Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Zatoichi (Zatôichi)

Takeshi Kitano
‹Zatoichi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZatoichi
Tytuł oryginalnyZatôichi
Dystrybutor Best Film
Data premiery7 stycznia 2005
ReżyseriaTakeshi Kitano
ZdjęciaKatsumi Yanagishima
Scenariusz
ObsadaTakeshi Kitano, Tadanobu Asano, Yui Natsukawa
MuzykaKeiichi Suzuki
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiJaponia
Czas trwania116 min
WWW
Gatunekakcja, dramat
EAN5906619083241
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
"Zatôichi" jest kinową wersją popularnego japońskiego serialu telewizyjnego. Jest to opowieść o niewidomym mistrzu miecza, tytułowym Zatôichi, który podróżując po kraju staje w obronie niewinnych ludzi. Realizowany w latach 1962-1989 serial bił rekordy popularności w Kraju Kwitnącej Wiśni, a także poza jego granicami.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Agnieszka ‘Achika’ Szady ‹Samurajowie w białych gatkach›

Filmy – DVD i Blu-Ray      

Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [6.00]

MC – Michał Chaciński [8]
Mimo wysokiej oceny mam lekko mieszane uczucia. Znając oryginalą serię filmów z Shintaro Katsu nie byłem zachwycony ujęciem Zatoichiego jako postaci moralnie wątpliwej, gdzieś na granicy czarnego charakteru, który jest po prostu mniej czarny niż ci 'źli'. Kitano poszedł tu moim zdaniem na łatwiznę i zagrał w swoim gangsterskim stylu, przez co tytułowa postać jest chłodniejsza, mniej sympatyczna i daleka od jowialnego bohatera Katsu (bliższa natomiast - chyba niepotrzebnie - wizerunkowi samotnego mściciela). Szkoda, bo mogło to być aktorskie wyzwanie dla Kitano, a on wolał uciec od konfrontacji z wizerunkiem Katsu. Za to zachwyca mnie pomysł na przedstawienie świata przez pryzmat dźwięku, wydobycie muzyczności krajobrazów, przerysowanie scen akcji za pomocą komputerów itd. To wszystko pokazuje, jak Zatoichi mógłby słyszeć i wyobrażać sobie świat i kluczowe momenty fabuły. Przemyślana jest też konstrukcja filmu, uciekająca od typowej konstrukcji gatunku (gatunek to chambara, czyli rozrywkowa wersja historycznego fresku jidai-geki), zmuszająca widza do ciągłej uwagi i śledzenia połączeń między retrospektywami i teraźniejszością, kilkoma wątkami itp. I ta końcowa celebracja w wykonaniu pozytywnych bohaterów! Absolutnie zaskakujące zakończenie.

PD – Piotr Dobry [5]
Sprawnie wyreżyserowana i zmontowana komedia akcji, która po pewnym czasie zaczyna jednak nudzić, bo i jak długo może śmieszyć przelewanie hektolitrów cyfrowej krwi przez niewidomego samuraja? I tak jest lepiej od „Kill Billa”, „Ong-Baka” i tym podobnych ścierw, ale jak na sieczkę bez pointy zdecydowanie za długo.

TK – Tomasz Kujawski [3]
Nie lubię wystawiać najniższych ocen, ale nic nie poradzę, że postmodernistyczna komedia o samurajach nie rozbawiła mnie ani razu. Zdumiewające wstawki musicalowe, efekty specjalne na poziomie "Wiedźmina", humor rodem z głupich amerykańskich komedii i sztampowa fabuła. "Zatoichi" jest filmem dziwacznym w sposób, którego nie akceptuję.

KS – Kamila Sławińska [8]
Kitano stanął przed zadaniem zaiste karkołomnym – nowa ekranizacja przygód Zatoichiego to z japońskiej perspektywy jak remake Czterech Pancernych i Psa. Beat wybrnął z tego z wrodzoną sobie przekorą i pomysłowością – zamiast zmagać się z koniecznością zawarcia w swoim filmie tego, co widzowie znali z kultowej serii z Shintarô Katsu, wymyślił bohatera od nowa. Nowy Zatoichi nie jest bynajmniej dobroduszny – skupiony i precyzyjny, zmienia gromadę wrogów w las ciał z poobcinanymi kikutami, z których krew sika jak jakaś surrealistyczna fontanna. Film wyszedł dynamiczny, krwawy i bardzo zabawny: dawka czarnego humoru wystarczy chyba, by rozbroić nawet tych, którzy nie dadzą się złapać na sam urok osobisty Kitano.

KW – Konrad Wągrowski [6]
Doceniam wplecenie w tradycyjną samurajską (pomijając fakt, że główny bohater samurajem ni jest) intrygujących koncepcji gejszy-mężczyzny czy formalnych pomysłów z tańcami i motywami muzycznymi - to z pewnością nadało obrazowi posmaku oryginalności. Doceniam także mistrzostwo w ukazaniu szermierczych pojedynków. Ale jako całość film jednak pozostawia obojętnym. Dla ludzi nie znających całej historii i legendy Zatoichiego film jest raczej zimny, nie angażujący. Jedyną postacią, która budzi emocje jest wynajęty samuraj, schodzący na ścieżkę zła - a to przecież nie jemu powinniśmy kibicować. Tak się złożyło, że w tym samym okresie obejrzał stary (z 1962) samurajski film "Harakiri", aż kipiący od emocji, choć z mniejszą liczbą szermierczych pojedynków. Przy nim "Zatoichi" wypada blado.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2022 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.