Nowe zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 
 
dzisiaj: 20 maja 2013
w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Esensjomania – księgarnia Esensji!  –  Esensja

Do granic wytrzymałości

Esensja.pl
Esensja.pl
Skrajne uczucia towarzyszyły niewątpliwie Bertoltowi Brechtowi, gdy pisał „W gęstwinie miast”. Takie też uczucia towarzyszą widzom najnowszej adaptacji tego dramatu pt. „Versus”, wystawianej w krakowskim Teatrze Nowym. Nadmierna ekspresja aktorów, dłużyzny, odrealnienie, scenograficzna asceza – zdaje się, że wczesny Brecht przyklasnąłby temu, co osiągnął reżyser Radosław Rychcik.

Bertolt Brecht
‹Versus›

EKSTRAKT:80%
TytułVersus
Teatr Teatr Nowy
AutorBertolt Brecht
ReżyseriaRadosław Rychcik
ChoreografiaDominika Knapik
ObsadaTomasz Szuchart, Anna Gorajska, Natalia Kalita, Tomasz Nosiński
Data premiery6 grudnia 2008
„Versus” opowiedziany jest krzykiem i dziwaczną erotyką. W tej sztuce żadne słowo nie pada ot tak, bez wyrazu, każde jest skrajnie nacechowane. Każdy gest, wyraz twarzy, każda łza i ruch – wszystko jest przesadzone i nienaturalne. Spektakl jest trudny w odbiorze – wystawia na próbę cierpliwość i nerwy widza. Gra aktorska i sposób opowiadania przywodzą na myśl kino Andrzeja Żuławskiego – przejaskrawione, abstrakcyjne, pełne pasji i ekspresji, które rodzą się głównie ze słów, twarzy i ruchów aktorów.
„W gęstwinie miast” to jedna z pierwszych sztuk Bertolta Brechta. Jest ona czymś na kształt krzyku starającego się wyrazić niesprawiedliwość, ból i brak uczuć w świecie schyłku dzikiego kapitalizmu. Wszak były lata 20., w Niemczech szalała hiperinflacja i bieda, tąpnięcie wisiało w powietrzu. Tymczasem walka Schlinka i Gargi w „Versus”, choć formalnie w Chicago, odbywa się w oderwaniu od tła. Jakkolwiek negatywnie nie rozpatrywać A.D. 2008 – współczesność nijak się ma do wstrząsów lat 20. XX wieku. W oryginale Schlink to bogaty malezyjski kupiec drzewny, zaś Garga jest księgarzem. Nie wiadomo jednak, dlaczego postanowili z sobą walczyć. Zresztą u Rychcika niewiadomych jest jeszcze więcej. Prócz walczących pojawiają się tylko dwie postaci – żona Gargi Jane oraz jego siostra Marie. Trudno stwierdzić, jakie są bądź były faktyczne relacje pomiędzy postaciami w wersji „Versus”. Trudno także oprzeć się wrażeniu, że cała otoczka jest jedynie pretekstem. „Versus” tworzy bowiem własny świat, niezrozumiały, obcy, pełen ułudy i udawania. Walka staje się w nim co najwyżej mętną metaforą, być może jakąś próbą zbliżenia do drugiego człowieka. Próbą jednak nieudaną, gdyż „nieskończona samotność czyni wrogość nieosiągalnym celem”, jak zauważa Shlink.
Radosław Rychcik zdołał stworzyć świat złożony wyłącznie z ludzkich ruchów i słów oraz muzyki. Nie ma bowiem w spektaklu prawie żadnej scenografii. Czwórka spoconych, skąpo ubranych, młodych ludzi biega po scenie, skacze po sobie, tarza się, czołga, rozbiera i ubiera, wrzeszczy i płacze. Sygnały, które wysyłają, są nienaturalne, aktorzy przypominają kukły, mechanicznie wchodzą na scenę i z niej schodzą, potęgując w ten sposób uczucie braku jakiejkolwiek bliskości. W „Versus” zastosowano sporo dłużyzn, scen, które zdają się trwać w nieskończoność, czynności powtarzanych w kółko, mechanicznie, do znudzenia, do granic wytrzymałości widza.
Mało kto zna krakowski Teatr Nowy, lecz nie sposób recenzować „Versus” w oderwaniu od miejsca, w którym sztukę wystawiono. To malutki, ciasny teatrzyk, w którym aktorzy są na wyciągnięcie ręki, bliscy i ludzcy. Ich cielesność łączy się z cielesnością widza, kropelki śliny wytryskujące z krzyczących gardeł tańczą w świetle reflektorów. W takiej to scenerii poznajemy strzępy abstrakcyjnej, wykrzyczanej i niekonkretnej „walki-niewalki” Schlinka i Gargi.
koniec
14 grudnia 2008
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zajrzeć za fasadę
Magdalena Wąsowicz

3 III 2012

„Jekyll i Hyde” to musical, który może zaskoczyć niejednego widza. Ci, którzy wciąż kojarzą musicale przed wszystkim z łatwymi w odbiorze komediami, będą bez wątpienia zdziwieni spektaklem wystawianym przez Teatr Rozrywki w Chorzowie. Akcja rozgrywa się bowiem w niepokojących, ciemnych uliczkach Londynu. Bohaterowie nieustannie lawirują pomiędzy salonami angielskiej arystokracji, burdelami i domem wariatów, a dominujący temat to hipokryzja i zło kryjące się na dnie ludzkich dusz.

więcej »

Mała Esensja: Duży może więcej
Wojciech Gołąbowski

26 XII 2010

Ponad dwa tuziny aktorów plus orkiestra; piosenki, balet, iluzjonista i efekty specjalne. Dwie godziny (z jedną przerwą), w czasie których dzieci siedzą jak na szpilkach, z rozdziawionymi ustami – to musical wiernie oparty o klasycznego „Pinokia” Carla Collodiego, w wykonaniu Gliwickiego Teatru Muzycznego.

więcej »

Mała Esensja: Do czego służy szafa
Wojciech Gołąbowski

19 XII 2010

„Jaś i Małgosia” w wykonaniu pięciorga aktorów warszawskiego Teatru Capitol to jedno z tych przedstawień dla dzieci, gdzie aktorzy są czasem aktorami, a czasem odgrywanymi bohaterami, a umowna scenografia błyskawicznie powstaje i zmienia się w trakcie spektaklu.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000-2013 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.