dzisiaj: 2 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)  – Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

WMFF, dzień pierwszy. Majowie kontra Kazachowie

Dwa filmy, dwa zupełnie różne nastroje na początek Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Aronofsky prowadzi nas do krainy Majów i każe myśleć o śmierci, a Sacha Baron Cohen wiedzie do Kazachstanu i każe myśleć o onanizowaniu się na widok manekinów sklepowych.

‹22 Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy›

Organizator Warszawska Fundacja Filmowa
CyklWarszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy
MiejsceWarszawa
Od6 października 2006
Do15 października 2006
WWWStrona
No i nastał nam kolejny Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy, tym razem 22 – to już dwie pełne drużyny piłkarskie. Tegoroczny program jawi się enigmatycznie – reżyserzy mało znani, a opisy pierwszych dwudziestu filmów z katalogu wyglądają identycznie. Jak się okazało – ponoć nie dlatego, że rzeczywiście każdy kręci opowieść o parze osób, mieszkających w slumsach/blokowisku i borykających się z problemami rzeczywistości polskiej, argentyńskiej, malezyjskiej czy filipińskiej, ale dlatego, że wszystkie opisy w katalogu pisała ta sama osoba, najwyraźniej lubiąca takie kino. Mam nadzieję, że pogłoski o tym, że wszystkie dobre filmy w tym roku wyhaczył Wrocław, okażą się przesadzone i na jakąś perełkę trafię. Zobaczymy.

Darren Aronofsky
‹Źródło›

EKSTRAKT:70%
TytułŹródło
Tytuł oryginalnyThe Fountain
ReżyseriaDarren Aronofsky
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz (film)Darren Aronofsky
ObsadaHugh Jackman, Rachel Weisz, Ellen Burstyn, Cliff Curtis, Sean Gullette, Mark Margolis, Donna Murphy, Ethan Suplee, Sean Patrick Thomas
MuzykaClint Mansell
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Dystrybutor (kino) CinePix
Data premiery5 stycznia 2007
WWWStrona
GatunekSF
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Źródło
Na pierwszy ogień „Źródło” Darrena Aronofsky’ego. Długo czekaliśmy na kolejny film twórcy „Pi” i „Requiem dla snu”. Jak wiadomo, za opóźnienie odpowiadał Brad Pitt, który 4 lata temu wycofał się z projektu. Może i dobrze – pomimo pewnej mojej sympatii do tego aktora („12 małp”, „Snatch”, „Fight Club”), jakoś nie widzę go w roli chirurga.
Czy było na co czekać? Tak, aczkolwiek znakomicie zapowiadające się „Źródło” na kolana mnie jednak nie rzuciło. To alegoryczna opowieść nie tyle o godzeniu się ze śmiercią bliskiej osoby, ile o godzeniu się z koniecznością śmierci w ogóle. Aronofsky nie byłby sobą, gdyby nie wymyślił złożonego opakowania dla swej historii. Fabuła rozgrywana jest na trzech płaszczyznach – realnej, opowiadającej o chirurgu rozpaczliwie walczącym o życie chorej na raka żony; literackiej, w świecie książki pisanej przez ową żonę o konkwistadorze szukającym w dawnym Meksyku Drzewa Życia; i mistycznej, obrazującej stan ducha głównego bohatera. Od strony wizualnej film jest oczywiście bardzo dopieszczony, światy się przenikają płynnie, zdjęcia Libatique’a, stałego współpracownika Aronofsky’ego, mocno wspierają opowieść, opartą zresztą na sprawnie skonstruowanym scenariuszu. Ma się zresztą wrażenie, że zdjęcia przede wszystkim mają obrazować główną myśl filmu – duże zbliżenia na ludzką skórę korespondują z obrazami kory drzewnej czy trawy, dając do zrozumienia wspólnotę człowieka i przyrody. Znakomicie znów wypada Rachel Weisz, w kreacji odrobinę przypominającej „Wiernego ogrodnika”. Nie jest może pięknością, ale fenomenalnie oddaje kobiety kruche wewnątrz, ale pewne i zdecydowane, budzące wrażenie czułości u oglądających. Bo „Źródło” to też opowieść o miłości. Co zaskakuje, Aronofsky tym razem nie szokuje i nie wstrząsa – tym razem po prostu wzrusza. Trudno pisze się o „Źródle”, gdyż jednak w głównej mierze odwołuje się ono do podstawowych emocji, które najtrudniej przelewa się papier. Czy przemówi do widza, dla którego temat śmierci własnej czy najbliższych nie może być obcy, finałowe, buddyjskie w duchu, przesłanie? Być może moja ocena podniesie po kolejnych seansach tego filmu – odnoszę wrażenie, że nie odkrył wszystkich kart.

Larry Charles
‹Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej›

EKSTRAKT:50%
TytułBorat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej
Tytuł oryginalnyBorat: Cultural Learnings of America for Make Benefit Glorious Nation of Kazakhstan
ReżyseriaLarry Charles
ZdjęciaLuke Geissbuhler, Anthony Hardwick
Scenariusz (film)Sacha Baron Cohen, Anthony Hines, Peter Baynham, Dan Mazer
ObsadaSacha Baron Cohen, Pamela Anderson, Ken Davitian
MuzykaErran Baron Cohen
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Dystrybutor (kino) CinePix
Data premiery24 listopada 2006
Czas projekcji84 min.
WWWStrona
Gatunekkomedia
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej
Dramatyczna zmiana nastroju. To moje pierwsze spotkanie z humorem Sachy Barona Cohena alias Ali G, alias Borat Sagdiyev. Spotkanie miłe, acz spazmów śmiechu nie wywołujące.
Film jest dokumentem telewizji Kazachstanu, opowiadającym o wyprawie ich przedstawiciela do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma nakręcić szereg reportaży, które pomogą w rozwoju narodu kazachskiego. Nie no, pewnie, jaja sobie robię. Przecież każdy wie, że w Kazachstanie nie mówi się: „Jak się masz”, „Dzień dobry” i „Dziękuje”. To znaczy ten film to parodia jest.
Parodia, ale naprawdę śmieszna tylko momentami. O dziwo, najlepiej wypada w początkowych i końcowych sekwencjach w Kazachstanie, przedstawiających życie w tym pięknym kraju. No wiecie, mieszkanie razem z krowami, tłuste żony, tańce na ulicach w błocie, samochody ciągnięte przez konie, żarty z niepełnosprawnych i kobiet plus szczypta parodystycznego antysemityzmu (rozbudowana w dalszej części, z niezłym dowcipem o strachu przed lataniem, gdyż Żydzi mogą powtórzyć zamachy 9/11). Jest śmiesznie, bardzo niepoprawnie politycznie i należy mieć nadzieję, że obywatele tego kraju (z którym notabene gramy dziś w piłkę – ale będą jaja, jak wybiegnie drużyna podobna do tych z filmu, bramkarz pewnie z kurą pod pachą) są tak zajęci tłamszeniem swych żon i krów, że nie znajdą czasu na słuszny akt zemsty na twórcy „Borata” (choć rząd podobno ostro protestował).
Po przyjeździe do USA robi się jednak mniej śmiesznie, część dowcipów jest jednak bardziej wymuszona (podobał mi się pomysł targowania się z recepcjonistą o cenę w hotelu), momentami seans zaczyna lekko nużyć. Sacha Baron Cohen stara się oczywiście dopiec komu się da – politykom, feministkom, homoseksualistom i homofobom, zwykłym Amerykanom, bogatym snobom czy wieśniakom z centralnych Stanów. Pokazuje, jak łatwo mogą podchwycić rasistowskie hasła, i jak cienka warstwa ogłady odróżnia ich od niecywilizowanych Kazachów (po alkoholu różnice znacznie się zacierają). Najsłabszy właściwie jest tu motyw przewodni filmu – podróż, by poślubić Pamelę Anderson – i nie zmartwiłbym się, gdyby został zastąpiony jakimś innym zestawem gagów. Rekompensuje to jednak kotłowanina dwóch nagich mężczyzn (w tym jednego obrzydliwie tłustego) w hotelowym pokoju, poprzedzona masturbacją jednego z nich. Kto nie zobaczy, nie zrozumie.
Publiczność jednak przez cały seans reagowała żywiołowo, ja byłem spokojniejszym wyjątkiem1). Cóż poradzić, że my Kazachowie nie mamy poczucia humoru, jeśli chodzi o nasz wielki naród. Największy na świecie, inne kraje są rządzone przez małe dziewczynki.
koniec
7 października 2006
1) No dobra, momentami trochę chichotałem.
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Do kina marsz: Wrzesień 2010
Esensja

31 VIII 2010

Zwykle tak bywa, że po słabych wakacyjnych miesiącach filmowych nadchodzi bardzo bogaty w ciekawe premiery wrzesień. Zwykle tak bywa... ale nie w tym roku. W tym roku wrzesień wygląda bardzo wakacyjnie i tylko kilka naprawdę wartych zobaczenia tytułów udało nam się wyłuskać. Ale te na pewno warto zobaczyć.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Terefere! Ty też terefere!
Konrad Wągrowski

28 VIII 2010

Uwaga! Uwaga! Niniejszy tekst zawiera duże nasilenie brzydkich słów w dwóch językach! Wejście tylko od 18 lat. No, chyba że zaczekacie na złagodzoną wersję telewizyjną.

więcej »

Ten film to barok
Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

24 VIII 2010

Blockbuster, znakomite opinie widzów, szacunek krytyki. Co w tej „Incepcji” jest takiego wyjątkowego? Pomysł, realizacja, zagadka? A może nic, może to wszystko jedynie złudzenie maskujące brak głębszej refleksji? O filmie Nolana dyskutują Agnieszka Szady, Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T. P. Łuczyński i Konrad Wągrowski.

więcej »

Polecamy

Jestem legendą

Mroczny Rycerz:

Jestem legendą
— Piotr Dobry

Inne światy
— Jakub Gałka

Co się zdarzyło Lois Lane?
— Piotr Dobry

A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz i jego Mroczek, czyli Batman po polsku
— Konrad Wągrowski

Poradnik: Jak wygryźć Batmana
— Paweł Sasko

Wampiry grasują w Gotham
— Piotr Dobry

Czarno na czarnym
— Urszula Lipińska

Nietoperze, które nie ujrzały światła dziennego
— Konrad Wągrowski

Bywają takie dni, że po prostu nie możesz pozbyć się bomby!
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

50 najlepszych filmów o miłości
— Esensja

Aronofsky’ego sposób na śmierć
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień dziesiąty. Im gorsza władza, tym lepszy dowcip obywateli.
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień dziewiąty. Najbardziej idiotyczny film roku.
— Konrad Wągrowski

WMFF, Dzień ósmy. Permanentna inwigilacja
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień siódmy. Szalone sny
— Konrad Wągrowski

WMFF, Dzień szósty. Córka premiera fajnie się ubiera
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień piąty. Słów parę o kulturowych różnicach wschód-zachód
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień czwarty. Atmosfera gęsta od erotycznego napięcia
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień trzeci. Raj konsumenta i american nightmare
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

WMFF, dzień dziesiąty. Im gorsza władza, tym lepszy dowcip obywateli.
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień dziewiąty. Najbardziej idiotyczny film roku.
— Konrad Wągrowski

WMFF, Dzień ósmy. Permanentna inwigilacja
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień siódmy. Szalone sny
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień piąty. Słów parę o kulturowych różnicach wschód-zachód
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień czwarty. Atmosfera gęsta od erotycznego napięcia
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień trzeci. Raj konsumenta i american nightmare
— Konrad Wągrowski

WMFF, dzień drugi. Dłużyzny!
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Najlepsze filmy 2009 roku według dziennikarzy Stopklatki i Esensji
— Esensja

„Slumdog. Milioner z ulicy” najlepszym filmem I kwartału 2009 według Stopklatki i Esensji
— Esensja

Padłeś? Powstań!
— Jakub Gałka

Co nam w kinie gra: Rourke na ringu (20.03.2009)
— Esensja

Pokłon dla zawodnika
— Przemysław Pieniążek

Do kina marsz…: Marzec 2009
— Esensja

Co nam w kinie zagra… w 2009 roku (1)
— Jakub Gałka

Retrotetrycy: 2001
— Esensja

Tegoż autora

Tetro w stylu retro
— Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Abrakadabra!
— Konrad Wągrowski

Weekendowa Bezsensja: Terefere! Ty też terefere!
— Konrad Wągrowski

Salt ziemi czarnej
— Konrad Wągrowski

Doskonałe „Niedoskonałości”
— Konrad Wągrowski

Boys Are Back in Town
— Konrad Wągrowski

Ten film to barok
— Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Weekendowa Bezsensja: The Best of Oferma
— Konrad Wągrowski

Gdzież ta niegdysiejsza arogancka siła młodości?
— Konrad Wągrowski

ENH, czyli ponad pół setki filmów (2)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.