Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 »

Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
175. Papusza
(2013, reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze)
Karolina Ćwiek-Rogalska
„Papusza” przez nasze ekrany przemyka jakoś niezauważona. Sporo nagród sprzątnęła nowemu filmowi małżeństwa Krauze „Ida”, obraz też traktujący o losach kobiet z odmiennej grupy etnicznej, czarno-biały, wysmakowany estetycznie. Historia Bronisławy Wajs, nazywanej Papuszą, romskiej poetki, opowiedziana jest bardzo nieśpiesznie, co ma swoje zalety, ale także wady. Krauzowie odchodzą od opowiadania biografii poetki od urodzin do śmierci, raczej przeplatają wydarzenia z „teraz” z tym, co działo się „wtedy”, „kiedyś”. Stawiają pytania, każąc widzowi domyślać się, co było dalej, żeby później te domysły – skąd Papusza wzięła się w tym miejscu, co sprawiło, że jej życie teraz wygląda tak a nie inaczej – zweryfikować.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
174. Whiplash
(2014, reż. Damien Chazelle)
Piotr Dobry
Jeśli ten film jest nie do przyjęcia z racji rzekomej gloryfikacji faszystowskich metod nauczania, to nie do przyjęcia jest też np. „Milczenie owiec”, bo gloryfikuje kanibalizm. Nie, nie i jeszcze raz nie, „Whiplash” to właśnie dobitna krytyka systemu edukacji opartego na zamordyzmie, dramat Andrew polega więc na tym, że choćby nie wiadomo ile krwi sobie upuścił, nigdy nie zadowoli Fletchera i stać go będzie co najwyżej na miejsce w pierwszym składzie „filharmoników”. Bo to też film nie o sztuce, gdzie w grę wchodzi jakiekolwiek sacrum, nie o jazzie w rozumieniu improwizacji w zadymionych klubach. To film o konsekwencjach biegłości w (tylko i aż) rzemiośle, o chorej ambicji, o wiecznym niespełnieniu. To również film o miłosno-nienawistnym klinczu dwojga osób, z których jedna upaja się rozkoszą władzy nad drugą, a druga jednocześnie cierpi z powodu swej podmiotowości, jak i pragnie tej drugiej (i sobie) coś udowodnić, stąd też nie kończy toksycznej relacji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
173. Kolejny rok
(2010, reż. Mike Leigh)
Artur Zaborski
„Kolejny rok” przypomina serial – poznajemy prywatne życie bohaterów, które pozbawione jest niecodziennych wydarzeń. Zwyczajność burzy wszelki dystans – po wyjściu z kina trudno uwierzyć, że za tydzień nie będzie kolejnego odcinka (film ma epizodyczną konstrukcję – oglądamy go w czterech sekwencjach – każda z inną porą roku w tle). Ta sama zwyczajność przypomina też, czym są „prawdziwe” problemy, które na ekranie smakowicie wygrywa tercet Broadbent – Manville – Sheen. Kto nie do końca dał się przekonać Poppy z „Happy-go-lucky”, tego powinna porwać jej, rozczarowana życiem, wersja 25 lat później.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
172. Ratunku! Awaria
(2008, reż. Michel Gondry)
Kamil Witek
W „Ratunku Awaria!” marzyciel Michel Gondry przelewa na ekran czystą nostalgię za epoką kaset wideo, która trafi do serca każdego, kto filmowy uniwersytet zaliczał przy igłowym dźwięku magnetowidu. W sentymentalnym pożegnaniu analogu jest drugie dno, które można odczytywać za gorzki i dosadny komenatrz do całego zmieniającego się biznesu filmowego – opanowanego szaleństwem dygitalizavji, zysków, cyfr i jak największych otwarć. Przez swoich pomysłowych i zakorzenionych w dawnej epoce bohaterów Gondry zabawnie dowodzi, że w swiecie żyjącym pod dyktando potężnych studiów produkujących coraz to większe blockbustery, nieziemskie budzety, bombastyczne efekty są niczym wobec momentów, kiedy na ekran udaje się przenieść prawdziwą miłość do kina.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
171. Jestem najlepsza. Ja, Tonya
(2017, reż. Craig Gillespie)
Konrad Wągrowski
Filmowa biografia Tonyi Harding potrafi zaskoczyć niejeden raz. Po pierwsze ukazaniem samej bohaterki – do tej pory uważanej za czarną owcę amerykańskiego sportu, łyżwiarkę zaślepioną potrzebą odniesienie sukcesu do tego stopnia, że jest gotowa wynająć zbirów, by połamali nogi jej największej rywalce. Tymczasem twórcy nie tylko próbują zdjąć większość winy z bohaterki, ale też przygotowują opowieść mówiącą, że sama Harding w gruncie rzeczy sama była ofiarą – swego pochodzenia, biedy czy klaistowskiego podejścia środowiska łyżwiarskiego do utelentowwnej zawodniczki nie spełniającej powszechnie przyjętych kryteriów sportowej gwiazdy. Sympatia do Harding podczas filmu się nie budzi – ale współczucie już jak najbardziej tak. Drugim zaskoczeniem jest fenomenalne poprowadzenie w połączeniu ze znakomitym aktorstwem oscarowej Allison Janney roli matki Harding – której prawdziwe motywy postępowania nigdy nie zostają do końca odkryte i pozostają w interpretacji widza. Po trzecie wreszcie – „Ja, Tonya” jest nakręcona z jajem, odważnie, z łamaniem czwartej ściany, humorem, energią, w pełni absorbując widza.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
170. Przed północą
(2013, reż. Richard Linklater)
Konrad Wągrowski
„Przed wschodem słońca” była opowieścią o marzeniach i planach życiowych. „Przed zachodem słońca” konfrontowało te plany z rzeczywistością. „Przed północą” opowiada z kolei o związku z dużym stażem, o związku, który musi zderzyć się z twardą rzeczywistością wspólnego życia i problemów dnia codziennego, który musi przejść różne fazy i rozpaczliwie walczyć o zachowanie choćby skrawków dawnego romantyzmu. Znów mamy do czynienia z kapitalną filmową robotą – długie sceny rozmów, nie przerywane cięciami montażowymi, znakomite, szczere i prawdziwe dialogi, piękne wykorzystanie scenografii, znakomita gra obojga głównych aktorów (można powiedzieć, że Ethan Hawke u nikogo nie osiąga takiego poziomu jak u Linklatera). A przede wszystkim bardzo wiarygodne poprowadzenie opowieści (romantyczny wieczór kończący się rodzinną kłótnią i wylewaniem żali) i cytaty, słowa, które wielu z nas z pewnością używa samemu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
169. Kalwaria
(2014, reż. John Michael McDonagh)
Jarosław Loretz
Dramat o księdzu. O dobrym księdzu, jak się wyraził McDonagh. Ale tak naprawdę o księdzu ludzkim, zwykłym, targanym takimi samymi emocjami i borykającym się z takimi samymi problemami, jak zwykli śmiertelnicy, którzy nie poświęcili życia Bogu. O księdzu położonej gdzieś na uboczu, nad morzem, parafii, który pewnego dnia słyszy od spowiadającej się osoby, że zostanie zamordowany za tydzień, na plaży, za grzechy całego Kościoła. Akurat on, przechodzący aktualnie kryzys wiary i pozbawiony wsparcia mieszkańców, którym los kościoła i ich pasterza jest tak naprawdę najzupełniej obojętny. To bardzo rozsądnie skrojony, doskonale wpasowujący się w dzisiejsze społeczne trendy film, ze świetnymi, naturalnymi i nieco cynicznymi dialogami, z doskonale oddanymi postaciami i nietuzinkowym księdzem w wykonaniu Brendana Gleesona. Kino warte uwagi, skłaniające do przemyśleń i pozwalające na dość szeroką interpretację poczynań głównego bohatera, któremu przyszło dźwigać nadzwyczaj ciężki krzyż.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
168. Wygnani
(2006, reż. Johnny To)
Konrad Wągrowski
„Wygnani” Johnniego To są absorbującym, pełnym emocji świadectwem końca pewnej epoki. Nad filmem o grupie gangsterów, połączonych wieloletnią przyjaźnią, którzy dostają zlecenie wyeliminowania dawnego kompana, unosi się duch „Dawno temu na Dzikim Zachodzie” Sergio Leone. Tam epokę rewolwerowców kończyła ekspansja kolei, a za tym cywilizacji, u Johnniego To klasyczne zasady gangsterskie odejdą w przeszłość, gdyż Hongkong oddany Chinom nie jest tym samym miejscem, co dawniej. Ale oprócz Leone mamy tu inspirację innym westernowym klasykiem. Tak jak w „Dzikiej bandzie” Sama Peckinpaha bohaterowie „Wygnanych” muszą zrobić to, co przystoi każdemu prawdziwemu mężczyźnie. Poświęcić swe życie, gdy po prostu wymaga tego elementarna przyzwoitość i szacunek dla samego siebie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
167. Holy Motors
(2012, reż. Leos Carax)
Patrycja Rojek
Po ulicach Paryża jeździ biała limuzyna. Zatrzymuje się kilkakrotnie w różnych miejscach. Raz wysiądzie z niej biznesmen, raz żebraczka, czasem nawet rudy leprechaun z bielmem na oku. Zaglądająca do wnętrza pojazdu kamera pokazuje nam jednak, że nie wozi się nim cała banda osobliwości, a jedynie Oscar. Samochód jest jego garderobą i charakteryzatornią, a wcielanie się w szereg postaci – jakimś rodzajem zatrudnienia. Całe to wariactwo tworzy układ perfekcyjny pod względem dramaturgii. Kolejne sceny niesamowicie wciągają i pobudzają ciekawość. Ważne jest również to, że mimo całej swojej oryginalności, film dość mocno ociera się o skonwencjonalizowane kino gatunkowe. Każde „wyjście” Oscara ma bowiem swoją odmienną stylistykę – od charakterystycznych dla horroru i kina gangsterskiego po melodramat w czystej postaci. Efekt: solidna dezorientacja widza połączona z czystą przyjemnością oglądania. Mocno ociera się o perfekcję.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
166. Wschodnie obietnice
(2007, reż. David Cronenberg)
Jarosław Robak
Można nakręcić film o mafii, w którym nikt nie strzela, a za narzędzia walki służą noże i pięści (i mieć z tego jedną z najlepszych scen akcji w historii kina – wystarczy Viggo Mortensen w tureckiej łaźni). Można nakręcić film o rosyjskiej mafii – czy szerzej, o kilku pokoleniach rosyjskiej emigracji, w którym w rolach głównych nie ma ani jednego Rosjanina (są za to Naomi Watts, Jerzy Skolimowski i Vincent Cassel). Wreszcie można nakręcić film o rosyjskiej mafii w Londynie, który bardziej niż obrazem krwawych, gangsterskich porachunków, będzie przypowieścią o tożsamości i zderzeniu dwóch różnych światów. To wszystko udaje się w rewelacyjnych „Wschodnich obietnicach” Davida Cronenberga – brutalnym, bardzo „cielesnym” filmie o ciążącej przeszłości, kulturowym dziedzictwie i bagnie, z którego trudno się wyrwać. Z kolei Londyn – czy szerzej, Zachód, to właśnie jedna ze wschodnich obietnic nowego życia; świata, w którym z miejsca aktualizują się każde pragnienia (niespodzianka – guzik prawda).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
165. Lot 93
(2006, reż. Paul Greengrass)
Kamila Sławińska
Film poruszający nie tylko ze względu na mistrzowskie wykorzystanie wszystkich środków wyrazu, jakie daje sztuka filmowa – ale także z racji przedziwnej gry z pamięcią widzów, którzy nie tylko przeżywają dramatycznie opowiedziane losy bohaterów, ale i siłą rzeczy wracają myślami do własnych odczuć i wspomnień z tamtego tragicznego dnia. Pięknie poprowadzona opowieść każe zastanawiać się nie tylko nad tym, co się wtedy wydarzyło i medytować nad niesłychanym bohaterstwem garstki cywilów, którzy okazują się jedyną skuteczną bronią, jaką wszechświatowe imperium może skutecznie przeciwstawić terrorystom – ale i rozmyślać nad naturą naszego postrzegania rzeczywistości (modlący się po arabsku młody muzułmanin, którego głos jest pierwszym dźwiękiem, jaki słyszą widzowie, przed 11 września mógł uchodzić za wcielenie medytacyjnej pobożności; dzisiaj jest od pierwszej chwili uosobieniem religijnego fanatyzmu). Całość jest bez dwóch zdań najbardziej poruszającym filmowym hołdem dla ofiar i bohaterów 9/11, jaki dotąd powstał. Przy tym film jest absolutnie pasjonujący; najbardziej zdumiewa fakt, że – wbrew bezlitosnym faktom, które znamy aż za dobrze – patrzymy na rozgrywające się na ekranie wydarzenia tak, jakbyśmy nie wiedzieli, co będzie dalej.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
164. Turysta
(2014, reż. Ruben Östlund)
Konrad Wągrowski
„Turysta” (lub, jak w oryginale, „Siła wyższa”) to świetne kino. Film zapowiada się nieco jak – tak często spotykana w tej kinematografii – analiza kryzysu małżeńskiego, okazuje się jednak czymś nieco innym. Czteroosobowa rodzina – ojciec, matka, dwoje dzieci – przybywa w Alpy, by przez tydzień oderwać się od pracy i pojeździć na nartach. Już pierwszego dnia z gór schodzi lawina – matka odruchowo rzuca się, by chronić swe dzieci, ojciec odruchowo… ratuje smartfona i rękawice narciarskie. To początek kryzysu, zwłaszcza, że bohater nie chce się przyznać, do momentu słabości. Nie będziemy tu jednak mieli analizy rozpadu małżeństwa, ale bystrą, inteligentną i momentami zjadliwą opowieść o kryzysie modelu męskości i męskich nań reakcjach. Film podejmuje całą paletę tematów dotyczących ról mężczyzn we współczesnym świecie, a przy tym jest momentami autentycznie zabawny i bardzo ciekawie sfotografowany w nieco odrealnionej scenerii potężnego hotelu i bezkresnej bieli śniegu zalegającego na górach.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
163. Dureń
(2014, reż. Jurij Bykow)
Sebastian Chosiński
Bykow-scenarzysta ma niezwykły dar, który pozwala mu z codziennych życiowych perypetii swoich bohaterów tkać fabułę na miarę antycznego dramatu. Tak było w debiutanckim „Żyć” i w późniejszym o trzy lata „Majorze”; nie inaczej jest w „Durniu”, który chwyta za serce i za gardło chyba jeszcze mocniej niż wcześniejsze dzieła Rosjanina. Dmitrij Nikitin – człowiek prosty, ale uczciwy – zostaje postawiony przed dylematem natury moralnej, na którym mogliby połamać sobie zęby nawet najwięksi filozofowie czy etycy. Jakąkolwiek decyzję podejmie, spowoduje ona tragiczne konsekwencje – dla niego samego i jego rodziny bądź kilkuset innych, obcych mu ludzi. Sytuacja jest więc bez wyjścia i nie się co łudzić, że reżyser zaserwuje nam choćby namiastkę happy endu w amerykańskiej postaci. Bykowowi znacznie bowiem bliżej jest do tradycji radzieckiej/rosyjskiej „czornuchy”, który to nurt eksplorował przede wszystkim mroczne zakamarki ludzkiej duszy i wyciągał na wierzch wszelkie nieprawidłowości w funkcjonowaniu społeczeństwu.
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
162. Mulholland Drive
(2001, reż. David Lynch)
Kamila Sławińska
To najdojrzalszy, najstaranniej pomyślany, najelegantszy film Lyncha. Bo nie o to chodzi, by bawić się w wynalazcę, ale by użyć środków i wątków starych niemal jak kino z bezbłędną skutecznością i precyzją. Przepiękne zdjęcia, znakomicie zagrane role – ale nade wszystko wszechobecny, duszny klimat, ładnie podbijany subtelną muzyką Badalamentiego: jak w letnią noc w Los Angeles, kiedy człowiek włóczy się po mieście i absolutnie nie wie, ani co się zdarzy, ani jaki sens mają przedziwne i niezapomniane spotkania z ludzką menażerią, żyjącą w bliskości Hollywood.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
161. 25. godzina
(2002, reż. Spike Lee)
Piotr Dobry
To film znakomity z wielu względów. Jest przejmującym dramatem o zawiłych relacjach międzyludzkich, życiowych błędach determinujących całą przyszłość, pysze okupionej słoną ceną. W podtekście analizuje morale nowojorczyków po 11 września, burzy mitologie i poddaje krytyce amerykańskie społeczeństwo, ale też nie potępia w czambuł, nie odbiera nadziei. I to, co cieszy najbardziej, to fakt, że ani polityczny aktywizm, ani oda do ukochanego przez reżysera Wielkiego Jabłka nie wysuwają się tu na plan pierwszy. Ważniejszy jest pean na cześć człowieka, istotniejsza od alegorii jest sama opowieść. Spike Lee dojrzał, wyzbył się firmowego radykalizmu i nakręcił swój najlepszy film od czasu „Do the Right Thing”. Wreszcie Lee bez swej afrocentrycznej zawziętości, wreszcie Lee bardziej melancholijny niż gwałtowny, wreszcie Lee nie tylko dla koneserów jego zaangażowanego kina. Po prostu uniwersalna historia w niepodrabialnym stylu jednego z najwybitniejszych narratorów wśród mistrzów światowej reżyserii. W dodatku wybornie zagrana i umuzyczniona – czegóż chcieć więcej?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
160. Plac Zbawiciela
(2005, reż. Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze)
Michał Chaciński
Dobry polski film. W żadnym razie nie wybitny – to słowo może mu tylko narobić szkody. Dobrze napisany (każda z postaci ma swoje racje, nie ma tu czarnych ani białych charakterów) i świetnie zagrany. Mam tylko wątpliwości, czy w gnębieniu bohaterki Krauzowie nie poszli jednak na drobną łatwiznę przy przesadnym kumulowaniu dołów (choć von Trier byłby oczywiście zachwycony). Kluczowa myśl jest mi jednak bliska – zło między ludźmi nie bierze się z wielkich rzeczy, tylko z małych kroków, a później jest się za daleko. Dlatego banalne stwierdzenie, że zło siedzi w każdym z nas jest tutaj prawdziwe i nie brzmi jak pozbawiony ciężaru frazes.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
159. Nowy początek
(2016, reż. Denis Villeneuve)
Jarek Tokarski
Denis Villeneuve jak zwykle prowadzi swoich aktorów z wyczuciem na najmniejszą emocję i zwraca uwagę na każde słowo oraz moment ciszy. Po raz kolejny udowadnia jak mistrzowsko opanował sztukę utrzymywania widza w napięciu, o czym świadczą o tym już pierwsze sceny „Nowego początku”. Nie wchodzi z kamerą wprost w spanikowany przybyciem obcych tłum, nie podsyca tych emocji, jedynie z dala obserwuje sytuację. Niespieszna narracja i powolne najazdy kamery, które są już znakiem rozpoznawczym reżysera pozwalają skupić się na niepewności uczuć, które targają bohaterami, a także… obcymi, którzy nie są tacy, do jakich przyzwyczaiło nas Hollywood. Bez wątpienia jest to film tej samej wagi dla naszych czasów, co niegdyś „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Spielberga. „Nowy początek” nawiązuje o wiele bliższy kontakt, niż Jodie Foster w „Kontakcie”, nie aspiruje do naukowego wyjaśniania zjawisk jak „Interstellar”, ale też dużo lepiej radzi sobie z przekazem, że czas jest względny, a uczucia takie jak miłość czy zaufanie, choć nie zawsze łatwe – potrafią oprzeć się jego działaniu.
WASZ EKSTRAKT:
85,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
158. Prawdziwe męstwo
(2010, reż. Ethan Coen, Joel Coen)
Karol Kućmierz
Bracia Coen, zamiast zdekonstruować western do gołej ziemi i zbudować go na nowo, postanowili wystawić mu piękny hołd, nie wyzbywając się przy tym elementów, które wyróżniają ich twórczość. Coenowska wersja „Prawdziwego męstwa” to brawurowo zrobiony film przygodowy, pełen kapitalnych szczegółów, wydobywających z materiału nieoczekiwane konteksty. Sercem tego westernu są wspaniałe kreacje aktorskie: Jeff Bridges jako ujmująco zdegenerowany Rooster Cogburn, niezwykle utalentowana Hailee Steinfeld w roli Mattie Ross, Matt Damon jako LaBoeuf oraz Barry Pepper i Josh Brolin. Cała obsada została obdarowana genialnymi dialogami, które czynią warstwę językową filmu osiągnięciem samym w sobie. Wisienką na torcie są zdjęcia Rogera Deakinsa. Być może bracia Coen nie odkrywają ponownie Dzikiego Zachodu, ale ich western to udany i wartościowy wkład w dorobek gatunku.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
157. Pianista
(2001, reż. Roman Polański)
Urszula Lipińska
W 2002 roku wydawało się, że Polański najlepsze czasy ma już za sobą. „Pianista” w pięknym stylu przypomniał o jednak o jego wielkości. Ekranizacja biografii Władysława Szpilmana, pianisty ukrywającego się w wojennej Warszawie, miała stać się dla reżysera naczyniem do rozliczenia się z własnymi wspomnieniami z tego okresu. Takie projekty prawie nigdy się nie udają, pogrążone pretensjonalnością, patosem, nadmiernym ciężarem, zbędnymi hołdami, które autor próbuje przemycić. Geniusz filmu Polańskiego zaczyna się od wierności kartom książki Szpilmana, a kończy w emocjonalnym chłodzie, szczelnie chroniącym „Pianistę” przed sztucznymi gestami i fałszywymi uniesieniami. Nie ma tu niczego łatwo przymilającego się do widza i niosącego wrażenia na podstawowym emocjonalnym poziomie: dramatycznej muzyki, szablonowych postaci, rozdzierających aktów bohaterstwa.Polański pokazuje na ekranie Holocaust, portretowany przecież w milionach filmów, prezentując nie tylko sprawę przez „S”, ale także kompletną wizję artystyczną – a to zdarza się już nieczęsto.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
156. Droga krzyżowa
(2014, reż. Dietrich Brüggemann)
Marta Bałaga
Brüggemann nie boi się pokazać absurdalnej strony religii, a zważywszy na to, że w filmie inspiruje się fundamentalnym odłamem wspólnoty katolickiej o dźwięcznej nazwie Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X ma stosunkowo łatwe zadanie. Tym większe wrażenie robi więc fakt, że film nie stanowi taniej satyry. „Osobiście nie mam nic przeciwko religii i nic przeciwko Kościołowi Katolickiemu” – zaznaczył reżyser. „Chciałem natomiast postawić bardziej radykalne pytanie: Na jakich nadużyciach zbudowany jest ten system? Co dzieje się, gdy nikt nie wychodzi poza jego ściśle wyznaczone granice? Kiedy parafialny ksiądz przygotowuje dzieci do Sakramentu Komunii a rodzice wychowują dzieci w konformizmie tego, co dyktuje im sumienie? Czy już to samo w sobie nie stanowi nadużycia, nie tyle sporadycznego czy seksualnego, ale globalnego i duchowego?”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
155. Zabawy z bronią
(2002, reż. Michael Moore)
Kamila Sławińska
To prawda: ten film jest tendencyjny. Owszem: prezentuje fakty manipulując nimi z dużą, może nawet zbyt dużą, dowolnością. Zgoda: Moore to napuszony grubas, a jego metody są nieraz prostackie. Mimo wszystko to po prostu trzeba obejrzeć. I nie tylko w Ameryce, gdzie entuzjastyczne machanie flagą i bezkrytyczny posłuch wobec władzy charakteryzują prawdziwego patriotę. W Polsce także, a może tym bardziej. Nie dlatego, by poczuć się lepiej (′no bo w tej Ameryce to strzelają, a w Polsce co najwyżej bejsbolem po głowie można zarobić′) – ale po to, by zastanowić się nad naturą każdej kultury, kontrolowanej i napędzanej przez media. Oczywiście sprowadzanie wymowy filmu do krytyki mass mediów to chamskie uproszczenie, ale wśród niezliczonych ważnych obserwacji, poczynionych przez autora, ta wydaje się najbardziej uniwersalna. Jasne, to nie jest dokument, rejestracja faktów widzianych chłodnym okiem – to raczej esej, komentujący rzeczywistość ze zjadliwym humorem i prezentujący sprawy w sposób zgodny ze światopoglądem twórcy.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
154. Thor: Ragnarok
(2017, reż. Taika Waititi)
Konrad Wągrowski
„Thor: Ragnarok”, wbrew dramatycznemu, kojarzącemu się z końcem czasów tytułowi, jest po prostu komedią. Naprawdę zabawną komedią. Znajdziemy tu humor sytuacyjny, humor słowny, mnóstwo żartów będących mrugnięciami do fanów i przewrotnymi nawiązaniami do poprzednich części i całego uniwersum, nierzadko nabijających się z samej superbohaterskiej konwencji, mamy tu niezłe postacie pełniące rolę wyłącznie komediową, jak świetny Kord, czy groteskowy Wielki Mistrz. Znajdą się w filmie żarty też nieco bardziej wyszukane, odgrywane na poziomie meta, jak choćby w scenie, gdy Matt Damon, Luke Hemsworth i Sam Neill wcielają się w aktorskie odpowiedniki Lokiego, Thora i Odyna. Wszystko jest uroczo eskapistyczne, choć ktoś pewnie mógłby doszukiwać się pewnych odniesień do tematu światowych migracji i uchodźców. Gdyby komuś zabrakło atrakcji komediowych, może liczyć na inne. To chyba najbardziej kolorowy z filmów Marvela, o jakości scen akcji i efektów specjalnych nie trzeba raczej wspominać.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
153. Władca Pierścieni: Powrót Króla
(2003, reż. Peter Jackson)
Najbardziej wystawna część tryptyku Tolkiena/Jacksona, która została obsypana największą liczbą Oscarów (11 statuetek na które zamienił wszystkie(!) swoje nominacje, w tym za najlepszy film, reżyserię i scenariusz). Pojawiały się co prawda głosy, że Peter Jackson przesadnie wydłużył epilog, a pierwszą połowę filmu wypełnił wydarzeniami do granic możliwości (część zdarzeń w książkowym oryginale występuje już w „Dwóch wieżach”), ale powiedzmy sobie szczerze: to dzięki temu „Powrót Króla” jest monumentalnym finałem wielkiej przygody – w pierwszej połowie trzymającym przez cały czas na krawędzi fotela, a w drugiej wzruszającym do łez.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
152. Ludzkie dzieci
(2006, reż. Alfonso Cuarón)
Konrad Wągrowski
Wizja wzięta z powieści P.D. James jest jedną z najbardziej pesymistycznych wizji przyszłości, jakich ostatnio dostarczała nam literatura i film SF, a w tym wykonaniu staje się również bardzo sugestywna (niepozbawiona tez ciekawych filmowych sztuczek). Jest to jednocześnie powrót gatunku do jego najbardziej chwalebnych cech – próby analizy społecznej po wprowadzeniu nowego, fantastycznego czynnika – i jest to próba może nie w 100% udana, ale wybijająca się wysoko ponad poziom ostatnich produkcji SF. Dodatkowo należy zauważyć niemałą staranność w kreacji realiów świata przyszłości. Otrzymujemy wreszcie po latach posuchy nowatorską i prawdopodobną antyutopię, z mocnymi religijnymi inspiracjami (nowa Święta Rodzina). A wszystko to, by w najbardziej wzruszającej scenie filmu odczytać piękne i mądre przesłanie – każde nowonarodzone dziecko jest Zbawicielem naszego świata.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
151. Wysyp żywych trupów
(2004, reż. Edgar Wright)
Michał Chaciński
Dobre, śmieszne, pomysłowe i przede wszystkim dopisuje wreszcie kawałek tekstu do historii rozwoju filmów o zombie. Bo niby gatunek przeżywa ostatnio renesans, ale poza ’28 dni później’ jakoś nie dopisywano ostatnio do zombi ciekawego podtekstu. ’Wysyp’ sugeruje, że zombi oczywiście wszędzie nas otaczają i nawet ich już nie zauważamy (dopóki nie zrobią się zbyt nachalni), ale co z tego, skoro żyć jakoś trzeba. Zatem grunt to nie dać się wciągnąć w zombiczne działania, nie dać się uprzedmiotowić korporacji, bezmózgiej pracy itd. I robić swoje, czyli pamiętać o dziewczynie, rodzinie, wysokoprocentowych napojach i konsoli do gier.
« 1 2 3 4 »

Komentarze

28 V 2018   19:13:27

A tak z ciekawości, jak by wyglądała "parszywa trzynastka" najgorszych filmów XXI wieku?

28 V 2018   20:32:08

O, i teraz ten ranking jakby tak bardziej "pełny" :)

29 V 2018   10:32:28

Nie zastanawialiśmy się nad najgorszymi. Wybraliśmy ponad 900 filmów, które dobrze wypadały w rocznych podsumowaniach i rankingu dekady, uzupełniliśmy tytułami kina świata, które przychodziły nam do głowy i głosowaliśmy. Nie rozpatrywaliśmy filmów najgorszych. To w ogóle trudny temat, bo przecież nie znamy tysięcy filmów tureckich, hinduskich, których powstaje krocie każdego roku i, po tym, co można obejrzeć na youtube, mogłyby być naprawdę mocnymi kandydatami do wyboru najgorszych filmów świata.

29 V 2018   12:32:01

I podobnie nie znamy tysięcy filmów "egzotycznych", które nie trafiają do naszej dystrybucji, a mogłyby być mocnymi kandydatami do wyboru najlepszych filmów świata. Choć i tak ponad 1/3 filmów nieanglojęzycznych w naszej pierwszej setce robi wrażenie w porównaniu do innych rankingów. Przynajmniej na mnie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Z filmu wyjęte: Duchy na dorobku
Jarosław Loretz

4 X 2021

W dalekiej Tajlandii duchy też muszą zarobić jakoś na swoje utrzymanie. Szczególnie łatwo mają te posiadające wyuczony (za życia) zawód – na przykład dentyści.

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2021
Esensja

30 IX 2021

Bez zbędnych słów: oto zestawienie naszych wrześniowych recenzji.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.