dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Książki są odlotowe!  –  Esensja

Książki

Magazyn XCVIII

Konkursy

Podręcznik

Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie Czytaj nasze wiadomości w Cafe News Students.pl

Nowości

książkowe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

S.O.D.: Ślepoczytanie

Strona [«][‹] 1 z 7 [›][»]
W kolejnym tekście z cyklu S.O.D. Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski i Wit Szostak biorą na tapetę „Ślepowidzenie” Petera Wattsa. Dyskusja oczywiście nie kończy się na książce, lecz zmienia się w pasjonującą debatę na temat istoty science fiction.

1. Pierwszy kontakt
Jacek Dukaj: No to teraz wreszcie się o coś porządnie posprzeczamy, mam nadzieję. Hard SF z najwyższej klasy twardości: „Ślepowidzenie” Petera Wattsa. Ja spałaszowałem z wielkim apetytem. Lektura wysokokaloryczna – tak bym to ujął. O dużym zagęszczeniu ciekawych pomysłów, wykorzystująca najświeższe idee w SF i stawiająca sobie za zadanie zmianę sposobu patrzenia na świat przez czytelnika.
Postaram się wypunktować, jak mi się „Ślepowidzenie” prezentuje na tle fantastyki naukowej w ogóle.
Wizja świata, z którego startuje akcja, skonstruowana została z dominujących obecnie w SF trendów: full immersion VR, wszczepki (w oryginale inlays), transhumanizm (przejścia do życia bez ciała, choć jeszcze nie digitalizacja umysłu), gospodarka drexlerowska (a zatem dzięki rewolucji nano większość ludzkości żyje w komforcie, nie pracując), cień Technologicznej Osobliwości, inżynieria genetyczna i neuralna itp. Jest to już „nowy standard przyszłości”. Różnice między stosującymi się do niego autorami polegają na odmiennym rozłożeniu akcentów (na przykład Charles Stross, operując na bardzo podobnym świecie, skupia się raczej na trendach kulturowych czy ekonomicznych) i na jednorazowych nowościach, dokładających coś oryginalnego do puli SF.
W obrazie przyszłości Watts dołożył moim zdaniem dwie duże rzeczy. Po pierwsze: zawód tłumacza niezrozumiałych genialności (pochodzących od AI czy postludzkich geniuszy), posługującego się pozaświadomą sztuką „czytania topologii”. Podobna funkcja pojawiała się u Vinge’a czy Doctorowa, ale dopiero Watts dał praktyczne narzędzie do tłumaczenia tego, czego z definicji także tłumacz nie może pojąć (bo jest za głupi, zbyt inny itd.). Po drugie: napęd oparty na kwantowej teleportacji antymaterii (czyli informacji o splątanych stanach kwantowych jej cząstek).
Nadto mamy rozmaite świeże pomysły poboczne wykorzystane w konstrukcji scenografii kosmicznej czy samych Obcych. Przykładowo sposób ich pozagenetycznego programowania (ontogeneza na silnych polach magnetycznych) jest oryginalny, o ile mi wiadomo. Takich mniej i bardziej znaczących smaczków dostajemy mnóstwo – kosz pełen cukierków.
Łukasz Orbitowski: No dobrze, chyba ktoś musi powiedzieć, że król jest nagi. Jednak przedtem dwie istotne sprawy.
Przyznaję się po części do braku kompetencji – o większości tematów poruszanych przez Wattsa słyszałem, niemniej brak mi zwyczajnie wiedzy, by weryfikować pomysły autora. Co ma jakieś szanse na realizacje, a co z punktu widzenia na przykład fizyki jest bzdurą. Nie wiem, co nowoczesna psychologia sądzi o świadomości, a nawet jaka definicja teraz obowiązuje. Co to w ogóle jest świadomość, jak się ją definiuje w tym tygodniu. Bo przecież tylko przy określonych definicjach założenia Wattsa mają sens lub też nie. Analogicznie wygląda sprawa z technologią: nie umiem stwierdzić, czy napęd Tezeusza stanowi wytwór fantazji, czy rzeczywiście dałoby się tak latać.
Hard SF czytałem umiarkowanie – znam książki Egana, paru innych, także te, które napisał Jacek, niemniej trudno mi umieścić „Ślepowidzenie” na mapie gatunku. Jest oryginalny? Nie mam pojęcia. Ogólne wrażenie z lektury pozostaje pozytywne i piszę, że król jest nagi, celowo. To bardzo dobra książka z błędem w samym założeniu; rzekłbym „królewska” – ale pomylona.
O co mi chodzi? „Ślepowidzenie” opowiada o pierwszym kontakcie. Nie tylko. Ale także o tym, to właśnie Świetliki i Rorschach napędzają fabułę. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
Historia pierwszego kontaktu może być ciekawa na dwa sposoby. Pierwszy polega w dużym skrócie na tym, co zostało użyte w filmie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Ten pomysł na kontakt nazwijmy nawet Spielbergowskim. Otóż u mnie na podwórku ląduje sobie spodek, ze spodka wychodzi kosmita i zawieramy kontakt. Charakter tego kontaktu może wypaść różnie, także fatalnie dla mnie, ale to jest właśnie ciekawe – nasza relacja, Ziemian i ich. Drugi interesujący sposób to zmiana punktu widzenia: obserwujemy Ziemian z kosmicznej perspektywy, trochę jak czynił to Szatan w „Listach z Ziemi” Twaina.
Obie wersje – Spielberga i Twaina – opierają się na tym samym zdarzeniu. Mowa oczywiście o kontakcie cywilizacyjnym (jak tamta cywilizacja wygląda, jak na nią reaguje nasza). Watts chciał pójść dalej, zrobić coś nowego, zaproponować nową sytuację – brawa dla niego, ale to zwyczajnie udać się nie mogło.
Dukaj: Będę się wtrącał i wrzucał swoje veto. Obie Twoje wersje kontaktu wydają mi się mało interesujące i w istocie stopniowo były porzucane przez SF – zwłaszcza ta druga. Bo i sytuacja targów, negocjacji, układów, ogólnie: rozmów z Obcymi („kontaktu spełnionego”), i sytuacja spojrzenia z punktu widzenia Obcego – one muszą siłą rzeczy startować z narracji silnie antropomorfizującej. Opisujesz ludzkim językiem, dla ludzkiego czytelnika, w ludzkiej tradycji literackiej świat widziany przez Obcego – i już zabiłeś wszelką obcość. Była to epoka przysłowiowych gumowych ośmiornic. W filmie przekładało się to na humanoidalnych Obcych z jakimiś kościanymi grzebieniami na głowach czy dziwnie akcentowanym angielskim – w tym zawierała się cała ich obcość.
W reakcji na to przyszła mocna antyteza, której wyrazicielem u nas był Lem: kontakt z Obcymi jest niemożliwy, kropka. Jeśli są Obcy, nie mamy z nimi punktów wspólnych; jeśli mamy – nie są Obcy (upraszczam, oczywiście). Stąd wygibasy semantyczne „Edenu”, stąd milczenie oceanu i kukły podświadomości w „Solaris”, bezradność nauki w „Głosie Pana”, ślepe hekatomby „Fiaska”.
Watts przychodzi już jakieś ćwierć wieku później, gra toczy się poziom (albo i dwa) wyżej: wiemy, że nie wejdziemy w skórę Obcego, że nie opowiemy w naszym języku jego rzeczywistości – i całe wyzwanie literackie polega właśnie na obejściu albo przeskoczeniu tego paradoksu. Czy autor zrobi to przekonująco, czy zrobi oryginalnie, czy zrobi zrozumiale dla czytelnika. Czasami są to ćwiczenia bardziej matematyczne, abstrakcyjne (jak w „Mieście permutacji” czy „Diasporze” Egana), czasami bardziej literackie (jak w „Otchłani w niebie” Vinge’a, gdzie autor otwarcie mówi, że fałszuje przekaz, nakładając na percepcję obcoplanetarnych pająków stylistykę wiktoriańską).
To więc, co bierzesz, Łukaszu, za próbę oryginalności u Wattsa, przyszło w SF po latach 70. i 80., gdy nawet w space operach wojny imperiów Obcych zostały zastąpione przez wojny różnych kolonii ludzkich, odłamów, mutacji Homo sapiens. Nie: Obcy jako ludzie – ale: ludzie z obcych kultur. A SF pozwalała dowolnie przesuwać potencjometr tej obcości. Matką chrzestną takiego „antropologicznego rozwiązania” paradoksu obcości była moim zdaniem Le Guin ze swoją Ekumeną, ojcem – chyba Asimov z „Fundacją”.
I kiedy autor wychowany na SF, która już to wszystko przepracowała, bierze się dzisiaj za wymyślanie wiarygodnych Obcych – i to nie na potrzeby przygodowej strzelanki, ale sierioznej hard SF – to po prostu musi wyjść z założeń Wattsa. Nie ma mowy o Spielbergowych kosmitach ani narracji oczyma Obcego. Jest czołowe zderzenie ze ścianą nieczłowieczeństwa, po którym boli mózg.
Strona [«][‹] 1 z 7 [›][»]
dodajdo

Komentarze

19 IV 2010   02:09:48

" gospodarka drexlerowska (a zatem dzięki rewolucji nano większość ludzkości żyje w komforcie, nie pracując) " - eh , widać że urodziłem się za wcześnie ;-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do księgarni marsz: Wrzesień 2010
Esensja

1 IX 2010

W księgarniach i w redakcji powakacyjne ożywienie. Spośród propozycji wydawców na wrzesień wybraliśmy – i opisaliśmy! – okrągłe dwa tuziny pozycji.

więcej »

Książki są odlotowe!
Esensja

30 VIII 2010

Zaprawdę powiadamy Wam – takiej akcji w „Esensji” jeszcze nie było! W odpowiedzi na dramatyczne raporty na temat stanu czytelnictwa (choć wiemy, że owe raporty niewiele mają wspólnego z naszymi czytelnikami) postanowiliśmy przypomnieć wszystkim, że z książkami nie tylko można się kształcić, rozwijać, poszerzać horyzonty, ale przede wszystkim – doskonale bawić! Książki są po prostu odlotowe.

więcej »

Punkt krytyczny: Kongres lemologiczny albo fiasko, czyli podróż czwarta
Michał Cetnarowski, Michał Foerster

26 VIII 2010

W czwartej rozmowie w ramach Punktu krytycznego mierzymy się ze Stanisławem Lemem. Niedawno minęły cztery lata od śmierci autora "Solaris" i "Doskonałej próżni". Warto krytycznie przyjrzeć się twórczości jednego z największych pisarzy fantastycznych. Co zostało dzisiaj z Lema? Jakie książki są nadal czytane, a które odeszły już do lamusa?

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Sfinksy 2009 rozdane

S.O.D.: Na marginesie: Samoświadomość poza fikcją, czyli od Wattsa do Metzingera
— Jacek Dukaj, Wit Szostak

Nominacje do Książki Roku 2008
— Esensja

Prezenty świąteczne: 50 książek, które możesz kupić w ciemno
— Esensja

Książki kwartału: Lato 2008
— Esensja

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Świetność widzę, świetność
— Daniel Markiewicz

Z tego cyklu

Burza dziejów, ucieczka z powieści 2010
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

Kołek w serce horroru
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

Zagadka czy pułapka? „Ada” albo żart Nabokova.
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

Na marginesie: Samoświadomość poza fikcją, czyli od Wattsa do Metzingera
— Jacek Dukaj, Wit Szostak

Bajka z garbem
— Jacek Dukaj, Łukasz Orbitowski, Wit Szostak

Tegoż autora

MetaArabia
— Wit Szostak

Kosmos obiecany
— Jacek Dukaj

Słowo dla narodu
— Jacek Dukaj

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.