Nowe zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 
 
dzisiaj: 19 maja 2013
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Esensjomania – księgarnia Esensji!  –  Esensja

Mroczne zakamarki japońskiej duszy

Esensja.pl
Esensja.pl
Ach… szkoła średnia. Nie dość, że to trudny okres burzy i naporu, to nagle okazuje się, że sporo do tej pory normalnych kolegów i koleżanek pozbawionych jest krzty zdrowego rozsądku. Naprawdę, czasem można pomyśleć, że dla dobra świata należałoby ich wystrzelać. Mangowa seria „Battle Royale” autorstwa Koushuna Takamiego oraz Masayukiego Taguchiego eksperymentuje z tym pomysłem.

Masayuki Taguchi, Kōshun Takami
‹Battle Royale #1›

EKSTRAKT:50%
TytułBattle Royale #1
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2012
RysunkiMasayuki Taguchi
Wydawca Waneko
CyklBattle Royale
ISBN978-83-62866-59-5
Cena19,99
Gatunekmanga
Wyszukaj wEsensjomania.pl
Zobacz w
Zanim zostaną korporacyjnymi robotami harującymi od świtu do nocy w świetle neonowych chryzantem, Japończycy mają ostatnią oazę niewinności i szczęścia – szkołę średnią. Tak przynajmniej tłumaczą to rozmaite blogi i artykuły, z którymi się zapoznałem, starając się zrozumieć ten fenomen. Ponieważ są w internecie, to muszą być prawdą. Rzeczywiście jednak, to podejście tłumaczy olbrzymią popularność – we wszystkich grupach wiekowych w Japonii – mang, których bohaterowie są uczniami szkoły średniej. Zrozumiałe jest zatem, że wielu autorów rzuca biednych młodych ludzi na progu dorosłości pośród zboczeńców, nadnaturalne potwory oraz totalitarne dystopie uprawiające z nimi sadystyczne gierki. „Battle Royale” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Jej autorzy podlewają fabułę krwią, nawożą psychiczną i fizyczną przemocą, starannie pielęgnują, aż wyrasta im rzecz w pełni zasługująca na ostrzeżenie „tylko dla dorosłych”.
Akcja mangi toczy się w alternatywnej Japonii, militarystycznej dyktaturze, gdzie funkcjonuje „Program”. „Program” polega na tym, że władze co roku porywają losowo wybraną klasę szkoły średniej i wysyłają na odizolowaną wyspę. Uczestnicy mają trzy dni na wymordowanie się nawzajem, przeżyć może tylko jeden. Jeśli tego nie zrobią, eksplodują założone im na szyje obroże. Dla urozmaicenia uczestnikom losowo przydzielono broń, od bumerangów po pistolety maszynowe, oraz wprowadzono szereg reguł. Na przykład: jeśli ktoś wejdzie do zakazanej strefy, jego obroża wybuchnie, albo jeśli będą zbyt pacyfistyczni i nikt nie zginie w ciągu 24 godzin, cóż – wtedy pretensje mogą mieć tylko do siebie – wybuchną wszystkie.
W pierwszym tomie czterdziestu dwóch uczniów ze szkoły średniej w Shiroiwa ma straszliwego pecha i zostaje wylosowanych do najnowszej edycji „Programu”. Wśród nich znajduje się Shuuya, sierota, oraz jego przyjaciółka Noriko. Manga skupia się głównie na ich losach, ale reszta klasy również otrzymuje swoje pięć minut. Jeśli trend z pierwszego tomu się utrzyma, to celem retrospekcji, w których ich poznajemy, będzie sprawienie, by ich śmierć wywarła na czytelnika jak największe wrażenie. Wszystkim kieruje nadzorca „Programu” Yonemi Kamon – jako sadystyczny potwór wyjątkowo się autorom udał.
Główne założenie serii otwiera pole do wiwisekcji ludzkiej psychiki w ekstremalnych warunkach. Czterdziestu dwóch młodych ludzi wyrwanych gwałtownie z normalności i postawionych w sytuacji „zabij albo zostań zabity” reaguje w rozmaity sposób: zaprzeczeniem, szaleństwem, zdradą i sojuszami oraz próbami apelowania do lepszej strony ludzkiej natury.
Jak można się domyśleć, te ostatnie z reguły są nieskuteczne. Psychicznej brutalizacji towarzyszy niezwykle obrazowo przedstawiona przemoc fizyczna. I to ona, bardziej niż starannie skonstruowana fabuła, odpowiada za (nie)sławę „Battle Royale” we wszystkich jej odmianach: mangowej, animowanej, filmowej oraz książkowej (to właśnie książka Koushuna Takamiego dała początek całej serii).
Już na samym początku pobytu na wyspie cała stronica poświęcona jest przedziurawionej pistoletowym pociskiem twarzy ucznia – ośmielił się przerwać „rozmowę orientacyjną” i nadzorca na jego przykładzie zademonstrował pozostałym, że stare reguły już nie obowiązują. I tu właśnie mam największy problem z „Battle Royale”: autorzy z przemocą przesadzili i oderwali ją od fabuły. Została przejaskrawiona do tego stopnia, że wręcz odwraca uwagę od losów bohaterów i wydaje się celem samym dla siebie.
Przy lekturze „Battle Royale” ciarki przeszły mnie dwa razy. Pierwszy, przy pojedynczym kadrze z twarzą zwyciężczyni poprzedniej „edycji” – wykrzywioną w obłędzie, zapowiedź tego, co ma się wydarzyć. Drugi, gdy już zamknąłem mangę i próbowałem wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym „Program” mógłby zaistnieć. Wydaje się przypominać „naszą” Japonię; jedyną poważną różnicę wprowadza istnienie „Programu”. Mam wrażenie, że autorzy wywlekają na wierzch dziwny i skomplikowany stosunek Kraju Kwitnącej Wiśni do swych młodych obywateli. Pozostałe przypadki latającej w powietrzu krwi i strzępków ciała po którymś razie budzą już tylko niesmak, ewentualnie obrzydzenie.
Jeśli chodzi o resztę strony graficznej, to prezentuje się ona dobrze i realistycznie. Odniosłem jednak wrażenie, że rysownik za bardzo się wysilił, próbując nadać każdemu uczniowi indywidualne rysy twarzy – niektórzy wyglądają, jakby byli nie z tej bajki. Kilka postaci ma zbyt wielkie oczy i wydłużone kończyny, co na tle ich bardziej realistycznych towarzyszy po prostu zgrzyta.
Podsumowując: z jednej strony ekstremalne założenie, otwierające scenarzyście pole do popisu i umiejętnego grania na emocjach czytelnika, kilka zapadających w pamięć kadrów, wszystko jednak przesłania nadmiar przemocy, rozpraszający uwagę czytelnika.
koniec
4 kwietnia 2012
dodajdo

Komentarze

04 IV 2012   14:40:11

Przesadzanie z przemocą jest związane z japońską kulturą, także osobiście nie uważam tego za wadę Battle Royale. Poza tym wszyscy wzdychają nad Igrzyskami Śmierci, a przecież to "ugrzeczniona" wersja Battle Royale!

04 IV 2012   14:50:52

także = również

więc = tak, że

05 IV 2012   12:09:07

Zgadza się. Japończycy inaczej podchodzą do przedstawiania przemocy. Jednak istnieje różnica między „Battle Royale” – gdzie z namaszczeniem przedstawiany jest każdy szczegół rozszarpanej twarzy a dynamicznymi, zamazanymi potokami krwi, które tryskają z bohaterów płatanych mieczami w innych mangach.

Co, do "Igrzysk..." faktycznie założenia wydają się podobne, ale jeszcze nie miałem okazji oglądać ani się zachwycać.

Natomiast o wszelkie błędy gramatyczne i ortograficzne należy obwiniać szok po lekturze.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Historia w obrazkach: Pokochać zbrodniarza?
Sebastian Chosiński

17 V 2013

W połowie V wieku po Chrystusie jego imię wzbudzało w Rzymie i Konstantynopolu strach i przerażenie. O jego pobratymcach historycy rzymscy pisali rzeczy tak niestworzone, że dzisiaj, czytając ich relacje, można wątpić, czy na pewno ich bohaterami są ludzie, a nie potwory z piekielnych otchłani. Jakby na przekór temu, dwaj francuscy autorzy – scenarzysta Jean-Yves Mitton i rysownik Franck Bonnet – swoją serię komiksową zatytułowali „Attyla… moja miłość”.

więcej »

Historia w obrazkach: Tak zdychają zbrodniarze!
Sebastian Chosiński

10 V 2013

Dwóch znanych w Europie, ale praktycznie nieznanych w Polsce autorów francuskich – scenarzysta Fabien Nury i rysownik Thierry Robin – zdecydowało się przedstawić w formie komiksowej jeden z najdramatyczniejszych momentów w powojennych dziejach Związku Radzieckiego. Pierwszy tom „Śmierci Stalina” opowiada o wydarzeniach, które rozegrały się w daczy w podmoskiewskim Kuncewie na przełomie lutego i marca 1953 roku.

więcej »

Komiksy z przemytu: O klucz od sukcesu
Miłosz Cybowski

3 V 2013

„Crown of Shadows”, trzeci zeszyt serii „Locke and Key”, fabularnie podąża tą samą drogą co „Head Games”: pojawia się nowy klucz, który sprawia mnóstwo kłopotu rodzeństwu Locke, ale przy odrobinie szczęścia udaje się im po raz kolejny wybrnąć z nieprzyjemnej sytuacji. Dodajmy do tego coraz bardziej bezwzględny czarny charakter, kilka wartych zapamiętania scen i zręczny rozwój kilku wątków, a otrzymamy porządny ciąg dalszy wciągającej historii.

więcej »

Polecamy

Pokochać zbrodniarza?

Historia w obrazkach:

Pokochać zbrodniarza?
— Sebastian Chosiński

Tak zdychają zbrodniarze!
— Sebastian Chosiński

Wszystkie drogi prowadzą do Dublina
— Sebastian Chosiński

Komiks wojenny sprzed sześćdziesięciu lat
— Sebastian Chosiński

Tito-Raj, czyli Okrutna baśń z bałkańskiego kotła
— Sebastian Chosiński

Serbia czasów wojny od A(leksandar) do Z(ograf)
— Sebastian Chosiński

W czym tkwi istota męskości?
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie na rozdrożu
— Sebastian Chosiński

Nienawiść i miłość, zbrodnia i nadzieja
— Sebastian Chosiński

Na krańcu świata pod gradem kul
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Copyright © 2000-2013 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.