dzisiaj: 2 września 2010
w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Nominacje do Książki Roku 2009  –  Esensja

Varia

Magazyn XCVIII

Podręcznik

Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie Czytaj nasze wiadomości w Cafe News Students.pl Erynie.pl

Nowości

książkowe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

Droga na Księżyc, część 1 – Rakiety (1)

Strona [«][‹] 1 z 2 [›][»]
Dokładnie 40 lat temu amerykańscy astronauci wystartowali na pokładzie Apollo 11 w kierunku Księżyca, by po pięciu dniach stąpać po jego powierzchni. Wszyscy wiemy, jak to się zakończyło – przed wami pierwsza część opowieści o tym, jak do tego doszło.

WCZESNA HISTORIA TECHNIKI RAKIETOWEJ
Podbój kosmosu nie mógłby się odbywać bez rakiet, które wynosiły satelity i statki załogowe w przestrzeń. Równolegle rakiety rozwijały się jako broń, cały czas będąc jednak ściśle związane z podbojem kosmosu – czy to jako marzenie snute po cichu przez naukowców, czy jako pretekst do rozwoju techniki rakietowej. Oczywiście jako pierwsze narodziły się rakiety bojowe, gdyż to za zbrojeniami, a nie za odkryciami idą pieniądze.
Rakiety starożytne
Chińskie rakiety
Chińskie rakiety
Współczesne rakiety latające w przestrzeń kosmiczną są wypadkową pomysłowości człowieka na przestrzeni kilkudziesięciu minionych wieków i mają bezpośrednie korzenie w odkryciach poczynionych przeszłości, w – dosłownie – tysiącach lat eksperymentów nad napędem odrzutowym.
Jednym z pierwszych urządzeń spełniających kryteria „rakiety” był „latający gołąb” – drewniany ptak poruszający się dzięki strumieniowi pary pod ciśnieniem, zbudowany przez Greka Archytasa w IV wieku p.n.e.1) Data pierwszego pojawienia się rakiet we właściwym tego słowa znaczeniu, jako napędzanych siłą odrzutową pocisków, nie jest jednoznacznie stwierdzona, gdyż szczątkowe przekazy pochodzą z różnych miejsc i czasów. Prawdopodobnie jednak przodowali w tym Chińczycy, którzy znali rakietowe fajerwerki już w III w. p.n.e. Początkowo fajerwerkami były bambusowe kije wypełnione mieszanką saletry, siarki i węgla drzewnego, eksplodujące po wrzuceniu do ognia (możliwe, że pierwsze „rakiety” powstały przypadkowo – były to te bambusy, które zamiast eksplodować, wystrzeliwały z ogniska w feerii iskier i dymu). Bardziej zaawansowany i wydajny czarny proch, będący wciąż mechaniczną mieszanką tych samych składników, ale już w określonych proporcjach (saletra, czyli azotan potasu – 75%, węgiel drzewny 15%, siarka 10%) powstał również w Chinach około VI wieku. Początkowo wypełnione prochem pojemniki wystrzeliwano z łuku, później odkryto, że mogą one być odpalane samodzielnie dzięki odrzutowi wydzielanego gazu. Kij przymocowany do pojemnika z prochem pełnił rolę prostego systemu naprowadzającego, podobnie jak w dzisiejszych fajerwerkach.
Chińskie rakiety
Chińskie rakiety
Pierwsze udokumentowane świadectwo użycia rakiet do celów innych niż rozrywkowe pochodzi z roku 1232 z opisu chińsko-mongolskiej bitwy pod Kaifeng, kiedy to Mongołowie zostali odparci między innymi dzięki „ognistym strzałom”, które płonąc, dymiąc i świszcząc, wywoływały popłoch u najeźdźców. Prawdopodobnie skuteczność tych pierwszych rakiet polegała właśnie na psychologii, a nie na sile destrukcyjnej. Mongołowie szybko przejęli umiejętność produkcji rakiet, a za ich pośrednictwem ta wiedza przeniosła się do Europy. W okresie od XIII do XVI wieku, historia prochu i rakiet związana była z takimi nazwiskami jak Albertus Magnus (XIII-wieczny niemiecki filozof), Roger Bacon (XIII-wieczny angielski mnich i naukowiec eksperymentator), Muratori (XIV-wieczny włoski historyk, twórca słowa rochetta, opisującego ogniste strzały), Jean Froissart (XIV-wieczny francuski historyk i poeta) i Giovanni da Fontana (XV-wieczny włoski autor) – obaj niezależnie od siebie wymyślający fantastyczne na owe czasy zastosowania rakiet, takie jak bazooka czy torpeda – czy Vannoccio Biringuccio (XVI-wieczny włoski chemik, próbujący opisać naturę ruchu rakiet). Znacząco przyczynili się oni do rozwoju i utrwalenia artylerii rakietowej jako istotnej części wojskowości.
Kazimierz Siemionowicz i jego projekty
Kazimierz Siemionowicz i jego projekty
Od XVI wieku artyleria rozwija się w innym kierunku, a rakiety przestają być bronią – zaczynają być używane, jak niegdyś w Chinach, jako fajerwerki. Właśnie w tym rozrywkowym przemyśle pojawiły się pierwsze rakiety wieloczłonowe, pozwalające wynosić fajerwerki na dużo większą wysokość. Pierwszy zagadnieniem zainteresował się austriacki oficer artylerii Conrad Haas, a rozwinął je niemiecki producent fajerwerków Johann Schmidlap, który w roku 1591 odpalił niewielką rakietę dwustopniową. Pomysł był bardzo prosty – większa rakieta (pierwszy człon) wynosiła na pewną wysokość rakietę mniejszą (drugi człon), która zapalała się dopiero po wypaleniu i odpadnięciu pierwszej – i jest stosowany do dziś w rakietach latających w kosmos.
Rakiety Congrave’a
Rakiety Congrave’a
W XVII w. rozpoczyna się naukowe badanie fenomenu napędu odrzutowego. Jeszcze tylko polski inżynier artylerii Kazimierz Siemienowicz obszernie opisywał wojskowe zastosowania w dziele „Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza” (1650 r.), rozważając rakiety wieloczłonowe, baterie rakietowe i pociski stabilizowane skrzydłami zamiast kijków. Podwaliny pod napęd odrzutowy położył Isaac Newton ze swoimi prawami fizyki, które wyjaśniały sposób działania rakiet oraz pozwalały im działać w próżni, a tym samym w kosmosie. Teorie szybko wywarły praktyczny wpływ na projektantów rakiet i już w 1720 r. duński profesor Willem Gravesande zbudował pojazd napędzany wyrzutami pary z rakiet, a w Niemczech i Rosji rozpoczęły się eksperymenty z rakietami o masie powyżej 10 funtów (45 kg – odrzut był już na tyle duży, że powodował powstanie sporej dziury w ziemi).
Rakiety indyjskie
Rakiety indyjskie
Na przełomie XVIII i XIX wieku rakiety epizodycznie odrodziły się jako broń artyleryjska.2) Takie pociski wciąż jednak pozostawiały wiele do życzenia pod względem celności i siły wybuchu, więc efektywności szukano w ilości wystrzeliwanych rakiet. Dopiero angielski wynalazca William Hale w 1844 r. wpadł na pomysł nadawania rakietom stabilizującego ruchu obrotowego, podobnie jak w kulach z broni palnej. Jednak już w latach 60. XIX w., w czasie wojen prusko-austriackich, rakiety znów okazały się bezradne wobec nowszych form artylerii. Relegowane do zastosowań pokojowych, wciąż jednak się rozwijały. Z 1821 r. pochodzą informacje o używaniu rakietowych harpunów do polowania na wieloryby, a od kiedy w latach 70. zauważono, że są w stanie rozciągnąć linę na przestrzeni blisko 1000 stóp (ok. 300 m), używano rakiet do holowania statków. Były też idee bardziej fantazyjne lub wręcz fantastyczne, jak na przykład pomysł używania rakiet do przenoszenia poczty.
Strona [«][‹] 1 z 2 [›][»]
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kura trojańska oraz gladiatorzy na jarmarku
Agnieszka Szady

22 VIII 2010

Co robili rycerze w Palestynie, jakie są pożytki z posiadania dużego ptaka, jak się gra na suce biłgorajskiej i co to jest gryf w słup w polu srebrnym – tego wszystkiego można było się dowiedzieć w Lublinie, gdzie Jarmark Jagielloński odbył się po raz czwarty.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 7/2010 (7)
Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

21 VIII 2010

Dziś w e-kioskach pojawił się siódmy numer „Wieści Alternatywnych”. Zapraszamy do lektury.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 6/2010 (6)
Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

7 VIII 2010

Dziś w e-kioskach pojawił się szósty numer „Wieści Alternatywnych”. Zapraszamy do lektury.

więcej »

Polecamy

Rysunek herbatą

Nocne motyle:

Rysunek herbatą
— Paweł Sasko

Futuryzm ze szczyptą koszmaru
— Paweł Sasko

Dziewczynka bez zęba na przedzie
— Paweł Sasko

Pouczająca lekcja anatomii
— Paweł Sasko

Dziewczyny jak maliny
— Paweł Sasko

Fale i fraktale
— Paweł Sasko

Dziewczyna z rybą
— Paweł Sasko

Zegar z dentystycznym wiertłem
— Paweł Sasko

Erupcja erotyki
— Paweł Sasko

Akwarelistka sięga po suszarkę
— Paweł Sasko

Zobacz też

Z tego cyklu

Droga na Księżyc, część 3 – Na Srebrnym Globie
— Jakub Gałka

Prawdziwa historia podboju kosmosu
— Jakub Gałka

Droga na Księżyc, część 2 – Orbita (2)
— Jakub Gałka

Ah, la luna la luna…
— Jakub Gałka, Mieszko B. Wandowicz

Droga na Księżyc, część 2 – Orbita (1)
— Jakub Gałka

Literackie podróże na Księżyc
— Jakub Gałka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Filmowe podróże na Księżyc
— Jakub Gałka, Konrad Wągrowski

Na Księżyc nie tylko rakietą, czyli jak to drzewiej bywało
— Jakub Gałka

Wielka księżycowa ściema
— Jakub Gałka

Droga na Księżyc, część 1 – Rakiety (2)
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Ten film to barok
— Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: „Czwarty stopień” i „Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus”
— Krzysztof Czapiga, Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (17)
— Jakub Gałka

Weekendowa Bezsensja: 10 najbardziej twardzielskich wcieleń Matta Damona
— Jakub Gałka, Konrad Wągrowski

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (56)
— Jakub Gałka

Subiektywny Przegląd Premier (4), czyli co nam latem w kinach zagra
— Jakub Gałka

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (55)
— Jakub Gałka

Henri Rozpruwacz
— Jakub Gałka

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (54)
— Jakub Gałka

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.