Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Labirynt Fauna (Pan’s Labyrinth)

Guillermo del Toro
‹Labirynt Fauna›

WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLabirynt Fauna
Tytuł oryginalnyPan’s Labyrinth
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery30 marca 2007
ReżyseriaGuillermo del Toro
ZdjęciaGuillermo Navarro
Scenariusz
ObsadaIvana Baquero, Sergi López, Maribel Verdú, Ariadna Gil, Doug Jones, Álex Angulo, Roger Casamajor, César Vea, Manolo Solo
MuzykaJavier Navarrete
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiHiszpania, Meksyk, USA
Czas trwania112 min
WWW
Gatunekfantasy, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Do władzy w Hiszpanii dochodzi generał Franco. 12-letnia Ofelia, razem ze swoimi rodzicami uciekającymi przed rządami faszystów, wyprowadza się do wiejskiego domu na północy Hiszpanii. Niedaleko ich posiadłości znajduje się stary zrujnowany labirynt. Ofelia, która nie lubi otaczającego ją świata i żyje w świecie swojej wyobraźni, spędza w labiryncie większość czasu.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Filmy – Publicystyka (8)       [rozwiń]


Michał Chaciński, Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Łukasz Twaróg, Konrad Wągrowski, Kamil Witek ‹Porażki i sukcesy A.D. 2007›



Książki – Wieści      


Filmy – Wieści      

Utwory powiązane
Filmy (9)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [7.70]

DA – Darek Arest [8]
Del Toro razem z (jak się zdaje skumplowanym z nim) Cuaronem wyrasta na olbrzymią nadzieję sztuki reżyserii. „Labirynt” to kawał filmu i kawał świetnej reżyserskiej roboty. Nawet pomijając fakt, że wyprodukowano ten film za pieniądze, jakie zmarnowano u nas na „Quo Vadis”, jest tu masa bezwzględnie dobrych rzeczy. Plastyka, dramturgia i przede wszystkim funkcjonowanie kilku płaszczyzn filmu. Prawda, że wątek historyczny jest narysowany grubą krechą i w czarnobiałych barwach, ale jest to przecież uproszczenie służebne wobec opowieści. Poza tym przystaje to do (świetnie tu wygranej) perspektywy dziecka. „Labirynt…” doskonale korzysta z głęboko zakorzenionych, ludzkich obsesji. No i jest to jedna z bardzo niewielu „uczciwych bajek”, tzn takich, w które wpisane jest okrucieństwi i zło – tak jak wpisane jest ono w świat i ludzi. Co ważne – jest ono też w głównej bohaterce.

MC – Michał Chaciński [6]
Ciekawe, że del Toro doczekał się powszechnych zachwytów dopiero po swoim najmniej spójnym filmie. Oczywiście świetna jest tutaj cała warstwa fantasmagorii, oczywiście robi wrażenie kapitalna robota Guillermo Navarro, ale dlaczego oba wątki są tak płaskie? W części realistycznej sado-macho Sergi Lopeza to karykatura (tym wyraźniejsza, że rewolucjoniści są święci), a w części fantastycznej wszystko jest przewidywalne. W rezultacie suma jest mniejsza niż wartość składowych. Połączenie wątku hiszpańskiej wojny domowej i fantasmagorii lepiej wyszło w „Kręgosłupie diabła”, a połączenie fantazji z realnym światem w „Cronosie” (oba filmy o niebo lepsze i spójniejsze niż „Labirynt”). Ale skoro to del Toro, to oczywiście i tak nie jest źle – w filmie robi wrażenie choćby równowaga między okrutnym światem codziennym i okrutnym światem fantazji. Tyle że tym razem – bodaj po raz pierwszy u tego reżysera, mam pod adresem filmu tyle samo pretensji, co pochwał. Co nie zmienia faktu, że powszechne odkrycie del Toro jako artysty, a nie tylko wyrobnika, mocno mnie cieszy.

PD – Piotr Dobry [9]
Nie widziałem wcześniej filmu, który byłby wiarygodny i przejmujący na obu płaszczyznach – realistycznej i fantastycznej – pozostając jednocześnie tak zadziwiająco spójny, jakby te dwa światy były nierozerwalne. I poniekąd w fabularnym zamyśle są, gdyż del Toro to fantasta wyjątkowo uczciwy – świat wyobraźni nie jest u niego słodką bajeczką, która daje schronienie i nie żąda niczego w zamian, ale lustrzanym odbiciem światu rzeczywistego, odbiciem równie strasznym, a czasem nawet straszniejszym od „oryginału”. I tylko na końcu drogi może czekać ukojenie, jakiego próżno szukać w realu – nie widziałem też wcześniej filmu tak ładnie oswajającego dzieci ze śmiercią. Piękne, po prostu piękne.

BF – Bartek Fukiet [10]
Gdyby lubujący się w makabrze bracia Grimm żyli w naszych czasach, zapewne właśnie tak wyglądałyby ich bajki. Najlepszy film Camerimage 2006 i jeden z najlepszych w minionym roku. Oczarował mnie urodą wizualną, poezją i nawiązaniami do bajkowych lektur dzieciństwa. Trochę szkoda (nie sądziłem – jako osobnik wychowany na gore – że kiedyś coś takiego napiszę), że Del Toro przegiął z ekranową przemocą. Sceny rodem z „Nieodwracalnego” („masaż” twarzy butelką), IMHO niepotrzebne, dramatycznie zawyżyły kategorię wiekową „Labiryntu”. A przegięcie w portretowaniu postaci i wyrazisty podział dobrzy/źli wybaczam (choć zapewne nie wszystkim pasuje, że czarne jest czarne, a białe okazuje się… czerwone). Dzieci mają tendencję do upraszczania rzeczywistości i pasuje to do perspektywy małoletniej bohaterki filmu. Jakubie, czy w dzieciństwie nie czytałeś w ogóle bajek? Bo cała klasyka literatury dziecięcej przypomina socjalistyczne broszury, w których z góry wiemy, kto jest wilkiem, a kto barankiem. Ja tam w szczenięcych latach nie wnikałem w problemy żywieniowe wilka, który musiał z musu „wciągnąć” żylastą babcię i poprawić niezbyt mięsistą małolatką. Dla mnie był po prostu włochatym, złym skurwielem, który musiał zginąć z rąk szlachetnego myśliwego, zjawiającego się w ostatnim akcie z odsieczą. Piotrze, Twoja zabawa w kaowca III Rzeszy cokolwiek ryzykowna. Dla mnie smutne jest raczej, że wychowankowie Korczaka w ogóle musieli do komory wchodzić.

WO – Wojciech Orliński [6]
Przy wszystkich moich sympatiach do hiszpańskich anarchistów z wojny domowej oraz do opowieści z cyklu „pradawne stworzenia w pobliskim lasku”, jakoś mnie nie przekonał żaden z tych wątków. Strasznie to wszystko było schematyczne – jak partyzant to przystojny i szlachetny, jak frankista to brutalnie egoistyczny macho, jak faun to gada zagadkami i każe poddawać próbom, ale wszystko to co dziewczynka widzi w płaszczyźnie fantastycznej jest w sumie trywialne (przykro mi, ale w czasach „Harry Pottera” trzeba się trochę bardziej postarać). W sumie zmarnowana szansa na naprawdę dobry film.

KS – Kamila Sławińska [8]
Piękna opowieść o końcu niewinności, podana w zdumiewającej oprawie, jaką tylko duet Del Toro/Navarro mógł przenieść na ekran. Ciekawe, że mimo, iż świat frankistowskiej Hiszpanii powinien być bliżej normalnej rzeczywistości niż fantastyczny labirynt Fauna z jego dziwnymi postaciami i sceneriami, nawet codzienność małej Ofelii jest jak z okrutnej bajki braci Grimm. Aktorstwo jest bez zarzutu, więc nie jest trudno zaangażować się w problemy małej bohaterki, ale mimo wszystko jest coś w tym filmie, co każe bez przerwy pamiętać, że to tylko bajka… Może po prostu jest tak olśniewająco pięknie zrobiony, że jego uroda – zamiast zbliżać widza do bajkowego świata – tworzy niespodziewany dystans.

JS – Jakub Socha [5]
W tym filmie przekonuje mnie tylko wszechobecne okrucieństwo. No i wiadomo, wizualna strona świata dziecięcych lęków: rozbuchana, przerażająca. Ale już sama historia to zbiór wytartych na kantach klocków. Zadania, które wykonuje dziewczynka w magicznym świecie są banalne, emocje stoją w tych scenach w miejscu. Natomiast świat realistyczny przypomina socrealistyczną broszurę, w której z góry wiemy, kto jest wilkiem, a kto barankiem. W sumie duży zawód. PS.: Piotr Dobry w swej bezinteresownej empatii i zaskakującej propozycji dla dzieci, które umarły w komorach gazowych i tych, które umierają z głodu podejmuje prawdziwie etyczne wyzwanie. Gratuluję wizji!

MW – Michał Walkiewicz [8]
Guillermo del Toro udowodnił po raz kolejny, że w służbę komercyjnej rozrywki można zaprząc i literackie skojarzenia, i efektowny rysunek rzeczywistości, i nienachalną dydaktykę. W „Labiryncie…” odbijają się echa filmowych baśni sprzed ery ekranizacji „kolumbryn” fantasy, literackiej spuścizny Grimmów i Perraulta oraz wcześniejszych filmów del Toro. To oczywiście w jakimś tam stopniu duchowa kontynuacja „Kręgosłupa diabła”, ale mimo wszystko „Labirynt Fauna” wydaje się filmem o bardziej uniwersalnym i ciekawszym. Na płaszczyźnie wizualnej nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń, scena z udziałem ślepego Pale Mana z miejsca zamienia nogi w watę, zaś postaci, choć ciągnięte grubą krechą, odbijają z wdziękiem baśniowe archetypy. Miło.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Film irytujący, bo jest bliski arcydziełu, ale niestety nim się nie staje. Dawno nie było w kinie tak sugestywnej wizji ucieczki z koszmarów rzeczywistościw świat fantazji. Dawno nie było tak intrygującego świata fantazji – mrocznego, ale intrygującego. Okrutnego, ale sprawiedliwego – w przeciwieństwie do okrutnej i niesprawiedliwej rzeczywistości. Szereg scen to prawdziwe fajerwerki – ze szczególnym uwzględnieniem Pale Mana, który chyba zasłużył na osobny film na swój temat. Nie można również nie wzruszyć się na końcu – a ogromna w tym zasługa młodej aktorki, której postacią przejmować się po prostu musimy. Szkoda jednak, że za tym nie idzie równie dobra wizja owej okrutnej rzeczywistosci – bo ta akurat utkana jest z wyblakłych tkanin, dużo mniej intrygujaca, momentami naiwna, z groteskową figurą Wcielenia Zła – Okrutnego Ojczyma. Cóż, chyba aktorowi zabrakło tu talentu, aby dac swej postaci jakiś bardziej interesujący rys, coś, co pozwoliłoby na uwiarygodnienie tak jednoznacznej i płaskiej postaci. Nie chcę jednak marudzić, bo kino to wizualnie piękne, emocjonalnie silne, z kilkoma możliwościami interpretacji. Ale z dziećmi bym się nie wybierał – chyba, że lubią sceny tortur maltretowania twarzy rozbitą butelką.

BZ – Beata Zatońska [9]
Ofelia w krainie okrutnych, krwawych czarów. Okrutnych, ale uczciwych, w przeciwieństwie do tego, co otacza ją w prawdziwym życiu. Właściwie filmowe rozważania i fabuła to nic nowego – nieszczęśliwe dziecko szuka ucieczki w świecie baśni. Dziewczynka ma dość wojny, podłego ojczyma i chce pomóc coraz słabszej matce. Wślizguje się z łatwością do krainy dziwnych stworów i daje wiarę temu, że jej prawdziwym ojcem jest król, sprawiedliwy i mądry. Wiele napisano już o terapeutycznej mocy baśni. Pochylali się nad nimi psychologowie i lekarze, nie warto więc tego powtarzać. Lepiej dać się uwieść filmowi. Zbyt dogłębna analiza fabuły może obnażyć jej słabe miejsca i odebrać przyjemność z czystej zabawy w kino. Guillermo del Toro tworzy świat mroczny i niepokojący. Zdjęcia, scenografia, efekty specjalne – wszystko w idealnej harmonii. Nie ma wrażenia sztuczności świata wykreowanego przez komputer. Nieźle komponuje się z historią Ofelii zanurzającej się w labirynt, w którym króluje stary faun, wątek o hiszpańskich partyzantach, walczących z frankistowskim reżimem. Grająca główną rolę Ivana Baguero świetnie poradziła sobie z trudnym, aktorskim zadaniem. Punkty za wyobraźnię, genialne wyczucie filmowego tworzywa i dobór aktorów. I za sękatego, demonicznego fauna też.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.