dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)  – Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ten obcy

„Outlander” to bardzo przyzwoita krzyżówka kina historycznego i SF. W świat honorowych Wikingów wrzucono kosmitów, a widzowi przypada w udziale prosta, ale nie ogłupiająca rozrywka.

Howard McCain
‹Outlander›

EKSTRAKT:70%
TytułOutlander
ReżyseriaHoward McCain
ZdjęciaPierre Gill
Scenariusz (film)Dirk Blackman, Howard McCain
ObsadaJames Caviezel, Sophia Myles, Jack Huston, Ron Perlman, John Hurt, Ted Ludzik
MuzykaGeoff Zanelli
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiNiemcy, USA
Czas projekcji115 min.
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Statek kosmiczny wbija się w atmosferę znajomego, niebiesko-zielonego globu. To nie będzie miękkie lądowanie. Ognista kula roztrzaskującego się kadłuba przekreśla nocne niebo usiane gwiazdami. Przedziwne zjawisko obserwuje stary pasterz powracający ze swym stadem do wioski. Eksplozja zwiastująca szereg groźnych wydarzeń odbija się w oku łosia na nocnym żerze. Napis na dole ekranu rozwiewa wszelkie wątpliwości: Jesteśmy w Norwegii, roku pańskiego 709. W krainie Wikingów właśnie rozbił się tytułowy cudzoziemiec. On sam nie ma bynajmniej złych zamiarów, ale w ładowni jego statku było coś jeszcze…
Główną zaletę „Outlandera” stanowi pomysł, na którym osnuto całą fabułą – pomysł w zasadzie banalny, ale jak dotąd słabo eksplorowany w kinie. Powstało bowiem bardzo niewiele produkcji, w których scenarzyści w jakąś interesującą epokę historyczną wpletli elementy SF sprowadzając na Ziemię przybyszów z gwiazd. A że od czasu „Trzynastego wojownika” nie powstał też żaden film opowiadający o dzielnych Wikingach, ktoś dodał dwa do dwóch i udanie wypełnił istniejącą lukę.
Rozbitek imieniem Kainan (o wyglądzie całkowicie ludzkim) zostaje szybko pojmany i jako jeniec sprowadzony do wikińskiej osady rządzonej przez starego króla Rothgara. Oczywiście, początkowo nikt nie daje wiary wyjaśnieniom przybysza, jakoby wraz z nim trafił w tę okolicę „smok” tudzież „morween”, którego należy niezwłocznie wytropić i zabić. Dopiero po brutalnym ataku potwora na osadę, król wraz z drużyną – i spętanym Kainanem – wyrusza na łowy. Jednakże, choć cudzoziemiec rychło zaskarbi sobie szacunek Wikingów i siły zostaną wkrótce połączone, walka z morweenem będzie długa, krwawa i okupiona wieloma ofiarami. A wkrótce pojawi się też parę dodatkowych komplikacji…
„Outlander” to przykład niespodziewanie udanego kina fantastyczno-historycznego. Nacisk położono tu na wartką akcję, ale ponieważ celem filmu nie jest nic ponad dostarczenie widzowi nieskomplikowanej rozrywki, nie sposób poczytywać swoistej „płytkości” filmu za wadę. Cudzysłowu w poprzednim zdaniem użyłem nie bez powodu, bo „Outlander” przypomina, że „płytki” wcale nie musi oznaczać „głupi”. Jak na produkcję tego typu, film posiada wyjątkowo dopracowany scenariusz z zadziwiająco małą ilością zgrzytów fabularnych i dziur logicznych. Lawirujemy, co prawda, między doskonale znanymi schematami – tajemniczy przybysz, który z jeńca powoli przeistacza się w bohatera; stary król szukający następcy; młody, zapalczywy wojownik darzący przybysza niechęcią; uczucie rodzące się między córką króla i przybyszem – ale pozaziemskie rodowody tytułowego protagonisty i krwiożerczego potwora nie pozwalają mówić o oklepanych schematach, nawet jeśli z jednej strony na myśl przychodzi „Thorgal”, a z drugiej „Beowulf”.
„Outlander” wyszedł spod kamery zupełnie nieznanego Howarda McCaina. Reżyser spisał się zaskakująco dobrze. Czterdzieści siedem milionów dolarów, które poszły na produkcję filmu (a więc nie za dużo jak na dzisiejsze standardy) wyciśnięto do ostatniej kropli. Widać to przede wszystkim na przykładzie efektów specjalnych, które może i nie porażają wizualnym rozmachem, ale zrealizowane są z pieczołowitością. Do gustu może przypaść w szczególności wspomniany morween – wygląd potwora to strzał w dziesiątkę, a i w jego ruchach widać stosunkowo niewiele komputerowej sztuczności – jednakże na pozytywną wzmiankę zasługują także „kosmiczne przebitki” towarzyszące wspomnieniom Kainana.
Nie poskąpiono również pieniędzy na aktorów. W roli głównej zobaczymy Jima Caviezela, w Rothgara wcielił się John Hurt (nie dano mu niestety okazji do pokazania aktorskiego pazura), na gościnne występy zawitał również mocno ucharakteryzowany Ron Perlman. Zawodzi jedynie Sophia Myers jako córka króla, ale na szczęście jej postać nie jest zbyt eksponowana.
Nikt, kto zasiądzie do oglądania „Outlandera” na luzie i bez wygórowanych wymagań, nie powinien być zawiedziony. Nie do końca przewidywalny scenariusz trzyma w umiarkowanym napięciu, a oglądanie uprzyjemnia kilka dodatkowych smaczków fabularnych. Pozostaje tylko żałować, że film nie doczekał się dystrybucji z prawdziwego zdarzenia. Oby McCain ze swoim następnym dziełem trafił do szerszego grona.
koniec
7 września 2009
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tetro w stylu retro
Konrad Wągrowski

2 IX 2010

Wielu zachodnich krytyków ogłosiło triumfalny powrót Francisa Forda Coppoli do wielkiej filmowej formy. Niestety, byli w błędzie.

więcej »

Notatki o skandalu
Krzysztof Czapiga

1 IX 2010

Bohaterka rzeczywiście niewinna, winny jest bowiem reżyser, który nakręcił film przeciętny, rozwlekły i nudny. Rozczarowanie jest tym większe, że Richard Eyre ma na swym koncie tak świetne pozycje, jak „Iris” czy „Notatki o skandalu”. Tutaj skandalem jest ponad wszystko inne reżyseria i aktorstwo, a poniższa recenzja – o tym skandalu notatkami.

więcej »

Kino totalitarne: Ballada o „Czerwonym Kacie”
Sebastian Chosiński

30 VIII 2010

Zanim w 1957 roku Michaił Kałatozow zyskał sławę, kręcąc wojenny melodramat „Lecą żurawie”, dał się poznać jako twórca klasycznych propagandowych obrazów socrealistycznych. Jednym z nich były „Wrogie żywioły” – filmowy portret polskiego kresowego szlachcica, który zdradził nie tylko swoją klasę społeczną, ale i ojczyznę, stając się bolszewikiem i jednocześnie jednym z największych zbrodniarzy w dziejach świata. Chodzi oczywiście o Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego.

więcej »

Polecamy

Jestem legendą

Mroczny Rycerz:

Jestem legendą
— Piotr Dobry

Inne światy
— Jakub Gałka

Co się zdarzyło Lois Lane?
— Piotr Dobry

A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz i jego Mroczek, czyli Batman po polsku
— Konrad Wągrowski

Poradnik: Jak wygryźć Batmana
— Paweł Sasko

Wampiry grasują w Gotham
— Piotr Dobry

Czarno na czarnym
— Urszula Lipińska

Nietoperze, które nie ujrzały światła dziennego
— Konrad Wągrowski

Bywają takie dni, że po prostu nie możesz pozbyć się bomby!
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Cudzego nie znacie: Te niespokojne światy
— Borys Jagielski

Hop przez Mur
— Borys Jagielski

Zeżre cię żywcem
— Borys Jagielski

Abrakadabra
— Borys Jagielski

Sen o Czerwonej Planecie
— Borys Jagielski

Zdarza się?
— Borys Jagielski

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.