Nowe zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 
 
dzisiaj: 18 maja 2013
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Esensjomania – księgarnia Esensji!  –  Esensja

Atak nazistów z Księżyca!

Esensja.pl
Esensja.pl
„Iron Sky”, koprodukcja fińsko-niemiecko-australijska (!) z pewnością był – w pewnych kręgach – jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów roku. Opowieść o tym, jak to grupa nazistów w 1945 roku wyemigrowała na… Księżyc, by po 80 latach próbować podbić Ziemię miała ambicje stać się kinem kultowym.

Timo Vuorensola
‹Iron Sky›

EKSTRAKT:70%
TytułIron Sky
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery27 kwietnia 2012
ReżyseriaTimo Vuorensola
ZdjęciaMika Orasmaa
Scenariusz
ObsadaJulia Dietze, Christopher Kirby, Götz Otto, Tilo Prückner, Peta Sergeant, Stephanie Paul, Udo Kier
MuzykaLaibach, Ben Watkins
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiAustralia, Finlandia, Kanada, Niemcy
WWW
WWW
Gatunekakcja, komedia, SF
Wyszukaj w
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nie ma co udawać, że „Iron Sky” jest filmem dla wszystkich. Ta satyryczna komedia SF skierowana jest przede wszystkim do najwierniejszych fanów gatunku, miłośników campowej fantastyki, zdolnych do przełknięcia każdego absurdu, oczekujących przede wszystkim zabawy konwencjami i humoru.
Uczciwie mówiąc, przyznać należy, że humor w „Iron Sky” nie należy do bardzo wyszukanych. Zdecydowana większość żartów jest oparta na pomyśle wyjściowym: „pokażmy nazistów na Księżycu, a potem zderzmy ich ze współczesnym światem”. Trudno jednak się nie uśmiechnąć, widząc nazistowskie kombinezony księżycowe (przypominające nieco strój Dartha Vadera, ale z hitlerowskim hełmem), widząc wielką bazę w kraterze w kształcie swastyki, widząc jak jeździ po tej barze samochodem sprzed 70 lat nowy Fuehrer. Bawi też widok bohaterów ze swastykami na rękach maszerujących po ulicach Nowego Jorku, czy wchodzących na pokład statku kosmicznego. Oczywisty absurd pomysłu wyjściowego jest głównym komediowym motorem filmu i przyznać należy, że sprawdza się całkiem dobrze.
Nie jest to jedyny motyw – głównym celem satyry staje się tu republikańska Ameryka. Pani prezydent, ewidentnie wzorowana na Sarze Palin jest idiotką, zajmującą się głównie aerobikiem i wspólnie ze swą szefową kampanii i stylistką, zastanawiającą się, jak wygrać kolejne wybory (a tu oczywiście wszystkie chwyty są dozwolone). Gdy w jej kampanii pojawiają się teksty wyjęte żywcem z nazistowskiej propagandy, nikogo nie zaskakują. Zestawienie groteskowych hitlerowców z bezwzględnością współczesnego świata, w którym źródła energii są wystarczającym powodem do rozpętania wojny, wcale nie wypada bardzo negatywnie dla tych pierwszych. Wchodzenie na poważniejsze tony nie do końca jednak „Iron Sky” pasuje.
Pomysł na film (który ponoć przyśnił się jego reżyserowi, wcześniej twórcy parodii „Star Wreck: In the Pirkinning”) jest oczywiście jakąś pochodną starych niskobudżetowych filmów SF i grozy z lat 50. I 60., ale nie wyczerpuje to nawiązań i inspiracji. Frajdą dla fana będzie ich odszukiwanie – dość oczywiste są tu żarty ze „Star Treka” (uzbrojone po zęby statki „eksploracyjne”, wygląd mostka), twórcy nawiązują kilkukrotnie do „Dr. Strangelove”, są ukłony w kierunku fanów „Gwiezdnych wojen”, można doszukiwać się inspiracji „Żołnierzami kosmosu” czy „2001: Odyseją kosmiczną”, z pewnością można znaleźć dużo więcej.
Nie rozczaruje się również nikt, kto oczekiwał, że w filmie o inwazji nazistów z Księżyca na Ziemię, zobaczy samą inwazję. Choć w pewnym momencie film skręca w nieco kameralnym kierunku, na szczęście ostatecznie wielkiej bitwy kosmicznej nie zabraknie. W dziele za jedyne 7,5 miliona Euro (z czego milion pozyskany od fanów z internetu) otrzymujemy naprawdę całkiem dobre efekty specjalne, szereg całkiem widowiskowych scen, cieszących oko miłośnika klasycznej fantastyki (nawet w satyrycznym wykonaniu). Cóż, wygląda na to, że dożyliśmy czasów, w których atrakcyjność wizualną filmów może zapewnić nawet kinematografia fińska. W Polsce doczekamy się tego zapewne już za jakieś 50 lat…
Ładnie prezentuje się również scenografia – inspirowana zarówno klasyką SF, jak i kina wojennego. Księżycowa baza z jednej strony wygląda jakby była wzięta ze starych filmów fantastycznonaukowych, z drugiej strony nasuwają się skojarzenia z bazą hitlerowskich łodzi podwodnych. Starannie przygotowana zostaje nazistowska flota kosmiczna – ale oczywiście nie wypada zdradzać, na jakim pomyśle jest oparta. Kostiumy… Cóż, już Piotr Uklański na posiekanej szablą Kmicica wystawie „Naziści” udowodnił seksowność hitlerowskich mundurów. Odkryciem „Iron Sky” będzie również ogromna atrakcyjność nazistowskich uniformów kobiecych. Julia Dietze we wszystkich swych kreacjach wygląda doskonale…
„Iron Sky” nie jest jakimś wielkim odkryciem, dziełem rewolucyjnym, przełomowym, czy nawet bardzo oryginalnym. Opiera się na dość prostych, sprawdzonych pomysłach, dowcip ma nieskomplikowany, nie nudzi, ale też bardzo nie zaskakuje. Uczciwie mówiąc, recenzje są dość zróżnicowane, jestem w stanie zrozumieć, jeśli ktoś był filmem rozczarowany. Ja jednak bawiłem się doskonale.
koniec
27 kwietnia 2012
dodajdo

Komentarze

27 IV 2012   11:03:09

Ciekawe, czy jest szansa na sequel o komunistach z Marsa...

27 IV 2012   11:25:25

Tylko jak byś wytłumaczyła potrzebę ucieczki komunistów z Ziemi?

27 IV 2012   12:59:59

A czy to ważne, tak naprawdę?

27 IV 2012   13:07:08

Dla mnie wręcz kluczowe ;-)

27 IV 2012   14:47:28

Oni nie uciekli. Kiedy ZSRR zaczęło chwiać się w posadach oni wyruszyli realizować na Marsie plan 25 letni z dala od imperialistycznych zapędów Zgniłego Zachodu. A teraz, gdy już osiągnęli idealny ustrój tam, spróbują ponownie wprowadzić go na nasz pogrążony w kryzysie świat.

27 IV 2012   18:37:39

E, to ja już chyba wolę sequel "Inglorios Basterds" ze Stalinem zamiast Hitlera. Pan Chosiński na pewno szybko wskaże jakiegoś aktora godnego zagrania radzieckiej wersji postaci Christopha Waltza ;-)

27 IV 2012   19:41:27

"A teraz, gdy już osiągnęli idealny ustrój tam" -- w Brukseli?

28 IV 2012   07:27:43

Ten pomysł na sequel jest naprawdę dobry.

28 IV 2012   20:32:34

"Wchodzenie na poważniejsze tony nie do końca jednak „Iron Sky” pasuje."

No właśnie! Dlatego dałbym "Iron Sky" 50%, co najwyżej 60%. Właśnie z tego powodu, że pod koniec skręca w Powagę i Patos.

30 IV 2012   09:20:48

Już po seansie - ja za to bym dała nawet 80%.
Film jest porządnie zrobiony i niegłupi.
Mam wrażenie, że ostatnio komedie to albo komedie romantyczne albo komedie, których bohaterowie są takimi przygłupami, aby absolutnie każdy potencjalny widz mógł poczuć się mądrzejszy. "Iron sky" wyłamuje się z tej konwencji i chwała mu za to.
A ponadto - absolutnie, cudownie i całkowicie "Iron sky" osmiesza i druzgocze konwencję amerykańskich filmów o najazdach z kosmosu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden…
Sebastian Chosiński

17 V 2013

„Hipnotyzer” w wersji książkowej był bardzo przyzwoitym czytadłem. Jak najbardziej typowym dla gatunku kryminału skandynawskiego, w którym równie ważny, co sensacyjny, jest wątek obyczajowy. Niestety, oparty na powieści Larsa Keplera – tak, wiemy, że to tylko pseudonim – film Lassego Hallströma wypada znacznie słabiej od powieści. Bo nie dość, że nie mówi nam prawie nic istotnego o głównych bohaterach historii, to na dodatek w ogóle nie trzyma w napięciu.

więcej »

Naga prawda o jurności podstarzałych Hiszpanów
Sebastian Chosiński

16 V 2013

Kręcąc „Madryt 1987”, hiszpański reżyser David Trueba wykazał się niemałym poczuciem humoru. Areną wydarzeń w tym skrojonym na antyczną miarę – z zachowaniem jedności miejsca, czasu i akcji – dramacie uczynił bowiem łazienkę. Na dodatek zamknął w niej pozbawionych odzieży kobietę i mężczyznę, których dzielą dwa pokolenia. Co z tego powstało? Intrygująca tragikomedia o kondycji Hiszpanii lat 80. XX wieku.

więcej »

Superbohaterskie odrodzenie
Ewa Drab

15 V 2013

Playboy, geniusz, miliarder i filantrop – jak sam o sobie mówi – powrócił na ekran w trzeciej odsłonie swoich jednoosobowych przygód, a w czwartym komiksowym filmie, jeśli wziąć pod uwagę marvelowskiego cross-overa „Avengers”. A jeśli Iron Man powraca, to tylko w wielkim stylu.

więcej »

Polecamy

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta

Hobbit:

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Gabriel Krawczyk, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

30 najlepszych filmów fantasy wszech czasów
— Esensja

Niekończąca się opowieść
— Gabriel Krawczyk

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wielka przygoda puka do drzwi!
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

To nie jest „Drive 2”
— Konrad Wągrowski

Czy jesteście skutecznym zespołem?
— Konrad Wągrowski

Smoleńsk alternatywny
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (3)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Cykl wiedźmiński to więcej niż kanon
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Znaleźć i zabić
— Konrad Wągrowski

Para Żbików znowu w akcji
— Konrad Wągrowski

Pan i Pani Hitch
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2013 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.