Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Siergiej Paradżanow
‹Kolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa
Data premiery25 lutego 2011
ReżyseriaSiergiej Paradżanow
Kraj produkcjiZSRR
Gatunekhistoryczny, obyczajowy
EAN5908312741596
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

O człowieku, który zajrzał w twarz Otchłani
[Siergiej Paradżanow „Kolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydana przez 35mm „Kolekcja filmów Siergieja Paradżanowa” zawiera cztery najbardziej znane obrazy ormiańskiego reżysera: „Cienie zapomnianych przodków”, „Barwy granatu”, „Legendę o Twierdzy Suramskiej” oraz „Aszika Keriba”. Nie mniej godny uwagi jest jednak również piąty dysk, na którym zamieszczono pięć dokumentów autorstwa Lewona Grigoriana. Noszą one wspólny tytuł „Kod Paradżanowa” i starają się wytłumaczyć widzom zawiłości dokonań wielkiego mistyka kina.

Sebastian Chosiński

O człowieku, który zajrzał w twarz Otchłani
[Siergiej Paradżanow „Kolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa” - recenzja]

Wydana przez 35mm „Kolekcja filmów Siergieja Paradżanowa” zawiera cztery najbardziej znane obrazy ormiańskiego reżysera: „Cienie zapomnianych przodków”, „Barwy granatu”, „Legendę o Twierdzy Suramskiej” oraz „Aszika Keriba”. Nie mniej godny uwagi jest jednak również piąty dysk, na którym zamieszczono pięć dokumentów autorstwa Lewona Grigoriana. Noszą one wspólny tytuł „Kod Paradżanowa” i starają się wytłumaczyć widzom zawiłości dokonań wielkiego mistyka kina.

Siergiej Paradżanow
‹Kolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKolekcja Filmów Siergieja Paradżanowa
Data premiery25 lutego 2011
ReżyseriaSiergiej Paradżanow
Kraj produkcjiZSRR
Gatunekhistoryczny, obyczajowy
EAN5908312741596
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W ciągu trwającej czterdzieści lat kariery reżysera filmowego Siergiej Josifowicz Paradżanow zrealizował zaledwie dziewięć średnio- i pełnometrażowych obrazów fabularnych (część z nich na dodatek nie jako samodzielny twórca, ale współreżyser): „Mołdawską bajkę” (1952), „Andrijesza” (1954), „Pierwszego chłopaka” (1958), „Ukraińską rapsodię” (1961), „Kwiatek na kamieniu” (1962), „Cienie zapomnianych przodków” (1964), „Barwy granatu” (1968), „Legendę o Twierdzy Suramskiej” (1984) oraz „Aszika Keriba” (1988). Było to spowodowane oczywiście licznymi represjami, którym poddawano artystę, uniemożliwiając mu tym samym pracę na planie. Zakaz realizacji dzieła, jak miało to miejsce chociażby w przypadku „Kijowskich fresków” (1966), był najmniej dokuczliwą formą szykanowania; znacznie groźniejsze były rozprawy sądowe i wyroki więzienia. Paradżanow należał jednak do ludzi, którzy się łatwo nie poddawali; potrafił podnosić się z kolejnych upadków, a swoim prześladowcom odpowiadał w najbardziej wyrafinowany i najczęściej kompletnie niezrozumiały dla nich sposób – kręcąc filmy (fabularne i dokumentalne), w których sławił tradycję, kulturę i historię krajów Kaukazu Południowego. Choć Siergiej Josifowicz trzymał się z dala od polityki i trudno go było zaliczyć w poczet radzieckich dysydentów, nękano go jak najgroźniejszego „wroga ludu”, jak „zdrajcę narodu”, próbując zniszczyć nie tylko psychicznie, ale przede wszystkim fizycznie (temu miało służyć umieszczenie reżysera na kilka lat w obozach o zaostrzonym rygorze).
Czym Paradżanow tak bardzo naraził się władzy? Najprostsza odpowiedź mogłaby brzmieć – odmiennością, osobnością, renesansowym umysłem, który nie dawał się wprzęgnąć w tryby żadnej ideologii, a już na pewno komunistycznej. Ormiański, choć pochodzący z gruzińskiego Tbilisi, twórca swoją niezależnością artystyczną symbolizował wszystkie te cechy, z którymi państwo sowieckie chciało walczyć. Traktowało go więc jak zarazę, którą należało zlokalizować, otoczyć kordonem sanitarnym i wyplenić. Spychany na margines w ojczyźnie, był jednak Siergiej Josifowicz hołubiony na Zachodzie, dokąd, o zgrozo, przez wiele lat nie mógł wyjechać, mimo że jego dzieła zdobywały tam dziesiątki nagród i wyróżnień. Do największych admiratorów jego filmowych dokonań zaliczali się we Włoszech Pier Paolo Pasolini, Marcello Mastroianni, Federico Fellini, Luchino Visconti, Roberto Rossellini, Michelangelo Antonioni, z kolei we Francji – François Truffaut oraz Jean-Luc Godard. Paradżanow miał także spore grono „wyznawców” w Kraju Rad, zwłaszcza na Ukrainie, gdzie przez wiele lat pracował, oraz w Gruzji i Armenii. Podpatrując go, młodzi reżyserzy mogli naprawdę wiele się nauczyć, tym bardziej że na planie filmowym stosował on nad wyraz niekonwencjonalne i nowatorskie metody. Jednym z uczniów Siergieja Josifowicza był Ormianin Lewon Grigorian, który po śmierci swego mistrza zajął się upamiętnianiem jego dorobku. W latach 2001-2006 zrealizował pięć filmów dokumentalnych poświęconych autorowi „Mołdawskiej bajki”, które dołączone do boksu wydanego przez 35mm zatytułowane zostały „Kod Paradżanowa”.
Grigorian urodził się w 1942 roku w Erywaniu. Jako dwudziestotrzylatek został absolwentem miejscowego Instytutu Artystyczno-Teatralnego, po czym rozpoczął pracę w wytwórni „Armenfilm”, najpierw asystując bardziej doświadczonym kolegom po fachu, a później samemu kręcąc filmy. W 1967 roku pracował przy dramacie „Yerankyuni” Henrika Maliana (w którym główną rolę zagrał najwybitniejszy z żyjących ormiańskich aktorów Armen Dżigarchanian), by natychmiast po jego ukończeniu przenieść się na plan „Barw granatu”. Tam poznał Paradżanowa, opromienionego już sławą, jaką przyniosły mu ukraińskie, choć poświęcone Hucułom, „Cienie zapomnianych przodków”. Zauroczenie wielkim mistrzem pozostało w Grigorianie po dziś dzień. W 1970 roku uczeń Siergieja Josifowicza wybrał się do Moskwy na Wyższe Kursy Scenariuszopisarstwa i Reżyserii (WKSR), ale nawet po ich zaliczeniu na samodzielny debiut musiał czekać jeszcze sześć lat. Pierwsze filmy – oba miały premierę w 1976 roku – nakręcił w czasie, gdy Paradżanow odsiadywał pięcioletni wyrok. Były to: melodramat „I togda ty wiernioszsia…” oraz oparty na sztuce Williama Saroyana dramat psychologiczny „W gorach mojo sierdce”, na planie którego pojawili się aktorzy tego formatu, co Jelena Sołowiej, Innokientij Smoktunowski oraz debiutujący właśnie Sajdo Kurbanow. Później powstały jeszcze komedia „Zwiozdnoje lieto” (1978), wojenna przygodówka „Podsnieżniki i edelwejsy” (1982), obyczajowe „My jeszczio wstrietimsia” (1984), po czym Grigorian – jako autor obrazów fabularnych – zamilkł na ponad dwie dekady. To jednak wcale nie znaczy, że nie robił nic. W tym czasie zajmował się głównie realizacją filmów dokumentalnych, na przykład o Aramie Chaczaturianie czy Armenie Dżigarchanianie. Pisał też artykuły i książki na tematy filmowe; wiele z nich poświęconych zostało Paradżanowowi. Przed trzema laty przypomniał o sobie jako reżyser fabuły, tworząc melodramat „Koroliewa”.
Chronologicznie pierwszym dokumentem Grigoriana przedstawiającym postać twórcy „Ukraińskiej rapsodii” jest „Ja, Siergiej Paradżanow” (2001), niemalże całkowicie pozbawiona autorskiego komentarza impresja na temat życia legendarnego reżysera. Dowiadujemy się z niej co nieco na temat dzieciństwa artysty, poznajemy związane z nim miejsca w Tbilisi. Większość czasu zajmują jednak unikalne nagrania z planu „Legendy o Twierdzy Suramskiej” – bardzo ciekawe, choć nie skomentowane robią one jednak nieco zbyt „suche” wrażenie. Rok później ormiański dokumentalista przedstawił czterdziestominutowy film „Andriej i Siergiej”, w którym, na wzór Plutarcha, zaprezentował artystyczną wersję „żywotów równoległych” Tarkowskiego i Paradżanowa. Pierwszy – skrajny introwertyk, drugi – nadpobudliwy ekstrawertyk – przynajmniej w teorii, powinni zajmować miejsce na przeciwległych biegunach, a mimo to ogromnie cenili swoje twórcze dokonania. Grigorian starał się dostrzec w ich obrazach cechy wspólne (osobny język filmowy, powtarzające się motywy wody i konia); przytoczył też wypowiedzi osób, które były świadkami ich niecodziennej przyjaźni. W 2003 roku powstał niespełna półgodzinny „Orfeusz schodzi do Piekła”, którego motywem przewodnim jest uwięzienie Paradżanowa i kara, którą odbywał w latach 1973-1977 w obozach o zaostrzonym rygorze. Za komentarz służą tu przede wszystkim fragmenty listów pisanych przez Siergieja Josifowicza do rodziny i przyjaciół na wolności. Przy okazji dowiadujemy się również o genezie powstania cyklu rysunków „Ewangelia według Pasoliniego” – zainspirowane filmem „Ewangelia według świętego Mateusza” (1964), zadedykowane zostały właśnie słynnemu włoskiemu reżyserowi, o którego tragicznej śmierci Paradżanow dowiedział się, siedząc za kratkami.
W „Erosie i Tanatosie” (2005) Grigorian skupił się na dwóch motywach, które nieustannie powracają w filmach Siergieja Josifowicza – Miłości i Śmierci. Prześledził, w jaki sposób ormiański reżyser wykorzystuje je w swoich dziełach – począwszy od „Cieniów zapomnianych przodków”, poprzez nieukończone „Kijowskie freski”, aż po „Barwy granatu” (vide niespełniona miłość Arutiuna Saadiana do królewskiej siostry Anny, a następnie śmierć Poety). Najciekawszym dokumentem jest jednak ten najpóźniejszy, trwające trzydzieści minut „Wspomnienia o Sajat-Nowie” (2006). W przedmowie do obrazu autor opowiada o tym, jak cudem udało się w 1995 roku w piwnicach wytwórni „Armenfilm” odnaleźć trzydzieści rolek z negatywem dzieła. Po ich odrestaurowaniu odszukał on te fragmenty, które zostały zakwestionowane przez cenzurę i wycięte; których nie dołączył do zmontowanej przez siebie wersji filmu Siergiej Jutkiewicz. Grigorian sam wprawdzie przyznaje, że po czterdziestu latach niemożliwe już jest tak naprawdę przywrócenie „Sajat-Nowie” (bo tak brzmiał oryginalny tytuł obrazu) kształtu, jaki chciał mu nadać Paradżanow, ale można przynajmniej podjąć próbę zaprezentowania reżyserskiego konceptu. Wrażenie jest porażające! Nawet w tej wersji, którą ostatecznie skierowano do dystrybucji, „Barwy granatu” zachwycają. Ale gdy zdamy sobie sprawę z tego, jak obraz ten mógł wyglądać, gdy w odpowiednich miejscach oczyma wyobraźni umieścimy wycięte urywki, gdy dostrzeżemy to, co „widział” w swym umyśle Siergiej Josifowicz – nie możemy mieć wątpliwości, że mogłoby to być nawet najgenialniejsze dzieło w historii światowej kinematografii.
Niestety, Jutkiewicz, zachowując nieszablonową formę (za co mu chwała), pozbawił „Sajat-Nowę” jego mistyczno-religijnego przesłania. Wystarczy prześledzić z uwagą nowele zatytułowane „Carskie łaźnie”, „Złota kula”, „Prawdziwy całun”, „Źródło” czy „Zew”, aby zdać sobie sprawę z tego, jak z pozornego „szaleństwa” Paradżanowa rodzi się metoda twórcza, jak geniusz reżysera wyprzedza swoją epokę, jak przekracza artystyczne granice, jak wkracza na niedostępną dla tysięcy innych twórców terra incognita. Chcąc poznać bliżej – i postać, i twórczość – Siergieja Josifowicza, trzeba obejrzeć „Kod Paradżanowa”. Choć, co także powinno być oczywiste, dokumenty Lewona Grigoriana nie wyczerpują tematu. One pozwalają jedynie na przyjrzenie się geniuszowi – pogłębienie, lecz nie zgłębienie, wiedzy o nim.
koniec
24 marca 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Bohater na przekór
Sebastian Chosiński

2 VI 2022

„Cudak” – drugi z trzech obrazów powstałych w ramach projektu „Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat” – wyreżyserowała Anna Kazejak. To jej pierwsze dzieło, które opowiada o wojennej przeszłości Polski. Jeśli ktoś obawiał się, że autorka specjalizująca się w filmach i serialach o współczesności nie poradzi sobie z tematyką Zagłady, może odetchnąć z ulgą!

więcej »

Epizod epizodu
Sebastian Chosiński

21 IV 2022

Tak, takie filmy powinny powstawać. Tak, powinny pokazywać pełne spektrum zachowań Polaków w czasie drugiej wojny światowej i ich reakcji na Zagładę Żydów: od mniej lub bardziej świadomego bohaterstwa, poprzez „umywanie rąk”, aż po współpracę z okupantem. Tylko, na Boga!, niech one mają odpowiednią do wagi tematu wartość artystyczną. Nie jak w przypadku „Ciotki Hitlera” Michała Rogalskiego.

więcej »

„Milczeć nie mogę…”
Sebastian Chosiński

12 IV 2022

Ileż jeszcze jest w naszej historii takich postaci, jak Szmul Zygielbojm, którym należy się upamiętnienie w formie filmowej! Nie ma jednak co przesadnie narzekać. Dobrze, że chociaż co parę lat powstają na ich temat obrazy biograficzne. „Śmierć Zygielbojma” Ryszarda Brylskiego to zresztą drugie podejście do tematu. W 2000 roku powstał bowiem tak samo zatytułowany dokument Dżamili Ankiewicz.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

W „złotej klatce” i w „żelaznej koszuli”
— Sebastian Chosiński

Pamięci gruzińskich wojowników
— Sebastian Chosiński

Nie ma dla mnie schronienia…
— Sebastian Chosiński

Co ta miłość z nich zrobiła…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

I nie wierz nikomu, bo nie trafisz do domu
— Sebastian Chosiński

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.