Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 »

Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
150. Historie rodzinne
(2012, reż. Sarah Polley)
Konrad Wągrowski
„Historie rodzinne” to wzruszająca, inteligentna, ciekawie skrojona ale też momentami całkiem dowcipna i w pełni autentyczna historia odkrywania rodzinnej tajemnicy. Polley, wcześniej aktorka i reżyserka takich filmów jak „Away From Her” i „Take This Waltz” sięga do swej rodzinnej przeszłości – wspomina swą zmarłą przedwcześnie matkę, osobę skomplikowaną, poszukującą, prowadzącą nieraz życie niezgodnie z powszechnie przyjętymi regułami. Polley odpytuje bliskich – brata, przyrodnie rodzeństwo, ojca, znajomych matki. W trakcie rozmów pojawia się kwestia ojcostwa samej bohaterki… Recenzenci piszą o uniwersalnych wartościach „Historii…”, o opowieściach krążących w każdej rodzinie, o skrywanych tajemnicach i różnych wersjach prawdy, dla mnie jednak ten film jest wypowiedzią bardzo osobistą, głosem bohaterki, która musi na nowo zdefiniować swe życie i swe relacje z bliskimi, która właśnie tym dziełem filmowym próbuję uleczyć też pewną rodzinną traumę. Bo jest w filmie Polley i tajemnica, i ból, i rozdrapane rany, ale jest też dużo miłości i przebaczenia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
149. Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham
(2016, reż. Paweł Łoziński)
Jarosław Robak
Ten film o psychoterapii dwóch kobiet, matki i córki, to jedna z najciekawszych polskich produkcji 2016 roku. Bohaterki próbują przy pomocy krakowskiego psychologa Bogdana de Barbaro naprawić relację zatrutą przez wzajemne żale, samotność i niezrozumienie. Film składa się z pięciu spotkań kobiet z terapeutą – każdego niezwykle emocjonalnego, obfitującego w łzy, zbyt mocne słowa, ale i mozolny wysiłek służący nie tyle temu, by w finale wreszcie paść sobie w ramiona, co spojrzeć na drugą osobę z innej perspektywy i wypracować odrobinę porozumienia, nad którym najtrudniejsza praca czeka po wyjściu z gabinetu. Łozińskiemu udaje się w przekonujący sposób pokazać jak „słowa mają znaczenie” – i że wbrew intuicji, czasem pierwsze, co nam ślina na język przyniesie, to, co spontaniczne, wcale nie musi najlepiej trafiać w sedno. W „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham” jest wręcz przeciwnie – wypowiedziane w emocjach myśli bohaterek poddane żmudnej obróbce nie tracą na autentyczności, a i zdają się lepiej ujmować istotę problemu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
148. Siostra twojej siostry
(2012, reż. Lynn Shelton)
Małgorzata Steciak
Dom w środku lasu, samotny mężczyzna i lesbijka, która zakończyła właśnie długoletni związek. Dorzućmy do tego butelkę tequili i niespodziewaną wizytę siostry bohaterki, a otrzymamy klasyczną komedię omyłek z mocno zarysowanym wątkiem romansowym. „Siostra…” to historia złożona z garści ogranych schematów, które oglądaliśmy już w kinie we wszelkich możliwych konfiguracjach. Błyskotliwe dialogi i mocna obsada aktorska mogą jednak w tym przypadku zauroczyć i sprawić, że uwierzymy w tę prostą opowieść i może nawet zrozumiemy motywacje jej bohaterów. Fani lekkiego humoru spod znaku mumblecore i talentu Emily Blunt powinni w filmie Lynn Shelton znaleźć coś dla siebie.
WASZ EKSTRAKT:
85,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
147. Logan: Wolverine
(2017, reż. James Mangold)
Konrad Wągrowski
W 10 minutach „Logana” mamy więcej emocji niż w całym Avengerowskim cyklu. Zwieńczenie opowieści o Wolverinie to nareszcie film godny tej postaci. Nareszcie pojawiły się tu mrok, przemoc, czyli to, co powinno zawsze być elementem filmów o najemniku zabijającym swe ofiary stalowymi szponami. Fabularnie przy tym „Logan” nie jest żadną wielką rewolucją. To nadal ta sama opowieść – o prześladowaniu mutantów przez siły rządowe i armię, o konieczności budowania własnego azylu, o poszukiwaniu własnej tożsamości. O sile tego filmu świadczą inne elementy – kreacje głównych bohaterów, odniesienie do całości historii X-Menów, szacunek dla cyklu, ale też odwaga, by poprowadzić film w nieco inny sposób, niż wszystkie dotychczasowe. Film w swych scenach akcji jakby manifestacyjnie odcina się od rozbuchanego wizualnie stylu marvelowskich ekranizacji. Jest oczywiście efektownie, jest dynamicznie, ale nie ma tu walących się budynków, niszczonych miast, spadających z nieba superlotniskowców. Mamy tylko ostrą walkę wręcz, a scena nakręcona z największym rozmachem jest sceną statyczną. A to kolejne podkreślenie ambicji nakręcenia czegoś innego niż dotychczas. Filmu superbohaterskiego, w którym ważniejsze od tego, kto ma jakie moce, jest to, że ktoś zapomniał wziąć odpowiednich pigułek.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
146. Ultimatum Bourne’a
(2007, reż. Paul Greengrass)
Konrad Wągrowski
Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł rozładowywania napięcia błyskotliwymi onelinerami. Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł ubarwiania fabuły flirtami i romansami. Siła trylogii o Bournie pochodzi bowiem stąd, że wreszcie oglądamy kino sensacyjne na serio, bez mrugnięcia oka, nieukrywające, że ma ambicję odnosić się do naszej rzeczywistości. Od poprzednich części różni „Ultimatum…” fakt, że nie zostawiono dla widza ani chwili wytchnienia, a sceny akcji są równie emocjonujące jak sceny działań operacyjnych służb wywiadowczych. Kino akcji bez fajerwerków, ale wciskające w fotel, nowe, znakomite uzasadnienie dla wyboru Damona do głównej roli, kapitalny Strathairn w roli kierownika CIA i wyraziste przesłanie – czego chcieć więcej?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
145. Wpadka
(2007, reż. Judd Apatow)
Michał Kubalski
Jak w większości (o ile nie wszystkich) wulgarnych i przesyconych seksem komedii amerykańskich ostatnich lat, wzorcem i ostatecznym zwycięzcą okazuje się… rodzina i związane z nią stereotypowe wartości. Gdy dość obleśny imprezowicz Ben (Seth Rogen) przypadkiem trafi w barze na piękną reporterkę Alison, ich seksualna przygoda wydaje się typową i raczej nieudaną jednonocną randką. Wszystko się zmienia, gdy po dwóch miesiącach Alison uświadamia sobie, że jest w ciąży. Proces dorastania obydwojga do roli rodziców, powolne i niepozbawione konfliktów poznawanie się Bena i rodziny Alison generuje mnóstwo zabawnych sytuacji, punktowanych niecenzuralnymi wypowiedziami Bena i jego upalonych kumpli. Judd Apatow tym film ugruntował – po sukcesie „Czterdziestoletniego prawiczka” – swą pozycję komediowego pewniaka.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
144. Piraci z Karaibów: Klątwa „Czarnej Perły”
(2003, reż. Gore Verbinski)
Gdy się już człowiek wymęczy filmami głębokimi, co to „piętnują”, „rozprawiają się”, „demaskują”, „prowokują”, „stawiają pod pręgierzem”, „łamią tabu” i robią różne inne okropności, warto sięgnąć po ten tytuł. Obraz lekki, momentami zabawny, łatwy w percepcji, z odpowiednią ilością przesady, należytą porcją efekciarstwa, a przy tym starannie wykonany, będzie dobrym remedium na utrudzone powagą umysł i duszę. Jeden z rozrywkowych przebojów dekady, film, który przełamał kinową „klątwę piratów” (do tej pory większość filmów gatunku przynosiła straty) i okazał się zaskakującym sukcesem. Świeżość, lekkość, humor, doskonałe tempo i Johnny Depp w jednej z najlepszych kreacji aktorskich dekady. Późniejsze sequele już pierwowzorowi nie dorównały, ale tak niestety zwykle bywa. Ważne, że „Klątwa” nadal bawi.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
143. Opowieść o dwóch siostrach
(2003, reż. Ji-woon Kim)
Konrad Wągrowski
„Opowieść o dwóch siostrach”, koreański ukłon w kierunku japońskiego kina grozy, to majstersztyk. Niezwykle estetyczny horror, thriller i dramat w jednym. Film z każdą minutą odkrywa nowe fakty, role czworga głównych postaci dramatu ciągle się zmieniają, a widz jest zmuszony co chwilę od nowa budować historię w nim opowiadaną. W pewnym momencie, gdy wszystko wydaje się już jasne, padają dosłownie trzy słowa, które całkowicie negują to wszystko, co do tej pory mogliśmy sobie zbudować, i każą na całą dotychczasową treść spojrzeć od nowa. Ostateczny efekt jest niesamowity – pozostaje wrażenie uczestnictwa w szaleństwie chorego umysłu, niemogącego poradzić sobie z koszmarami przeszłości oraz poczuciem winy i straty. Trudno sobie wyobrazić europejskiego twórcę (może poza Davidem Lynchem i Davidem Cronenbergiem), który mógłby przedstawić film tak narracyjnie złożony i trudny w odbiorze. Obraz wysmakowany wizualnie (cudowne jesienne zdjęcia domku na wsi i jego okolicy, skontrastowane z mrocznymi wnętrzami domu i chłodem miejskiego szpitala), nawiązujący momentami do horroru gotyckiego, z piękną ilustracyjną muzyką i kilkoma naprawdę przerażającymi scenami – „dziewczyna ukryta w kuchni” to scena nadająca się do panteonu najbardziej przerażających momentów w światowym horrorze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
142. Komunia
(2016, reż. Anna Zamecka)
Konrad Wągrowski
Rodzina Kaczanowskich jest w stanie rozpadu. Ojciec, bezwolny i apatyczny, zainteresowany jest głównie piciem piwa, niespecjalnie zainteresowany jest swoją rodziną. Trzynastoletni Nikodem ma zespół Aspergera. Matka opuściła rodzinę jakiś czas temu, ma małe dziecko z innym mężczyzną. Nic więc dziwnego, że opieka na domem i nad całą dysfunkcyjną rodziną spada na czternastoletnią Olę, która musi w przyspieszonym tempie dojrzewać i brać na siebie też wszelkie obowiązki domowe. Realizatorkom udało się podejrzeć życie rodziny Kaczanowskich wiarygodnie i szczerze. Odnosi się wrażenie, że mimo obecności kamery nikt tu niczego nie udaje – Ola nie ma na to czasu, ojciec niespecjalnie się przejmuje swym wizerunkiem, a Nikodem jest oczywiście w pełni szczery i autentyczny; W efekcie otrzymujemy naprawdę przejmujący obraz ludzi, których życie odbiega mocno wizji z od telewizyjnych seriali i sytuacji, jakich nie powinno być, ale jakich z pewnością jest wiele – gdy dzieci muszą przedwcześnie dorastać, gdy nie daje się im szansy przeżycia prawdziwego dzieciństwa, gdy muszą na swe barki brać obowiązki przekraczające ich siły.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
141. Miłość jest zagadką
(2014, reż. Ira Sachs)
Jarosław Robak
Poruszający, delikatny film, kojarzący się z „Tokijską opowieścią”. Ira Sachs opowiada historię pary nowojorskich gejów Bena i George’a, którzy po latach wspólnego życia wreszcie mogą zalegalizować swój związek (Alfred Molina i John Lithgow, są tak wiarygodni w swoich rolach, że trudno uwierzyć, że prywatnie też nie są razem od czterdziestu lat). Małżeństwo samo z siebie to nie kaszka z mleczkiem, a gdy dodamy do tego kościół katolicki i rynek nieruchomości, sprawy komplikują się jeszcze bardziej: po ślubie jeden z bohaterów zostaje zwolniony z katolickiej szkoły, w której od lat uczył muzyki – bez jego pensji małżonkowie nie są w stanie opłacać swojego dotychczasowego mieszkania na Manhattanie. Prowizoryczne rozwiązanie sytuacji nie należy do idealnych – Ben wprowadza się do swojej rodziny, George do swojej. Sachs z czułością portretuje tęsknotę małżeńskiej pary, spotkania, którymi wynagradzają sobie chwile rozłąki. Związek bohaterów traktowany jest przez ich rodziny z życzliwością, ale sama życzliwość nie znosi napięć, gdy na ograniczonej kubaturze trzeba umieścić jeszcze jednego człowieka, o wiele starszego, mającego swoje dziwactwa i kaprysy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
140. Gliniarz
(2011, reż. John Michael McDonagh)
Mocno zgorzkniały i podstarzały sierżant Gerry Boyle (Brendan Gleeson) nie lubi zmian w swoim życiu. W zupełności mu wystarcza to, co ma, mimo, że ma niewiele: podobną mu matkę w domu starców, whisky w kieliszku, odwiedzające go od czasu do czasu prostytutki i względny spokój na prowincji. To nietypowe status quo sypie się jak domek z kart, kiedy na głowę spada mu świeżo przeniesiony ze stolicy, nadgorliwy policjant, amerykański agent FBI (Don Cheadle) i grupa przemytników narkotyków. Chcąc nie chcąc, Boyle musi, sarkając i sapiąc, poradzić sobie z tymi wszystkimi problemami…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
139. Uzak
(2002, reż. Nuri Bilge Ceylan)
Karol Kućmierz
„Uzak” to piękny i prosty film o zagubieniu w wielkim mieście i poszukiwaniu własnego miejsce na świecie. Główni bohaterowie filmu Ceylana to dwójka krewnych. Jeden z nich pochodzi z małego miasteczka, gdzie ciężko o pracę. Postanawia zmienić swoje środowisko i zamieszkuje w Stambule. Mieszkanie zapewnia mu drugi bohater, przyzwyczajony do życia w wielkim mieście fotograf. Kamera niespiesznie pokazuje ich życie, najczęściej w planie ogólnym, uwydatniając przygnębiającą relację człowieka z otaczającą go przestrzenią. Interakcje pomiędzy bohaterami są raczej minimalistyczne, ale dają za to dużą satysfakcję emocjonalną. Małe konflikty i codzienne czynności budują spokojny rytm, z którego wyłania się życzliwe i ciepłe spojrzenie na zagubione w życiu i mieście postacie. Dużą rolę odgrywa tutaj przytłumiony komizm, która wyłania się niespodziewanych momentach, rozładowując ciężka atmosferę. Z sytuacji, w której reżyser umieszcza swoich bohaterów niewiele dla nich wynika. Może coś wnieśli w swoją egzystencję, może nic się nie zmieniło. Na pewno nie osiągnęli swoich celów, nie spełnili żadnych marzeń. Ale mimo tej konstatacji, „Uzak” podnosi na duchu i zawiera w sobie dużo zwyczajnego piękna.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
138. Ostrożnie, pożądanie
(2007, reż. Ang Lee)
Michał Chaciński
Ang Lee znowu mówi o ludziach grających narzucone przez społeczeństwo role i dopiero po ich odrzuceniu odkrywających ku swojemu zdziwieniu, że są kim innym, niż im się wydawało. W tym przypadku pani z ruchu oporu z wyrokiem na kanalie odkrywa, że spełnienie daje jej nie rola kata, ale rola ofiary. Można oczywiście skonstatować, że dziwnymi ścieżkami chodzi seksualność Azjatek, zwłaszcza kiedy spotykają Tony Leunga, ale jednak uniwersalnych spostrzeżeń o seksualnych tęsknotach każdego z nas jest tutaj wystarczająco dużo, żeby rzecz wziąć bardziej do siebie. Ogólnie, świetne dopełnienie wieczoru zaraz po seansach „Podejrzenia” i „Osławionej” Hitchocka.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
137. Interstellar
(2014, reż. Christopher Nolan)
Konrad Wągrowski
„Interstellar” Cristophera Nolana irytuje, fascynuje, wzrusza, jest dziełem nierównym, ale z pewnością wciąż jednym z najciekawszych SF ostatnich lat. Podróż, jaką zafundował widzowi w swym filmie Christopher Nolan, jest ogromną przyjemnością. Kiedy w SF mieliśmy tak odważne pomysły, jak wizualizację planety, na której oddziaływanie grawitacji z obiektu o ogromnej masie powoduje nieustające gigantyczne pływy? Kiedy mieliśmy koncepcję, by układ planetarny krążył wokół czarnej dziury, a energii dostarczało mu nie światło gwiezdne, lecz promieniowanie dysku akrecyjnego? Kiedy mieliśmy takie manipulacje czasem i przestrzenią? Kiedy kluczowe sekwencje odbywały się wewnątrz hipersześcianu? Oczywiście, film nie jest wykładem naukowym (patrz wyżej), ale w miły sposób łechcze moją potrzebę naukowych inspiracji. Inspiracji, nie faktów. Fizyki, tak jak i historii, nie należy uczyć się z filmów, ale filmy do takiej nauki mogą właśnie nieźle inspirować. Nolan wciąż potrafi opakować wysokobudżetowe widowisko w swoją osobistą formułę. I chwała mu za to.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
136. Spadkobiercy
(2011, reż. Alexander Payne)
Siłą „Spadkobierców” jest zwyczajność bohaterów. To ludzie popełniający błędy, żyjący w niezrozumieniu własnych oczekiwań i siebie nawzajem, mający problemy z komunikacją i wyrażaniem uczuć. Nie są wspaniałomyślni, muszą walczyć ze swoimi demonami, żeby postąpić tak, jak powinni. George Clooney doskonale rozumie zamysł Payne’a, pokazując Kinga jako człowieka dobrego, ale słabego i emocjonalnie zamkniętego. Na próżno szukać na ekranie Clooneya, jakiego znamy z pierwszych stron gazet i wywiadów telewizyjnych – w „Spadkobiercach” staje się starszym facetem z problemami, ojcem dwóch dziewcząt, z którymi musi przetrwać wielki życiowy dramat. Chociaż punktem wyjścia scenariusza faktycznie jest wielki życiowy dramat, to Payne trzyma się konwencji słodko-gorzkiej, łagodnej i melancholijnej, zdecydowanie odcinając się od teatralnej rozpaczy. Dzięki temu „Spadkobiercy” to film bliski widzowi, z emocjami niezakrzyczanymi pustymi słowami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
135. Avatar
(2009, reż. James Cameron)
Konrad Wągrowski
Cameronowi udała się wielka sztuka – zrobił „Gwiezdne wojny” XXI wieku. Wielu przed nim próbowało, ale dopiero teraz zbliżyliśmy się do siły oddziaływania dzieła Lucasa. Do archetypicznej opowieści o rywalizacji dobra i zła, z jasno określonymi stronami, działającej silnie na proste emocje, oszałamiającej pod względem formy. Jeśli macie w sobie jeszcze coś z dziecięcej pasji, z fascynacji fantastycznymi historiami, innymi światami, indiańskimi opowieściami, przygodą, odkryciami, historiami o przyjaźni, miłości, poświęceniu – w „Avatarze” powinniście się zakochać. W takim kontekście błahość samej fabuły nie ma właściwie znaczenia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
134. The Florida Project
(2017, reż. Sean Baker)
Jarosław Robak
Mamy w „The Florida Project” z jednej strony film o dzieciństwie – pełen energii i humoru. Baker oddaje pole do popisu bohaterom z tak zwanego „marginesu”, wsłuchuje się w ich język, jest zafascynowany ich wrażliwością i kreatywnością. Z drugiej, nie pozwala zapomnieć, że „The Florida Project” umieszczone jest w konkretnej rzeczywistości, w której dzieciństwo może skończyć się wyjątkowo szybko. A jednocześnie mówi o tym świecie bez protekcjonalnego podejścia czy odrazy. W produkcji Bakera turyści z całego świata mijają lokalną biedotę a ledwie kilka kroków od ciasnych klitek stałych lokatorów hotelu stoją przestronne, opuszczone domy jako pamiątka kryzysu finansowego z 2008 roku. Oba portretowane przez Bakera światy – dzieciństwo i współczesna Ameryka – symbolicznie zbiegają się w parku Disney World, rzutującego na małe i duże fantazje. W „The Florida Project” Ameryka wygląda jak wielki park Disneya – krzykliwe, cukierkowe kolory, karykaturalnie masywne sklepy i udające pałace hotele, setki billboardów obiecujących lepsze życie. I podobnie jak z Disneyem bywa, kolorowa okazuje się tylko powłoczka – rzeczywistość nie dość, że nie spełnia obietnic, to jeszcze daje w kość.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
133. Dunkierka
(2017, reż. Christopher Nolan)
Konrad Wągrowski
Na pewno mamy tu do czynienie z obrazem, który jest niesamowicie nowatorski w pokazywaniu wojny. Trudno znaleźć film podobny. Podnosi też na wyższy poziom kwestie realizmu. Nie jest co prawda historycznie rewizjonistyczny, wpisuje się w obowiązującą o Dunkierce opowieść, ale potrafi też kłaść gdzie indziej akcenty, kierować uwagę widza na inne aspekty wojennego trudu, ciekawie też obrazuje moment kształtowania mitu o klęsce stającej się zwycięstwem. „Dunkierka” jest taka jak jej ostatnie – moim zdaniem genialne i przejmujące – sceny, gdy słynne przemówienie Churchilla odczytywane jest głosem zmęczonego, niepewnego żołnierza. Te same słowa, inny sposób ich przekazywania, zmuszający odbiorcę do poszukiwania swej interpretacji, do dojrzenia mniej oczywistych stron tej całej historii, nie wypaczając jej uznanego przekazu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
132. Biała wstążka
(2009, reż. Michael Haneke)
„Białej wstążce”, podobnie jak innym filmom Hanekego, bardzo daleko do kina psychologicznego. Reżyser nie znosi trywialnych wyjaśnień, a dewiacje, traumy, patologie jednostek zawsze mają u niego podłoże socjologiczne. Wewnętrzne nakazy i zakazy, wykształcone w procesie wychowania, wracają w różnych wariacjach, funkcjonują na marginesie, by niespodziewanie wypłynąć i znokautować. Bariera, jaką Haneke stawia między bohaterami a widzem, uniemożliwia łatwe pocieszenia, krzepiącą i oczyszczającą projekcję-identyfikację. „Białą wstążkę” oglądamy z boku, zdystansowani, przypatrując się z rosnącą trwogą, jak niepostrzeżenie, powoli, nieubłaganie rodzi się zło.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
131. Mała Miss
(2006, reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris)
Kamila Sławińska
Pięć brawurowo zagranych, przezabawnych, choć i nieco tragicznych postaci w poszukiwaniu… sensu życia, sensu rodziny, sensu solidarności z ludźmi, którzy są w naszym życiu ważni. Do tego krytyka amerykańskiego zapatrzenia w blichtr i kultu fizycznej doskonałości, studium dzisiejszej rodziny, mała rozprawka na temat jak trudno pozostać sobą wobec nieustannej presji ludzi wokół, próbujących wcisnąć każdego człowieka w tę samą sztampę… A wszystko to podane w (wyjątkowo świeżej i zabawnej w tym wydaniu!) formie filmu drogi: Coś jak „American Beauty” na kółkach, tylko sporo zabawniejsze. Co zaś najdziwniejsze i najcudowniejsze – mimo skromnego budżetu, braku wielkich gwiazd i niewielkiej ilości scen akcji – ma to szansę być jeden z nielicznych filmów, w którym każdy, KAŻDY znajdzie coś dla siebie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
130. Imagine
(2012, reż. Andrzej Jakimowski)
Jedyne, czego po seansie nowego filmu Andrzeja Jakimowskiego nie musimy sobie wyobrażać, to nieograniczone możliwości kina. O ile bowiem głównym budulcem świata (nie)przedstawionego jest właśnie imaginacja, o tyle magia samego kina w trakcie seansu namacalnie ujawnia swoją moc. Jakimowski robi rzecz rzadko w kinie spotykaną – i na pierwszy rzut oka niemożliwą. Za pomocą obrazu opowiada nam o niewidzeniu. Historia niewidomego pedagoga, który przybywa do ośrodka dla niewidzących w słonecznej Lizbonie, by uczyć młodych (także niewidomych) trudnej sztuki orientowania się w przestrzeni jedynie za pomocą fal dźwiękowych, zachwyca pomysłowym scaleniem treści i filmowej formy, w którą zostaje ubrana.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
129. Przechowalnia numer 12
(2013, reż. Destin Cretton)
Kamil Witek
Już pierwsza scena „Przechowalni numer 12” daje przedsmak ambicji całego filmu. Jeden z wychowawców w placówce z trudną młodzieżą opowiada współpracownikom zabawną historyjkę, nim jednak udam mu się ją skończyć, cała grupa zrywa się do pogoni za zbiegiem z ośrodka. Rozpoczyna się szarpanina, padają wyzwiska, lecz wraz z opadaniem emocji na twarzach tak opiekunów jak i wychowanka pojawiają się uśmiechy. Reżyser Destin Cretton nakreślił bowiem całą historię tak, aby na każdą podaną łyżkę dziegciu przypadała podobna dawka miodu. Paradoksalnie twórcom filmu udaje się utrzymać całkiem pozytywny ton całej opowieści, nawet jeśli otoczenie i zdarzenia temu nie sprzyjają. W „Przechowalni numer 12” nikt nie ma łatwo. Młodzież trafiająca do placówki z założenia żyje pod górkę. Opiekunowie to ani lekarze ani terapeuci a ich rola leży jedynie w zapewnianiu w miarę przyjemnej atmosfery w ośrodku. Stojąc cały czas na pierwszej linii frontu także i oni przechodzę momenty drobnego zwątpienia i rezygnacji, bo tocząc ciągłą walkę trudno choć na chwile nie opuścić gardy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
128. Dogville
(2003, reż. Lars von Trier)
Joanna Bartmańska
Lars von Trier przyzwyczaił nas, że w swoich filmach nie stawia kropek, ale raczej wykrzykniki. Tak też jest w „Dogville”. Film wzbudza rozmaite uczucia i stany: ulgę, konfuzję, pustkę, niepokojącą przyjemność… Na pewno nie pozostawia obojętnym i nie sposób spać po nim spokojnie. Sporo zmienia w estetyce filmu w ogóle oraz w refleksji nad fundamentalnymi sprawami ludzkimi.Reżyser na akcję filmu wybrał ogromną halę dźwiękową pod Sztokholmem, imitującą tytułowe miasteczko. Wymyka się ono realności w potocznym tego słowa rozumieniu, a zbliża w stronę teatralnej umowności rodem z poetyki Brechta. Minimalizm środków, jakimi posłużył się Trier do wykreowania przestrzeni, jest porażający. Sceneria jest ograniczona zaledwie do kilku rozpoznawalnych i oczywistych rekwizytów, umieszczonych w nieistniejących domach wykreślonych białą kredą. Nie można oprzeć się wrażeniu, że z jednej strony jest w tej przestrzeni coś drażniącego, prowokującego, a drugiej ma się wrażenie, jakby to był wybór najlepszy z możliwych. Lars von Trier wie, jak uczynić swój przekaz widocznym i słyszalnym. Wie, że delikatna perswazja na niewiele się zdaje Obeznany w wyzywającej estetyce szoku, wybiera środki ekstremalne i bezkompromisowe. Można czasami posądzić go o efekciarstwo i dosłowność, ale nie można odmówić mu prawdy i siły przekonywania.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
127. Mali mężczyźni
(2016, reż. Ira Sachs)
Piotr Dobry
„Mali mężczyźni” to kolejny dowód, że mało kto w kinie amerykańskim objaśnia współczesny świat z taką inteligencją, empatią i emocjonalnym autentyzmem, jak Ira Sachs. Film o wyborach dorosłych determinujących przyszłość dzieci, o wpływie gentryfikacji na ludzki los, o kobietach utrzymujących dom, o klasowych niesnaskach wynikających wbrew najlepszym intencjom, wreszcie o sytuacji, w której nie ma wygranych, ale też trudno mówić o przegranych, są tylko ludzie, którym przyszło żyć w takich a nie innych okolicznościach. Wielkie tematy podane jakby mimochodem, bezpretensjonalnie, ulepione z okruchów życia: małych zdarzeń, codziennych rozmów, rutynowych czynności. I ten specyficzny klimat Brooklynu z fasadami brązowych kamienic i zielenią parków. Piękny film!
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
126. Jim i Andy
(2017, reż. Chris Smith)
Kamil Witek
„Jim i Andy” to zarazem ogromny plus i minus dla kariery Jima Carreya. Z jednej strony dokumentem Chrisa Smitha udowadnia wszystkim swoim krytykom jak genialnym i zaangażowanym potrafi być aktorem. Jednocześnie, kiedy obserwuje się jego absolutne i bezkompromisowe poświęcenie na planie „Człowieka z księżyca” Milosa Formana, znalezienie w przyszłości chętnego na współpracę z nim reżysera może stanowić dla komika nie lada wyzwanie. W „Jimie i Andym” przewodnikiem po archiwalnych zdjęciach jest sam Jim Carrey. To jednak nie tylko klasyczne wspominki z planu i okolic. Wywiad z aktorem sprawdza się świetnie jako wnikliwe spojrzenie na życie i twórczość obu performerów. Ich scenicznej wrażliwości, jak i poza ekranowych przemyśleń wobec niewdzięcznej roli artysty i człowieka. Ze spokojnych, często sentymentalnych wypowiedzi Carrey buduje ciekawą i lekko przerażającą opowieść o aktorskim ryzyku zawodowym. Błyski fleszy, sława i opływanie w luksusy to tylko jedna strona medalu. To również praca, choć pełna pasji, która zmienia człowieka, dezorientuje i wyniszcza psychiczne.
« 1 2 3 4 »

Komentarze

28 V 2018   19:13:27

A tak z ciekawości, jak by wyglądała "parszywa trzynastka" najgorszych filmów XXI wieku?

28 V 2018   20:32:08

O, i teraz ten ranking jakby tak bardziej "pełny" :)

29 V 2018   10:32:28

Nie zastanawialiśmy się nad najgorszymi. Wybraliśmy ponad 900 filmów, które dobrze wypadały w rocznych podsumowaniach i rankingu dekady, uzupełniliśmy tytułami kina świata, które przychodziły nam do głowy i głosowaliśmy. Nie rozpatrywaliśmy filmów najgorszych. To w ogóle trudny temat, bo przecież nie znamy tysięcy filmów tureckich, hinduskich, których powstaje krocie każdego roku i, po tym, co można obejrzeć na youtube, mogłyby być naprawdę mocnymi kandydatami do wyboru najgorszych filmów świata.

29 V 2018   12:32:01

I podobnie nie znamy tysięcy filmów "egzotycznych", które nie trafiają do naszej dystrybucji, a mogłyby być mocnymi kandydatami do wyboru najlepszych filmów świata. Choć i tak ponad 1/3 filmów nieanglojęzycznych w naszej pierwszej setce robi wrażenie w porównaniu do innych rankingów. Przynajmniej na mnie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Z filmu wyjęte: Duchy na dorobku
Jarosław Loretz

4 X 2021

W dalekiej Tajlandii duchy też muszą zarobić jakoś na swoje utrzymanie. Szczególnie łatwo mają te posiadające wyuczony (za życia) zawód – na przykład dentyści.

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2021
Esensja

30 IX 2021

Bez zbędnych słów: oto zestawienie naszych wrześniowych recenzji.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.