dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)  – Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Powrót do spustoszonego świata

„Księga ocalenia” powraca do zgranego schematu postapokaliptycznej opowieści o świecie wyniszczonym wojną nuklearną. Wielka szkoda, że niewiele do niego wnosi.

Albert Hughes, Allen Hughes
‹Księga ocalenia›

EKSTRAKT:50%
TytułKsięga ocalenia
Tytuł oryginalnyThe Book of Eli
ReżyseriaAlbert Hughes, Allen Hughes
ZdjęciaDon Burgess
Scenariusz (film)Gary Whitta
ObsadaDenzel Washington, Mila Kunis, Gary Oldman, Jennifer Beals, Malcolm McDowell, Michael Gambon, Ray Stevenson, Tom Waits, Frances de la Tour
MuzykaAtticus Ross
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA
Dystrybutor (kino) Monolith
Data premiery29 stycznia 2010
WWWStrona
Gatunekdramat, przygodowy
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Okresem największego wysypu filmów postapokaliptycznych były chyba lata 80. Oczywiście tego rodzaju produkcje powstawały przynajmniej od czasu, gdy okazało się, że dysponujemy środkami pozwalającymi na unicestwienie planety (amerykański film „Pięcioro” o grupce ludzi, która przetrwała wojnę atomową, pochodzi z 1951 roku), ale właśnie 3 dekady temu nastały złote lata dla gatunku. Przyczyną na pewno była ówczesna sytuacja polityczna, połączenie nasilenia zimnej wojny z rozwojem arsenałów nuklearnych i kryzysem paliwowym. To musiało owocować dziełami wyrażającymi obawy tamtych czasów. Jednym z nich był „Mad Max”, niskobudżetowy film australijski, który swego czasu osiągnął niebywały sukces finansowy i przez to wytyczył schematy gatunku. Od tego czasu filmy, które zaczęły wykorzystywać pustynną scenerię (powiedzmy – po nuklearnym spustoszeniu), zdziczałe bandy, samotnego bohatera czy próby odbudowy cywilizacji zaczęły pojawiać się coraz częściej. Najczęściej właśnie w niskobudżetowej wersji, nieraz z przeznaczeniem od razu na rynek wideo lub do stacji kablowych. Cóż, pustynna sceneria (przynajmniej w USA) nie stanowi problemu, do tego potrzeba trochę gratów i złomu sugerujących pozostałości starej cywilizacji i jakieś wymyślne skórzane stroje dla bohaterów. Tanio, szybko, sprawnie.
„Księga ocalenia” braci Hughes przenosi niczym wehikuł czasu w tamte lata. Oglądając ten film, czułem się trochę jakbym trafił na seans z kasety wideo na jakimś „pokazie klubowym” z lat 80. Choć oczywiście widać tu było nieco większy budżet (zwłaszcza w scenach akcji), choć w rolach głównych wystąpiły niekwestionowane gwiazdy, to jednak schemat pozostał.
Mamy więc tu świat po atomowej zagładzie. Od wojny minęło 30 lat, ziemia jest wypalona i spustoszona, ocaleli ludzie tworzą lokalne społeczności. Jak zwykle – decydująca jest siła, pomniejsi watażkowie tworzą minipaństwa rządzone żelazną ręką. W takim świecie pojawia się obowiązkowy samotny bohater – postać charyzmatyczna, tajemnicza, zdeterminowana, stroniąca od kontaktu z innymi ludźmi. Wypisz, wymaluj Mel Gibson z „Mad Maxa”, Kevin Costner z „Wodnego świata”, Patrick Swayze ze „Stalowego świtu”, Charlton Heston z „Człowieka Omegi”. W tej roli zawsze wart uwagi Denzel Washington. Daje się uwierzyć w tę postać – i w to, że od lat przemierza na własnych nogach spustoszony świat, i w to, że zabija fachowo i bez mrugnięcia okiem, pozostając przy tym człowiekiem głęboko religijnym. Denzel oczywiście ma charyzmę, na szczęście też dostaje wyrazistego przeciwnika – Carnegiego, granego przez Gary’ego Oldmana, czyli idealnego aktora do ról psychopatycznych zbrodniarzy (i komisarza Gordona, ale to zupełnie inna historia). Pojedynek tych dwóch osobowości jest niewątpliwie atutem filmu.
Dalej jednak jest coraz bardziej sztampowo – obydwaj rywalizują o tajemniczą księgę (nie jest trudno domyślić się, o jakie dzieło chodzi), która dla jednego z nich ma być przyczyną odnowy ludzkości, a dla drugiego sposobem na podporządkowanie innych. Pojawi się piękna kobieta, która – oczywiście – będzie należała do obozu złych, ale – oczywiście – stanie po stronie bohatera, który – oczywiście – nie będzie chciał przyjąć jej pomocy. Nie, stanowczo „Księga ocalenia” niczym nie zaskakuje. Raczej idzie przetartymi tropami, na dodatek w większości pochodzącymi z minionej epoki. Oglądając film, nie sposób uniknąć skojarzeń nie tylko z „Mad Maxem” i jemu pokrewnymi, ale też z klasyką westernu czy nawet „Fahrenheitem 451”.
Cóż jeszcze? Tytułowa księga. Dość ciekawą koncepcją, choć niezbyt wykorzystaną, jest możliwość jej użycia zarówno na potrzeby dobra, jak i zła. Szkoda, że twórcy nie poszli tym odważnym tropem. Księga przynajmniej pozwala na stworzenie jakiejś niepopadającej w schemat końcówki. Choć mamy tu tropy i z Bradbury’ego, i z „Ludzkich dzieci”, i z „Kantyczki dla Leibowitza”, to jednak przynajmniej kilka zaskoczeń na koniec udało się przygotować. Nie do końca ratujących film, ale przynajmniej go nie pogrążających.
Mimo wszystko nie do końca rozumiem cel stworzenia tego filmu. Czy chodziło o retro wyprawę w SF lat 80.? Czy chodziło o wskazanie jakichś zapomnianych zagrożeń? Czy też „Księga ocalenia” jest po prostu swoistym manifestem religijnym twórców? Tak czy inaczej – niezbyt przekonującym.
koniec
29 stycznia 2010
PS. Przyznam, że przynajmniej żarcik z „Kodem Leonarda da Vinci” się udał. Małe brawa również za epizod staruszków-kanibali.
dodajdo

Komentarze

31 I 2010   01:59:4

Trochę nie zgodzę się z recenzja. Jest mniej sztampowo, a cały film jest dość dobry i zaskakuje mimo wszystko. Zgodzę się, że jest to powrót do lat 80, jednak jest to powrót całkiem udany. Moja ocena 85%.

4 II 2010   22:44:34

Jestem wcale świeżo po seansie i również uważam, że było warto. Faktycznie, klimat jak w produkcjach z lat 80, ale w tym przypadku jest to raczej zaleta, niż wada. Poza tym w trakcie i po filmie nasunęło mi się kilka ciekawych refleksji na temat wiary.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tetro w stylu retro
Konrad Wągrowski

2 IX 2010

Wielu zachodnich krytyków ogłosiło triumfalny powrót Francisa Forda Coppoli do wielkiej filmowej formy. Niestety, byli w błędzie.

więcej »

Notatki o skandalu
Krzysztof Czapiga

1 IX 2010

Bohaterka rzeczywiście niewinna, winny jest bowiem reżyser, który nakręcił film przeciętny, rozwlekły i nudny. Rozczarowanie jest tym większe, że Richard Eyre ma na swym koncie tak świetne pozycje, jak „Iris” czy „Notatki o skandalu”. Tutaj skandalem jest ponad wszystko inne reżyseria i aktorstwo, a poniższa recenzja – o tym skandalu notatkami.

więcej »

Kino totalitarne: Ballada o „Czerwonym Kacie”
Sebastian Chosiński

30 VIII 2010

Zanim w 1957 roku Michaił Kałatozow zyskał sławę, kręcąc wojenny melodramat „Lecą żurawie”, dał się poznać jako twórca klasycznych propagandowych obrazów socrealistycznych. Jednym z nich były „Wrogie żywioły” – filmowy portret polskiego kresowego szlachcica, który zdradził nie tylko swoją klasę społeczną, ale i ojczyznę, stając się bolszewikiem i jednocześnie jednym z największych zbrodniarzy w dziejach świata. Chodzi oczywiście o Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego.

więcej »

Polecamy

Jestem legendą

Mroczny Rycerz:

Jestem legendą
— Piotr Dobry

Inne światy
— Jakub Gałka

Co się zdarzyło Lois Lane?
— Piotr Dobry

A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz i jego Mroczek, czyli Batman po polsku
— Konrad Wągrowski

Poradnik: Jak wygryźć Batmana
— Paweł Sasko

Wampiry grasują w Gotham
— Piotr Dobry

Czarno na czarnym
— Urszula Lipińska

Nietoperze, które nie ujrzały światła dziennego
— Konrad Wągrowski

Bywają takie dni, że po prostu nie możesz pozbyć się bomby!
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Co nam w kinie gra: Postapokalipsa, kosmici i mężczyźni przebrani za kobiety (29.01.2010)
— Esensja

Do kina marsz: Styczeń 2010
— Esensja

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: Człowiek, który gapił się na kozy, Zakochany Nowy Jork, Toy Story 2
— Jakub Gałka, Michał Oleszczyk

Zaledwie zauroczenie
— Ewa Drab

Tegoż autora

Tetro w stylu retro
— Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Abrakadabra!
— Konrad Wągrowski

Weekendowa Bezsensja: Terefere! Ty też terefere!
— Konrad Wągrowski

Salt ziemi czarnej
— Konrad Wągrowski

Doskonałe „Niedoskonałości”
— Konrad Wągrowski

Boys Are Back in Town
— Konrad Wągrowski

Ten film to barok
— Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Weekendowa Bezsensja: The Best of Oferma
— Konrad Wągrowski

Gdzież ta niegdysiejsza arogancka siła młodości?
— Konrad Wągrowski

ENH, czyli ponad pół setki filmów (2)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.