Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo pierwsze

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy w czasach zimnej wojny był potrzebny w filmie sowiecki samolot, oczywistym było, iż nie da się go wypożyczyć na chwilkę od Rosjan. Trzeba go było „zrobić” samemu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo pierwsze

Gdy w czasach zimnej wojny był potrzebny w filmie sowiecki samolot, oczywistym było, iż nie da się go wypożyczyć na chwilkę od Rosjan. Trzeba go było „zrobić” samemu.
Dzisiejszym kadrem rozpoczynam króciutki podcykl lotniczy, uzbierały mi się bowiem trzy fotki z samolotami. Na pierwszy ogień idzie maszyna, która dostąpiła zaszczytu przemiany w radziecki płatowiec poprzez doklejenie jej na kadłubie czerwonej, pięcioramiennej gwiazdy. Twórcy uznali w tym momencie, że mucha nie siada, i samolot – wciąż noszący dumnie amerykański numer rejestracyjny – wykonał jeden niski przelot nad kamerą. A że film, do którego potrzebna była – szczerze mówiąc jak dziura w moście – scena z owym przelotem, nie był ani przesadnie mądry, ani zauważalnie kosztowny, montażysta ograniczył się do przełożenia kliszy na drugą stronę. Są nieczytelne numery? Są. To w czym problem…?
Jak już wspomniałem, film, z którego pochodzi powyższy kadr, nie jest żadnym wiekopomnym dokonaniem światowej kinematografii i dziś praktycznie nikt o nim nie pamięta. To nakręcony w 1968 roku „The Bamboo Saucer”, czyli po naszemu „Bambusowy latający spodek” albo „Bambusowe UFO”, archaiczny kiczyk jak się patrzy. Otóż pewnego dnia pilot doświadczalny melduje o zaobserwowaniu UFO, a że wpadło mu do głowy, żeby spróbować dorwać talerz (który przecież z pewnością jest wytworem jego umysłu), wylatuje z roboty. Zarabiał jednak najwyraźniej takie krocie, że inwestuje teraz we własny nasłuch radarowy i podnajmuje gotowy do lotu myśliwiec wyposażony w aparat fotograficzny. Który naturalnie rozbija się w pościgu za nieistniejącym UFO, przynosząc śmierć bliskiego kolegi. Szczęśliwie tym razem rząd wysuwa pomocną dłoń i najmuje naszego bohatera do tajnej wyprawy w głąb Chin, gdzie zaobserwowano lądowanie talerza we… wnętrzu zrujnowanego kościoła. W ekipie jest też metalurg i cybernetyk. Cała trójka skacze na spadochronach – ot tak, bez przeszkolenia, co jest nawet zabawne w przypadku dwóch „biurkowych” speców – i swobodnie spotyka się z chińskim przewodnikiem, którego notabene gra młody James Hong. Nim dotrą do kościoła, w którym nie ma już śladu po ufokach, bo byli wygnili (serio, zabici przez ziemskie powietrze zdążyli się już rozłożyć), natykają się na analogiczną ekspedycję radziecką. Też tajną. Teraz muszą uchronić się przed krążącymi w okolicy Chińczykami, rozgryźć sposób funkcjonowania UFO oraz dojść do ładu w relacjach osobistych, bo oczywiście wśród Rosjan jest jedna kobieta, która w dodatku – zresztą jako jedyna – mówi po angielsku.
Film jest dziś raczej zmurszałym wykopaliskiem, ale fan kiczu z tamtych lat z pewnością znajdzie tu nieco frajdy.
Zaś co do samolotu – jest to Cessna 180H Skywagon z 1964 roku. Latała jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku, o czym można przekonać się tutaj.
koniec
17 października 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Beczka bezpieczeństwa
Jarosław Loretz

30 I 2023

Gdy pojawia się zagrożenie, należy wejść do małego, ciemnego, w miarę szczelnie zamkniętego pomieszczenia. Nic nie szkodzi, jeśli na zewnątrz będzie wystawać tyłek. Strusie tak robią i nie narzekają.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Zabójczy izotop
Sebastian Chosiński

24 I 2023

W latach 60. i 70. XX wieku czwartkowy Teatr Sensacji „Kobra” gromadził przed telewizorami miliony widzów spragnionych krwi i morderstw. Nierzadko rozwiązywali je swojscy oficerowie Milicji Obywatelskiej, najczęściej w stopniach kapitana bądź porucznika. Major Korta – główny bohater „Irydu” Mieczysława Waśkowskiego (na podstawie tekstu Barbary Nawrockiej i Ryszarda Dońskiego) – był na ich tle ewenementem.

więcej »

Z filmu wyjęte: Pomsta na ufokach
Jarosław Loretz

23 I 2023

Nie marzyliście kiedyś, żeby zemścić się na obcych za te wszystkie bezkarne obmacywanki, analne sondy i inne wyczyniane na pokładzie latającego talerza brewerie?

więcej »

Polecamy

Beczka bezpieczeństwa

Z filmu wyjęte:

Beczka bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zupa jednak wyszła za słona
— Jarosław Loretz

Ogień domowy
— Jarosław Loretz

Dom światła
— Jarosław Loretz

Chcesz mieć jeszcze jeden pokój? To kilof w dłoń!
— Jarosław Loretz

Escher w praktyce
— Jarosław Loretz

Porcelana po babci
— Jarosław Loretz

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Beczka bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zupa jednak wyszła za słona
— Jarosław Loretz

Ogień domowy
— Jarosław Loretz

Dom światła
— Jarosław Loretz

Chcesz mieć jeszcze jeden pokój? To kilof w dłoń!
— Jarosław Loretz

Escher w praktyce
— Jarosław Loretz

Porcelana po babci
— Jarosław Loretz

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Orient Express: Potwór grubszego kalibru
— Jarosław Loretz

Orient Express: Tanie lokum z haczykiem
— Jarosław Loretz

Z bachorami trzeba ostro
— Jarosław Loretz

W Indiach też straszy
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2021 (1/4)
— Jarosław Loretz

Jak dobrze nam mutantem być
— Jarosław Loretz

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.