Nowe zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 
 
dzisiaj: 18 maja 2013
w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Esensjomania – księgarnia Esensji!  –  Esensja

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

[1] 2 3 7
Piszesz opowiadania i chciałbyś opublikować swoje utwory w jakimś czasopiśmie papierowym lub internetowym? Oto garść porad, jak pisać (i jak nie pisać), żeby czytelnicy nie zjedli Cię już na wstępie… Przykłady negatywne i pozytywne, prawdziwe i zmyślone.
Do napisania niniejszego eseju skłoniła mnie głównie lektura tekstów umieszczanych przez młodych – niekoniecznie wiekiem, za to na pewno stażem – autorów na rozmaitych forach dyskusyjnych poświęconych fantastyce. Prawie na każdym takim forum istnieje wątek, w którym można przedstawiać innym fragmenty swojej twórczości. Niektóre błędy i niezręczności powtarzają się bardzo często, postanowiłam więc spisać porady, które udało mi się sformułować przy okazji komentowania tych tekstów.
Porady te można zastosować również do tekstów fantastyką nie będących, lecz adeptów głównego nurtu od razu uprzedzam, że w przytaczanych przeze mnie przykładach aż się roi od krasnoludów, elfów, smoków i tym podobnych rzeczy. Sporadycznie zdarzają się miotacze i statki kosmiczne.
Inne zastrzeżenia:
  1. Wszystkie zawarte tu rady dotyczą pisania tekstów poważnych, nie zaś humorystycznych, ponieważ niektóre wytknięte przez mnie błędy można zastosować celowo, dla osiągnięcia efektu groteskowego.
  2. Tekst ten NIE JEST skierowany do ludzi piszących prozę awangardową (o ile w dzisiejszych czasach jeszcze takowa istnieje), eksperymentalną czy wreszcie prozę poetycką.
  3. Tekst ten JEST skierowany do ludzi, którzy pragną pisać opowiadania przygodowe, zwłaszcza osadzone w klimatach fantastycznych.
  4. Mimo bezczelnego wykorzystania imion pochodzących ze znanych książek, filmów i komiksów, wszystkie cytaty z wyjątkiem tych, które zostały jako takie wyraźnie oznaczone, są jak najbardziej fikcyjne.
Pierwszą rzeczą – niby oczywistą, a jednak przez niektórych ignorowaną – jest to, że aby pisać, trzeba dobrze znać język, w którym się pisze. I nie mówię tu o czymś tak banalnym, jak błędy ortograficzne. Autor, który nie odróżnia „zniszczenia” od „wyniszczenia”, tworzy frazy w stylu „oczy opływały jej łzami” albo myli imiesłów współczesny z uprzednim, powinien przede wszystkim dużo czytać, aby nauczyć się sprawnie posługiwać mową ojczystą. To jest podstawa. Kiedy już umiemy budować poprawne zdania, możemy przejść na wyższy poziom, a mianowicie do pisania takiego, aby było nie tylko poprawnie, ale obrazowo, przekonująco i zgrabnie.
Część 1. „Odpowiednie dać rzeczy słowo”
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Do intensywnego czytania zachęcam nie bez powodu. Obcowanie z dobrą literaturą sprawia, że czytelnik „nasiąka” nie tylko prawidłową ortografią i stylistyką, ale również poszerza swój zasób słów i wiedzę o tym, w jakich związkach frazeologicznych występują. Dzięki temu nie naraża się później na ośmieszenie, pisząc „słońce przewijało się przez rozstrzelane chmury”, „spojrzał gromkim wzrokiem” lub „nieziemski blask opiewał miasto”.
Przykład źle dobranych słów, wynikających z nieznajomości ich znaczenia:
Królewna popatrzyła na zamordowanego smoka i przygładziła suknię szamerowaną w kwiaty, która demonstrowała prawdziwą kanonadę barw. Następnie odwróciła swoje błękitne ślozy na rycerza. Młodzieniec był urodziwy, blask prześwitującego zza gór słońca opiewał złocistą kosę jego potarganych włosów.
Innym problemem jest używanie słownictwa przekombinowanego, przez co tekst zaczyna brzmieć cudacznie, a niekiedy niezamierzenie śmiesznie. Pewien typ autorów ma tendencję do stosowania wyrafinowanych wyrażeń tam, gdzie nie jest to zupełnie potrzebne, na przykład coś w stylu „naciągnął obuwie na nogi” zamiast „włożył buty”. Niektórzy twierdzą wprost, że przecież piszą literaturę, więc nie mogą posługiwać się potocznym językiem. Zapewne chcą, żeby ich tekst brzmiał piękniej i mądrzej, ale w czym zdanie „Aragorn dokonał dynamicznego przemieszczenia swojego ciała na górną część organizmu zwierzęcia wierzchowego” jest lepsze od „Aragorn wskoczył na konia"? To oczywiście przykład celowo przejaskrawiony, ale zdarzało mi się czytać teksty niewiele mniej dziwne.
Przykład:
Powierzchnia ekstragalaktycznej planety Irix była pokryta wąwozami powstałymi na skutek erozji oraz kraterami po uderzeniach meteorów o sile dochodzącej do 1000 megaton. Luke Skywalker szedł ostrożnie, omijając utwory piroklastyczne. Nagle zza skały położonej w odległości około 15 metrów wyłonił się wysoki na prawie 2 metry dwunożny gad, z pyskiem nafaszerowanym homodontycznymi zębami o kształcie stożka. Młody Jedi zatrzymał się, by zaobserwować behawioralne formy tego stworzenia. Gad wydał z siebie ryk o ogłuszającym natężeniu i zaczął biec w stronę przedstawiciela gatunku ludzkiego. W zwykłym człowieku pierwotne instynkty wzięłyby w tym momencie górę, jednak Luke był rycerzem Jedi, więc jego reperkusja miała połowę natężenia emocjonalnego reakcji przeciętnej osoby. Aktywował miecz świetlny i zadał cios. Błękitne ostrze ze skondensowanej plazmy zatoczyło łuk. W wyniku tego odcięta głowa zauroida znalazła się na ziemi.
W przykładzie tym jak na dłoni widać trzy grzechy niektórych początkujących autorów:
  1. biurokratyczny język („na skutek”, „w wyniku”, „przedstawiciela gatunku ludzkiego”),
  2. przekombinowane słownictwo („formy behawioralne” i „reperkusję o połowie natężenia emocjonalnego” pozwoliłam sobie zapożyczyć z autentycznego tekstu, bo sama bym czegoś takiego nie wymyśliła),
  3. nadmierną skłonność do określania wszystkiego w liczbach.
Efektem jest – jak widać – niezamierzona komiczność i skuteczne zamordowanie wszelkiej dynamiki, bo opis walki wygląda raczej jak protokół policyjny.
Jasne, że nie jest łatwo oddać na papierze skomplikowaną choreograficznie scenę rozgrywającą się w ciągu ułamków sekund, ale przynajmniej można pisać coś w stylu …i rąbnął mieczem z góry, wkładając w to całą siłę zamiast …a następnie, wykorzystując maksymalną siłę swoich mięśni, wykonał uderzenie pionowo z góry. I naprawdę, opis w stylu …odciął mu rękę, na skutek czego z uszkodzonego naczynia zaczęła tryskać krew tętnicza nie jest opisem powieściowym, lecz technicznym. A takie opisy zdarzają się dość często; czasem na dodatek biurokratyczne sformułowania autor próbuje ubarwiać poetyckimi metaforami, ale tryskającej z uszkodzonego naczynia krwi tętniczej bynajmniej nie pomoże opis, że była czerwona jak ogniste rubiny…
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Nieodparta potrzeba określania wymiarów wszystkich opisywanych rzeczy jest również dość częsta u początkujących, zapewne bierze się z chęci jak najdokładniejszego przedstawienia czytelnikowi tego, co autor wymyślił. Rycerz o wzroście 180 cm wszedł do sali wysokości 40 metrów. W ścianie po lewej znajdował się rząd sześciu okien umieszczonych o metr jedno od drugiego… i tak dalej, jakby to nie była powieść, a raport konserwatora zabytków. Aby nie narazić się na zarzuty, że tekst jest drewniany, lepiej jest napisać po prostu, że rycerz był wysoki, a salę opisać bardziej obrazowo: …była tak ogromna, że echo jego kroków ginęło po kątach. Światło pochmurnego dnia wlewało się przez wysokie okna – coś w tym rodzaju. A jeżeli – w wyjątkowych przypadkach – sytuacja wymaga podania konkretnej liczby, na przykład odległości, to zapisujemy ją słownie, nie cyferkami.
Słownictwo należy dopasować nie tylko do opisywanej sceny i dynamiki akcji, ale też do konstrukcji świata i stanu wiedzy bohatera. W świecie fantasy bohaterowie zasadniczo nie powinni posługiwać się współczesnym żargonem naukowym czy biurokratycznym, chyba że potrafimy to uzasadnić – ale wtedy i tak będą zarzuty o zrzynanie z Sapkowskiego :-). Czytelnicy często spierają się, czy np. czarodziej ma prawo używać słów typu „frustracja” lub „szowinizm” – jedni twierdzą, że absolutnie nie, a inni – że owszem, bo w opisywanym świecie może istnieć jakiś odpowiednik tego terminu, który autor „tłumaczy” na nasz język.
Przykład (na bazie cytatu z sieci):
– A więc słuchajcie, waszmościowie – zaczął pan Butterbur. – Jakiś czas temu na terenach otaczających Bree zaczęły pojawiać się dziwne postacie, niby z mgły czy oparu zbudowane. Najpierw myśleliśmy, że to czczy wymysł albo urojenie, gdyż o onych upiorach doniosło w początkowym okresie czasu tylko kilku obywateli, jednak kiedy zjawy zaczęły pojawiać się z większą częstotliwością, burmistrz uznał, że posłanie po Strażnika będzie optymalnym rozwiązaniem.
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Kontrast wynikający ze zderzenia języka stylizowanego na dawny z wyrażeniami typu „optymalne rozwiązanie” większość czytelników rozbawi, więc jeżeli nasz tekst ma być stuprocentowo poważny, musimy takich wpadek unikać. Można, rzecz jasna, wykorzystać zderzenie stylów dla rozbawienia czytelnika, pisząc np. o barbarzyńcy, że „preferował rozwiązania siłowe”, ale – jak zaznaczyłam na wstępie – esej ten nie odnosi się do pisania humoresek.
Przy pisaniu „klasycznej” fantasy nie tylko w dialogach, ale również w narracji dobrze jest ograniczyć używanie słów zbyt współczesnych: zamiast dyskretnie sięgać po sztylet lepiej niech postać zrobi to ukradkiem.
[1] 2 3 7
dodajdo

Komentarze

12 I 2010   18:52:09

"Koń stąpał raźno, wyciągając co chwila szyję, by skubnąć przydrożne bylice."

To bylice musiały być wysokie jak człowiek, żeby koń podczas marszu mógł się posilić – tym bardziej raźno stąpając. Mało tego one zazwyczaj pasą się stojąc (nie wiem, czemu taka końska natura: jak żre – nie pojedzie). (Uwaga tylko po to, żeby jakiś twórca nie wpadł na pomysł napisania czegoś takiego w opowiadaniu.)

13 III 2010   14:49:50

Z mojego doświadczenia wynika, że konie próbują jeść zawsze i wszędzie. Wygląda to tak, że chwytają zębami gałąź czy odpowiednio wysokie chwasty i prą do przodu, urywając kawałek. Ale robią to zazwyczaj w stępie, rzadko w kłusie. "stąpał" to chyba będzie stęp.

13 III 2010   15:26:45

Widocznie jeździłam na wyjątkowo łakomych koniach, bo kawałek o pogryzaniu bylic jest z życia wzięty.

Tak przy okazji: bylica to nie koniczyna, dorasta swobodnie do metra wysokości, więc skubanie jej w marszu jest jak najbardziej możliwe i nawet nie grozi zapoprężeniem.

23 III 2010   22:51:57

Serio? Ok, uznaję waszą wyższość i poprawność powyższego.

17 V 2010   17:51:51

Bardzo fajny tekst - szczególnie operowanie na przykładach co znacznie upraszcza zrozumienie tematu. Obrazki też sympatyczne:) pozdrawiam

27 IV 2011   21:12:46

Tekst bardzo pomocny, zwłaszcza część o opisach!

04 VII 2011   19:22:21

Czytałam ze śmiechem i zgrozą naprzemian. Co też może się człowiekowi(tj. autorowi)przydarzyć! z osobistych doświaczeń - mnie kiedyś przydarzyły się "rękojeśc kija" oraz "tył pleców". Jedno i drugie wyszło może w piątym czytaniu.Serdecznie pozdrawiam.

15 VII 2011   14:56:23

W trakcie czytania turlałam się ze śmiechu po prostu. Macie we mnie wiernego fana, JOŁ! :)

06 IX 2011   14:52:24

Bardzo się cieszę iż tutaj trafiłam. Tekst nie tylko był dla mnie bardzo pomocny ale i opracowany tak ciekawie iż żałowałem że się skończył.
Nie jakim jednak przerażeniem mnie napawa myśl jak wielu rzeczy muszę się nauczyć aby być pewna swego pisarstwa.
Pozdrawiam

02 VI 2012   18:57:33

Nic dodać ,nic ująć? Ja jednak dodałabym tutaj parę istotnych rzeczy ,ale to nie mój tekst ,nie mój problem. Reszta jest dobra ,a może nawet bardzo dobra. Czy pomogło mi to? Niestety muszę powiedzieć ,że nie. Większość rzeczy w poradniku były dla MNIE "oczywistymi oczywistościami". Pozdrawiam i dziękuję w imieniu wszystkich ,którym się ro sprzydało. Na koniec przepraszam błędy i ewentualne braki przecinków.

03 VI 2012   12:45:55

Popatrz, a najpierwsza rada -- żeby "dobrze znać język, w którym się pisze" -- jakoś się w świetle Twego komentarza nie wydaje oczywista. Nie tylko z powodu błędów, które tak śmiało przeprosiłaś (na pewno wybaczą), ale i z racji nieszczęśników, co to w ich imieniu dziękujesz, chociaż podejrzewam, że Cię do tego nie upoważnili. Być może zresztą w tym drugim razie to nie tyle nieznajomość języka, ile chamstwo -- któż to wie?

23 VI 2012   18:50:12

Najlepszy poradnik na jaki się do tej pory natknęłam! Na większość opisanych przez Ciebie aspektów staram się przeważnie zwracać uwagę, ale teraz, po przeczytaniu tego tekstu, wiem, że istnieje jeszcze wiele, wiele luk, które muszę uzupełnić no i jeszcze bardziej skupić się na tym co tworzę!:) Bardzo Ci dziękuję, za poświęcenie czasu i napisaniu super-przewodnika:)

14 IX 2012   11:26:03

Witam, miluśki poradnik dla początkujących prozaików, ostatni tak dobry widziałem w galerii złamanych piór, Kresa. Dziękuję i pozdrawiam. Pamiętam "Imię dla dziewczyny", dlatego też pozwoliłem sobie odwiedzić...

14 IX 2012   13:56:27

Matko, ktoś pamięta moje opowiadanie z Fenixa! Jestem wzruszona i mile połechtana. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nominacje do Nike 2013

16 V 2013

Dziś ogłoszono 20 tytułów szerokiej listy nominacji na Nagrody Nike. Wśród nich m.in. „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, „Morfina” Szczepana Twardocha, „Fuga” Wita Szostaka, „Historia niebyła kina PRL” Tadeusza Lubelskiego, „Dziennik” Jerzego Pilcha, „Trociny” Krzysztofa Vargi i „Szopka” Zośki Papużanki.

więcej »

Esensjomania na Facebooku
Esensja

6 V 2013

Polub Esensjomania.pl na Facebooku - http://www.facebook.com/Esensjomania.

A więcej o naszej księgarni TUTAJ.

Esensjomania – księgarnia Esensji!
Esensja

6 V 2013

Chcielibyśmy zaprosić Was dziś do nowo otwartej księgarni – Esensjomania.pl.

więcej »

Polecamy

Tryptyk wojenny: Nocą umówioną, nocą ociemniałą

Tryptyk wojenny:

Tryptyk wojenny: Nocą umówioną, nocą ociemniałą
— Sebastian Chosiński

Tryptyk wojenny: Niech ogarnie cię lęk
— Sebastian Chosiński

Tryptyk wojenny: Nic już nie słychać
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Tegoż autora

Esensja czyta: Kwiecień 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Cykl wiedźmiński to więcej niż kanon
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (2)
— Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Subiektywny Przegląd Prasy: Górki i dołki
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Jak pokonać w sobie ulnika
— Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Robinson transoceaniczny
— Agnieszka Szady

Intrygi w lukrowanym światku
— Agnieszka Szady

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000-2013 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.