Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Zrób to szybciej i intensywniej!

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 »

Marcin Osuch, Eryk Remiezowicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Zrób to szybciej i intensywniej!

KW: Nie wiem, na czym polega problem wizualny nowej trylogii. Ale istnieje. Chyba chodzi jednak o przesadną sztuczność wszystkiego, o przeładowanie. Najlepszym dowodem jest dla mnie początek „Zemsty Sithów” – dużo się dzieje, człowiek nie nadąża, chaos – i w efekcie nuda.
Hayden w gabinecie figur woskowych często bywał mylony ze swym manekinem.
Hayden w gabinecie figur woskowych często bywał mylony ze swym manekinem.
Ale wróćmy do wyliczanki Achiki…
ASz: Po drugie: charyzmatyczni bohaterowie po obu stronach? Tam był Han Solo i Vader, tutaj – Qui-Gon Jinn i Maul, niestety obaj zginęli w pierwszym epizodzie… Zresztą jeśli chodzi o Qui-Gona, to nie wszyscy widzowie zgodzą się ze mną, że to wspaniała postać, zaś charyzma Maula polega głównie na jego niesamowitym poruszaniu się w walce, bo postać ta specjalnie rozmowna nie jest, o rozbudowanej osobowości też trudno mówić…
Po trzecie: wypowiedzi, które weszły do języka potocznego. Tu niewątpliwie wygrywa klasyczna trylogia i słynne: „I love you” – „I know”, „Let the Wookiee win”, „Może mam wysiąść i popchnąć?”, „Look at the size of this thing!”, „Rób albo nie rób – nie ma próbowania” i jeszcze wiele innych. Co mamy z epizodów I-III? „Negocjacje były krótkie”, „At last we are making results”, hmm… czy ktoś może coś do tego dorzucić?
MOS: Nie mogę się powstrzymać, żeby nie dorzucić kilku moich ulubionych z ST: „Apologies accepted captain Needa”, „Asteroids do not concern me, I want that ship”. Z NT niewiele mi się wbiło w pamięć, ale fajne było np.: „You think, you are Jedi or something?”, albo jakoś tak.
KaW: Słaba „użyteczność” postaci to jeden z głównych mankamentów NT. Spójrzmy chociażby na Dooku vel Dartha Tyrannusa. Wprowadzono go w EII znakomicie. Oświecony sługa zła, fechmistrz, Lord Sith, były Jedi itp. Dla osób niekoniecznie orientujących się w Expanded Universe, które spajało i wypełniało przestrzeń między II a III epizodem, jego szybka śmierć w „Zemście…” jest bezsensowna i niezrozumiała. Równie dobrze hrabia mógł spokojnie wyprzeć i zastąpić w scenariuszu EIII upchanego na siłę generała Grievousa – postać całkowicie niepotrzebną, dodaną właściwie tylko dla potrzeb zabawkarskich i komercyjnych. Jar Jar dodany jako „rozśmieszacz” w „Mrocznym Widmie” został następnie zmarginalizowany do kilku scen. A jego miejsce z różnym skutkiem próbowały wypełnić już mocno wyświechtane relacje C-3PO i R2-D2 czy nawet Obi-Wan, któremu nie pisano już równie dobrych tekstów jak Hanowi Solo.
Niestety, z kultowymi tekstami z NT mam podobny problem jak większość z nas. Bo gdy myślę o NT, to pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to: „Anakin, you’re breaking my heart” ;-)
Nigdy nie wiem gdzie jest przód a gdzie tył tego cholernego pojazdu!
Nigdy nie wiem gdzie jest przód a gdzie tył tego cholernego pojazdu!
ASz: Rzecz jasna zawsze można argumentować, że te kultowe powiedzonka są kultowe nie ze względu na swą szczególną genialność czy urodę, ale dlatego że fani mieli dostatecznie dużo czasu, by je, że tak powiem, wdrożyć. I że ktoś, kto widział np. „Atak klonów” tylko raz i go zemdliło, nie będzie przytaczał cytatów z niego, bo ich zwyczajnie nie pamięta. Może trzeba by sprawdzić wśród młodszego pokolenia, powiedzmy – licealistów, choć jakoś nie chce mi się wierzyć, by masowo rzucali oni powiedzonkami z nowej trylogii. Może to już po prostu nie te czasy.
KW: Dla mnie najsilniejsze emocjonalnie z NT było: „You were my brother, Anakin, I loved you”. Ale i tak musiałem sprawdzić dokładny cytat na imdb – fakt, we wpadających w ucho kwestiach NT przegrywa z ST w przedbiegach.
ASz: Po czwarte: strona, mówiąc nieco górnolotnie, duchowa. W pierwszej trylogii mieliśmy nauki Bena i Yody, Moc, która jest tajemniczą siłą spajającą galaktykę, odrzucanie szybkiej i łatwej drogi na rzecz trudniejszej, ale dobrej, panowanie nad strachem. Ciekawe, ilu dziesięcio-, dwunastolatków, musząc zejść do ciemnej piwnicy lub na basenie skoczyć na główkę, zaciskało zęby i powtarzało w duchu, że strach jest po ciemnej stronie Mocy… Dwadzieścia lat później dostaliśmy żyjątka we krwi i Yodę przekonującego Anakina, że ma porzucić wszelkie uczucia i cieszyć się, kiedy jego bliscy umrą.
ER: Paradoksalnie powyższa uwaga dowodzi, że nowa trylogia jest mądrzejsza i bardziej dojrzała od starej. Moc z ST faktycznie była dla dziesięcio-, dwunastolatków; Moc, która wymaga wyrzeczenia się nienawiści i gniewu w obliczu śmierci kogoś bliskiego, to już jest zabawa dla dorosłych. W sumie, ku mojemu zaskoczeniu, musze przyznać, że ten motyw Lucas pokazał ładnie i wyraźnie: cały łańcuch zdarzeń wiodący do przemiany Anakin-Vader zaczyna się w momencie, kiedy Obi-Wan w gniewie zabija Dartha Maula, po czym zostaje rycerzem Jedi i opiekunem Skywalkera, nie będąc do tej roli gotów. Nie umiał sam opanować się w obliczu śmierci Qui-Gona i przekazał to swojemu uczniowi, co doprowadziło do tego, że młody Jedi był zupełnie nieodporny na utratę bliskich – i załamał się, kiedy stracił matkę, i groziło mu, że to samo spotka jego ukochaną.
Konferencja prasowa rzecznika rządu.
Konferencja prasowa rzecznika rządu.
ASz: Zaraz, zaraz, w jakim gniewie? Moim zdaniem w filmie wyraźnie było widać, że wiszący w szybie Obi-Wan opanowuje targające nim emocje (zwróć uwagę na wyraz jego twarzy) i dopiero wtedy jakby przybywa mu sił, wyskakuje i ciach. Twoja hipoteza jest bardzo ciekawa, tylko, niestety, nie pasuje mi do tego, co widzę na ekranie…
A wątek z utratą matki jest zupełnie nieprzekonujący. Przez dziesięć lat nie miał kontaktu, nie wiedział nawet, że przestała być niewolnicą, a tu nagle wielka rozpacz?
ER: Co do tych, tam, midimaxi, to nie rozumiem, co to przeszkadza. „GW” od początku były bajką, której nierealność maskowało pozorne wyrafinowanie techniczne śmigającego w kosmosie żelastwa. „Żyjątka” to jeszcze jedna z takich zasłon (z której zresztą w dalszych epizodach Lucas zrezygnował).
ASz: Nie zrezygnował. Owszem, w „Ataku klonów” chyba nie ma o nich mowy, ale za to w „Zemście Sithów” okazuje się, do czego Lucasowi była potrzebna ta bzdura. „Był sobie potężny Sith, który umiał zmusić midichloriany, by stworzyły życie”. Jednym słowem: przyjście Anakina na świat było dziełem Palpatine’a lub jego mistrza. Pomysł byłby niezły, gdyby coś z niego wynikało. A nie wynika. Poza pytaniem, jaki jest sens „tworzenia życia” na jakiejś zabitej dechami planecie, chyba że Sithowie uwielbiają skomplikowane rozrywki i snucie intryg typu: podpuścimy Nemoidian, żeby zablokowali planetę, następnie ostrzelany przez nich statek z dwoma Jedi na pokładzie wyląduje awaryjnie akurat na właściwej planecie, pójdą akurat do właściwego sklepu i spotkają Anakina. Przecież to bez sensu.
KaW: Zwróć uwagę jednak, Agnieszko, że owa scena w operze i historia Dartha Plagueiusa została dodana przez Lucasa już w trakcie realizacji zdjęć, więc nie była elementem jakiegoś szeroko zakrojonego planu. Nie wysuwałbym również tak daleko idących wniosków co do „ojcostwa” Anakina – fakt, w jednej z pierwszych wersji scenariusza Palpatine miał powiedzieć do młodego Skywalkera coś w stylu: „Jestem twoim ojcem” – bo to on miał przy użyciu midichlorianów dać mu życie. Jednakże szybko z tego zrezygnowano, pozostając przy pierwotnym założeniu braku ojca.
ASz: Dobrze, ale skąd ja mam wiedzieć, co zostało dodane w trakcie zdjęć, a co nie? Ja rozpatruję film – trzy filmy, w tym momencie jako całość.
Jedną z mało znanych umiejętności rycerzy Jedi była zdolność do zginania łyżeczek na własnym czole.
Jedną z mało znanych umiejętności rycerzy Jedi była zdolność do zginania łyżeczek na własnym czole.
KaW: Teoria midichlorianów finalnie właściwie posłużyła jedynie do tego, ażeby usprawiedliwić fakt, że Vader, po zakuciu go w zbroję, nie był w stanie w pojedynkę obalić Imperatora. Bowiem po stracie kończyn był w dużej mierze pozbawiony owych żyjątek, a Moc w nim była już tylko cieniem potęgi, jaką posiadał wcześniej. Mimo wszystko jak na temat przewijający się od początku NT, jego ostateczne wykorzystanie jest dość wątłe i nieprzekonujące.
MOS: Wydaje mi się, że przesadzamy z interpretowaniem tego, co chciał przekazać/pokazać Lucas. Moim zdaniem wprowadził zbyt wiele wątków i nie zapanował nad nimi. A midichloriany, obawiam się, wprowadził tylko dla jednego tekstu: „Ma ich więcej niż mistrz Yoda” – naukowo, obiektywnie. Można wiele teorii snuć na podstawie poszczególnych wątków podobnych do przedstawionego przez Kamila. Na pewno czytaliście też tę teorię, że głównymi inspiratorami rebelii byli Chewbacca i R2-D2 (dlatego też nie skasowano mu pamięci). Nawet jeśli ma to być prawda, to w dobrze nakręconym filmie tego typu wątki powinny być pokazane bardziej jednoznacznie. Pole do budowy różnych interpretacji jest zdecydowanie zbyt duże. Nie zapominajmy też, że ST była jednoznacznie filmem przygodowym. Trudniej o taką jednoznaczność w przypadku NT, ale na pewno nie jest dramatem psychologicznym. Lucas chciał zrobić coś po środku, a przy okazji, żeby miało jak największą widownię. No i wyszło to, co wyszło.
ASz: Dodajmy jeszcze, że w epizodach IV-VI konflikt dobra ze złem był jasno sprecyzowany: po jednej stronie zimne, represyjne Imperium, wysadzające, ot, tak sobie, całe planety, po drugiej – garstka zaprzyjaźnionych ze sobą ludzi (wystarczy spojrzeć, jak Madine martwi się o Leię, wiedząc o śmierci jej rodziców) i nie-ludzi, rycerze Jedi i – a niech tam – sympatyczne Ewoki. W nowej trylogii mamy najpierw konflikt o podłożu finansowym, potem – kompletnie niejasno przedstawionych „separatystów”, których widzimy właściwie w jednej scenie.
« 1 2 3 4 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Czerpiąc radość z VR
Jarosław Loretz

15 VIII 2022

Jak tylko ktoś w końcu skonstruuje urządzenie umożliwiające odczuwanie wirtualnej rzeczywistości wszystkimi zmysłami, nastąpią złote lata branży pornograficznej. Póki co wielu – z jednej i z drugiej strony szkła – może tylko o tym marzyć.

więcej »

Z filmu wyjęte: Władek, dorzuć jakiś futurystyczny gadżet!
Jarosław Loretz

8 VIII 2022

Twórcy filmów pornograficznych też od czasu do czasu próbują nakręcić coś z gatunku science fiction, ale mają o tyle trudniej, że w ich przypadku słowo „budżet” jest Złotym Graalem zza siedmiu mórz. Innymi słowy – nikt w branży już nie pamięta, co to za zwierzę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nie masz na charakteryzatora? Spokojnie, jest jeszcze kiełbasa od cioci Bożenki
Jarosław Loretz

1 VIII 2022

Tak to już jest, że przy braku funduszy trzeba łatać filmową produkcję czym się da. Niekiedy jednak to „czym się da” zaczyna zakrawać na absurd…

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

10 najlepszych scen nowych „Gwiezdnych wojen”
— Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Prezenty świąteczne 2015: Film
— Esensja

Dziś Star Wars Day!
— Esensja

Najlepsze filmy SF – wybór czytelników
— Esensja

100 najlepszych filmów science fiction wszech czasów
— Esensja

Weekendowa Bezsensja: 10 twardzielskich wcieleń Liama Neesona
— Jakub Gałka

Status quo
— Kamil Witek

Lucas zwyczajnie przedobrzył
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Marcin Osuch, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Do kina marsz: Luty 2012
— Esensja

10 najbardziej obciachowych scen starych „Gwiezdnych wojen”
— Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Status quo
— Kamil Witek

Kroniki odległej galaktyki
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Potężny przeciwnik
— Marcin Osuch

Trochę jak Burton i Cyb
— Marcin Osuch

Ssanie, sprężanie, praca, wydech…
— Marcin Osuch

Tajemna katana z ostrzem energetycznym
— Marcin Osuch

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rozmawiając z Garfieldem
— Marcin Osuch

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Życie pisze najlepsze scenariusze
— Marcin Osuch

Więźniowie terraformacji
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.