dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)  – Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Dobrego zakończenia nie gwarantujemy

Tak, to prawda, że „Parnassus” nie jest najlepszym filmem Gilliama. Ale co to znaczy? Tylko tyle, że wśród poprzednich zdarzały się absolutne arcydzieła. A jego najnowsze dziecko i tak jest wysokiej klasy.

Terry Gilliam
‹Parnassus›

EKSTRAKT:90%
TytułParnassus
Tytuł oryginalnyThe Imaginarium of Doctor Parnassus
ReżyseriaTerry Gilliam
ZdjęciaNicola Pecorini
Scenariusz (film)Terry Gilliam, Charles McKeown
ObsadaJohnny Depp, Heath Ledger, Jude Law, Colin Farrell, Christopher Plummer, Verne Troyer, Tom Waits, Lily Cole
MuzykaJeff Danna, Mychael Danna
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiFrancja, Kanada, Wielka Brytania
Dystrybutor (kino) Gutek Film
Data premiery8 stycznia 2010
Czas projekcji122 min.
WWWStrona
Gatunekprzygodowy
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Szum, jaki się wytworzył wokół tragicznej i przedwczesnej śmierci Heatha Ledgera, długo omijał jedną z istotniejszych kwestii dotyczących jego pracy. Zbliżająca się wtedy premiera „Mrocznego rycerza” sprawiła, że uwaga prasy skupiła się na roli Jokera, w skrajnych przypadkach nawet usiłując powiązać wysiłek, jaki aktor musiał w nią włożyć, z jego odejściem. Zbyt często pomijano wówczas, że w owym czasie Ledger pracował już nad kolejnym obrazem i jego śmierć postawiła reżysera Terry’ego Gilliama w niezwykle trudnej sytuacji. Wyglądało, że niedoszły twórca wiecznie nieukończonego „The Man Who Killed Don Quixote” po raz kolejny będzie musiał przerwać zdjęcia. „Parnassus” ostatecznie powstał dzięki zaangażowaniu aktorów dublujących zmarłego w niektórych scenach. Dzięki temu powstał dosyć niezwykły film, noszący w sobie niezatarte piętno autorskie reżysera, który można oglądać jednocześnie jak hołd wobec aktora, która zmarł, zanim trafiła mu się rola życia.
Terry Gilliam, dawniej członek grupy Monty Pythona, dziś jeden z najciekawszych reżyserów filmowych, po raz kolejny stworzył film o sile wyobraźni i umieścił go w scenerii najzupełniej marzeniom nie sprzyjającej. Uczynił głównym bohaterem starego właściciela teatrzyku, drewnianej budy na kółkach, która jeździ po Londynie i wystawia nikogo nie interesujący spektakl. Jednocześnie czyni go najpotężniejszym i być może najstarszym człowiekiem na świecie. Ów człowiek ma również córkę, piękną jak modelka. Lecz cóż, kiedy wszystko, co ma, zawdzięcza paktowi z diabłem. A diabeł chce, żeby mu za to zapłacić…
Na czym w tym wszystkim polega rola Heatha Ledgera nie zdradzę, warto rzec tylko, że jest niejednoznaczna. Niejednoznaczność ową podkreśla tym bardziej trzech innych aktorów, wcielających się w tą samą postać: Johnny Depp, Colin Farrell i Jude Law. Czterech więc w tej samej roli – efekt tego zabiegu jest bardzo interesujący. Tak jak w niedawnym „I’m Not There”, gdzie w Boba Dylana wcielało się sześć osób, tak tutaj tworzy się zagmatwany portret człowieka o wielu osobowościach, z których nie wszystkie są kompatybilne.
Terry Gilliam w swoich kolejnych filmach nie szczędzi krytyki współczesnym sobie. Ma, jak się zdaje, najgorsze zdanie o dzisiejszych czasach. Tak też i ten film to, jak się może wydawać, wołanie o opamiętanie. To nie przypadek, że Parnassus, dawny wielki kapłan, dziś musi udawać wędrownego kuglarza. I że jedynymi postaciami, które się nim interesują, są diabeł, wyrzutki i dzieci. Jednak Gilliam tak zwanym dzisiejszym czasom, według niego szarym i nieciekawym, przeciwstawia nie religię, ale wspomnianą już wyobraźnię. Jego film, jak zawsze, pełen jest ekstrawaganckich wizji, tworzących się w głowach ludzi obrazów, fantastycznych widoków. To one są ciekawe, nie realny świat. W zasadzie Gilliam opowiada bajkę. Piękną historię, w której sprawiedliwość zwycięża, a zło zostaje ukarane, lecz bez gwarancji happy endu. W końcu takie bajki są najlepsze: w swojej wymowie gorzkie i mądre.
koniec
8 stycznia 2010
dodajdo

Komentarze

10 I 2010   23:08:31

Byłem i jestem zawiedziony. Nie dość że historia opowiedziana zupełnie do mnie nie przemawia to najgorsze jest to że "wyobraźnia" jest po prostu słaba. Filmowi brakuje polotu, pomysłu na wykorzystanie wymyślonych wątków. Jedna scena z Hellboya II czy labiryntu fauna przebija plastycznie cały ten film.

IMHO nie warto.

11 I 2010   15:08:31

Słaba recenzja, w której treść nijak nie odzwierciedla wystawionej oceny.

A co do samego filmu, to moim zdaniem trailer wyczerpał cały ładunek cudowności obrazu. Pierwsza godzina nudna jak flaki z olejem, później robi się ciekawiej, ale też bez rewelacji. Owszem, film nie jest głupi, niesie ważkie przesłanie i chętnie poddaje się interpretacjom, ale i tak pozostaje niezdrowym przerostem treści nad formą, co w przypadku Gilliama wyjątkowo rozczarowuje.

/www.nowahumanistyka.pl

12 I 2010   13:11:55

Z trailerem to prawda - obejrzawszy go, nabrałam przekonania, że film będzie pełen cudowności, taka wariacja na temat przygód Alicji, a tymczasem w zasadzie niewiele jest tych scen. Szczerze mówiąc mam wrażenie, jakby reżyser nie wiedział, czy chce nakręcić baśń, historię o nędznej egzystencji wędrownych aktorów, czy kompozycję surrealistycznych scenek. W efekcie \"rozłazi się\" to wszystko na różne strony.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tetro w stylu retro
Konrad Wągrowski

2 IX 2010

Wielu zachodnich krytyków ogłosiło triumfalny powrót Francisa Forda Coppoli do wielkiej filmowej formy. Niestety, byli w błędzie.

więcej »

Notatki o skandalu
Krzysztof Czapiga

1 IX 2010

Bohaterka rzeczywiście niewinna, winny jest bowiem reżyser, który nakręcił film przeciętny, rozwlekły i nudny. Rozczarowanie jest tym większe, że Richard Eyre ma na swym koncie tak świetne pozycje, jak „Iris” czy „Notatki o skandalu”. Tutaj skandalem jest ponad wszystko inne reżyseria i aktorstwo, a poniższa recenzja – o tym skandalu notatkami.

więcej »

Kino totalitarne: Ballada o „Czerwonym Kacie”
Sebastian Chosiński

30 VIII 2010

Zanim w 1957 roku Michaił Kałatozow zyskał sławę, kręcąc wojenny melodramat „Lecą żurawie”, dał się poznać jako twórca klasycznych propagandowych obrazów socrealistycznych. Jednym z nich były „Wrogie żywioły” – filmowy portret polskiego kresowego szlachcica, który zdradził nie tylko swoją klasę społeczną, ale i ojczyznę, stając się bolszewikiem i jednocześnie jednym z największych zbrodniarzy w dziejach świata. Chodzi oczywiście o Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego.

więcej »

Polecamy

Jestem legendą

Mroczny Rycerz:

Jestem legendą
— Piotr Dobry

Inne światy
— Jakub Gałka

Co się zdarzyło Lois Lane?
— Piotr Dobry

A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz i jego Mroczek, czyli Batman po polsku
— Konrad Wągrowski

Poradnik: Jak wygryźć Batmana
— Paweł Sasko

Wampiry grasują w Gotham
— Piotr Dobry

Czarno na czarnym
— Urszula Lipińska

Nietoperze, które nie ujrzały światła dziennego
— Konrad Wągrowski

Bywają takie dni, że po prostu nie możesz pozbyć się bomby!
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.