Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo drugie

Esensja.pl
Esensja.pl
Radzieckich samolotów, które nie były radzieckie, trafiało się w kinematografii całkiem sporo. Na przykład w produkcji z… Seanem Connerym.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo drugie

Radzieckich samolotów, które nie były radzieckie, trafiało się w kinematografii całkiem sporo. Na przykład w produkcji z… Seanem Connerym.
Dzisiejszy kadr nie jest aż tak oczywisty, jak ten z zeszłego tygodnia. Żeby dostrzec, co w nim szwankuje, trzeba odrobinę wytężyć wzrok. Tym, którym wytężenie nic nie pomaga, spieszę wyjaśnić, iż nad piękną, czerwoną gwiazdą nalepioną na samolot, którym przyleciała do Ameryki radziecka delegacja naukowa, widać wykonane czerwoną farbą drobne angielskie napisy. Trudno w tym momencie założyć, żeby sowiecki przemysł produkował samoloty z ważnymi ostrzeżeniami malowanymi miast swojską cyrylicą – alfabetem łacińskim. Podejrzewam, że ten drobny napis przez długi czas nie stanowił najmniejszego problemu – w końcu na małym ekranie był raczej niewidoczny, a na dużym scena dość szybko przelatywała mimo oczu. Kłopoty zaczęły się dopiero w erze cyfrowej, gdy film można sobie zatrzymać i obejrzeć na spokojnie rozmaite detale, z których filmowcy nie zawsze są dumni.
Pro forma – napis po prostu wyjaśnia sposób wsiadania do kokpitu samolotu: „Enter cockpit from this side thru main entry door. Enter cockpit from other side thru copilots sliding window” („Wejście do kokpitu z tej strony jest przez główne drzwi. Wejście do kokpitu z drugiej strony jest przez przesuwne okno drugiego pilota”).
Na radziecki samolot z wymalowaną na kadłubie angielską instrukcją można trafić w nakręconym w 1979 roku katastroficznym filmie „Meteor”. Pewnego dnia nieznana kometa wytrąca z pasa asteroid pięciomilowy głaz. Włodarze naszej planety mają pięć dni na opracowanie strategii obronnej, w innym wypadku homo sapiens hurtem przejdzie pod bramę świętego Piotra. Oczywiście najwięcej w kierunku ocalenia globu robią Amerykanie. Ściągają do głównego sztabu twórcę orbitalnego systemu jądrowych rakiet rzekomo obronnych Hercules, które – wbrew intencjom tegoż twórcy – „zupełnie przypadkiem” zostały wycelowane w ZSRR, mimo że w zamyśle miały stanowić obronę przed asteroidami. Dlatego zresztą twórca – Sean Connery – odszedł z NASA i niechętnie dał się namówić na powrót. Po szeregu awantur z dowództwem, wspierany przez swojego byłego szefa (Karl Malden) i równocześnie tępiony przez oficera zawiadującego systemem (Martin Landau), forsuje nakłonienie prezydenta (Henry Fonda) do publicznego wyjawienia istnienia systemu – choć oczywiście nikt się podczas konferencji nie zająknął, w którą stronę skierowane są rakiety. Dzięki temu Rosjanie też publicznie przyznają się do posiadania analogicznego systemu Piotr Wielki, tak samo skierowanego „w kosmos”, czyli w stronę USA, i przysyłają do Stanów twórcę tegoż systemu. A że towarzyszy mu ponętna tłumaczka (Natalie Wood), z miejsca dostajemy romans. Czasu robi się coraz mniej, ludzkości też ubywa, bo mniejsze kawałki gruzu spadają w Alpy, zgarniając czeredę biorącą udział w hucznym narciarskim maratonie, a później pluskają w Pacyfik, zmywając z powierzchni ziemi cały Hong Kong. A współpraca USA i ZSRR jest konieczna, bo ani jeden, ani drugi system samodzielnie nie będzie w stanie usunąć zagrożenia.
Film w zasadzie ogląda się nie najgorzej, ale tak naprawdę jest on wart zapamiętania wyłącznie jako wzorzec, wedle którego skrojono kilka katastroficznych hitów lat 90., z „Armageddonem” na czele. Bo w istocie jest to zmurszały zabytek, w którym jako tako broni się klimat i tempo akcji, natomiast sama fabuła jest naiwna i schematyczna, a doborowa obsada nie przemęcza się, odbębniając to, za co im zapłacono, niby z werwą, ale jakąś taką mechaniczną.
Inna sprawa, że gra tam Sean Connery, a jego zawsze (no, prawie zawsze) ogląda się z przyjemnością.
koniec
24 października 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Beczka bezpieczeństwa
Jarosław Loretz

30 I 2023

Gdy pojawia się zagrożenie, należy wejść do małego, ciemnego, w miarę szczelnie zamkniętego pomieszczenia. Nic nie szkodzi, jeśli na zewnątrz będzie wystawać tyłek. Strusie tak robią i nie narzekają.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Zabójczy izotop
Sebastian Chosiński

24 I 2023

W latach 60. i 70. XX wieku czwartkowy Teatr Sensacji „Kobra” gromadził przed telewizorami miliony widzów spragnionych krwi i morderstw. Nierzadko rozwiązywali je swojscy oficerowie Milicji Obywatelskiej, najczęściej w stopniach kapitana bądź porucznika. Major Korta – główny bohater „Irydu” Mieczysława Waśkowskiego (na podstawie tekstu Barbary Nawrockiej i Ryszarda Dońskiego) – był na ich tle ewenementem.

więcej »

Z filmu wyjęte: Pomsta na ufokach
Jarosław Loretz

23 I 2023

Nie marzyliście kiedyś, żeby zemścić się na obcych za te wszystkie bezkarne obmacywanki, analne sondy i inne wyczyniane na pokładzie latającego talerza brewerie?

więcej »

Polecamy

Beczka bezpieczeństwa

Z filmu wyjęte:

Beczka bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zupa jednak wyszła za słona
— Jarosław Loretz

Ogień domowy
— Jarosław Loretz

Dom światła
— Jarosław Loretz

Chcesz mieć jeszcze jeden pokój? To kilof w dłoń!
— Jarosław Loretz

Escher w praktyce
— Jarosław Loretz

Porcelana po babci
— Jarosław Loretz

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Beczka bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zupa jednak wyszła za słona
— Jarosław Loretz

Ogień domowy
— Jarosław Loretz

Dom światła
— Jarosław Loretz

Chcesz mieć jeszcze jeden pokój? To kilof w dłoń!
— Jarosław Loretz

Escher w praktyce
— Jarosław Loretz

Porcelana po babci
— Jarosław Loretz

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Orient Express: Potwór grubszego kalibru
— Jarosław Loretz

Orient Express: Tanie lokum z haczykiem
— Jarosław Loretz

Z bachorami trzeba ostro
— Jarosław Loretz

W Indiach też straszy
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (1/4)
— Jarosław Loretz

Jak dobrze nam mutantem być
— Jarosław Loretz

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.