Nowe zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 
 
dzisiaj: 22 maja 2013
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Esensjomania – księgarnia Esensji!  –  Esensja

Orient Express: Dżumę cholerą

Wyobraźcie sobie, że macie piętnaście lat, jesteście szlachcicem, ojciec ma was gdzieś, a, na domiar złego, podczas ceremonii wejścia w dorosłość zostajecie zrzuceni do czegoś, co najprościej można określić mianem piekła (a popularnie nazywa się Otchłanią). Wszystko to z powodu bliżej nieokreślonego kultu i dzwoniącego zegara. A także melodyjki z pozytywką. Dopisując do listy nieszczęść – przyczepia się do was niestabilny psychicznie demon o mentalności pięciolatka. Źle? No cóż, dla Oza Vessaliusa to tylko początek.

Takao Kato
‹Pandora Hearts›

EKSTRAKT:80%
TytułPandora Hearts
Tytuł oryginalnyPandora Hātsu
ReżyseriaTakao Kato
Scenariusz
ObsadaJunko Minagawa, Yukari Tamura, Akira Ishida, Kana Hanazawa, Kosuke Toriumi, Ryô Hirohashi, Daisuke Ono, Azuma Sakamoto, Hideyuki Umezu
MuzykaYuki Kajiura, Keito Watanabe
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiJaponia
Gatunekakcja, animacja, fantasy
Wyszukaj w
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
„Pandora Hearts” to anime bardzo specyficzne – choćby z tego powodu, że początek serii wcale nie wygląda zachęcająco: ilu to nastolatków rzuconych prosto w wir nieprzyjemnych wydarzeń już widzieliśmy? Główny bohater, który za specjalnie nie tryska intelektem, nie jest też w niczym nadzwyczaj dobry. Właściwie Oz to beksa wchodząca w dorosłość, w której trzeba być odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale również za innych. Niestety miał on wyjątkowo mało szczęścia. Normalnemu nastolatkowi doszłoby kilka obowiązków do codziennej listy zajęć. Nasz bohater jednak zyskuje w Otchłani dość dziwnego protektora – Alice, Łańcucha (nazwa nadana demonom w tym uniwersum), który w zamian za pomoc w odnalezieniu zagubionych wspomnień, umożliwia Ozowi powrót do jego świata. Co z tego, że dziesięć lat później? Szczególik, ot – tyci. I co z tego, że Alice jest tak naprawdę Królikiem-C (Blood-stained Black Rabbit – Zakrwawiony Czarny Królik), który okazuje się być najpotężniejszą istotą w Otchłani? A zawarty kontrakt okazuje się być rosyjską ruletką dla ludzkiej strony, niszczącą duszę i rozum? Cóż, Alice w ogóle to przeszkadza. Początkowo Oz nie jest zbyt zachwycony lecz wraz z rozwojem akcji i zdobyciem wiedzy na temat konsekwencji zawarcia kontraktu krwi z Łańcuchami… to nóż mu się w kieszeni otwiera. A skoro się w udo wbija, to siedzieć cicho nie może i rusza bohaterzyć.
Fanom Lewisa Carrolla mogły zagrać gdzieś jakieś dzwony. I, nie da się ukryć, autorzy serii czerpali z Krainy Czarów tyle, ile mogli – w świecie Oza pojawiają się co i rusz postaci będące nawiązaniami do bohaterów wspomnianej serii. Począwszy od Alicji/Królika, poprzez Kota z Cheshire (jednej z bardziej interesujących postaci), skończywszy na pałętającym się tu i ówdzie Dżabbersmoku. Rzecz w tym, że to, co mogłoby najbardziej zagrozić tej serii, z odcinka na odcinek, wraz z coraz lepiej rozwijającą się akcją, działa na korzyść adaptacji mangi i przekonuje nas do niezwykłości tak jednej, jak i drugiej formy opowieści. Oz w końcu musi też się spotkać ze swoim byłym służącym, Gilbertem (i dam sobie głowę uciąć, że bezczelnie przedstawiony układ seme-uke między nimi wykracza, przynajmniej w myślach Gilberta, poza platoniczny afekt), który co i rusz awanturuje się z Alice. Gilbert i jego mroczna tajemnica (no, średnio mroczna, ale tajemnica musi być – ech, kolejna klisza…) to z kolei bezpośrednie połączenie z wujkiem Oza, Oskarem, oraz z organizacją Pandora, do której należy m.in. ulubieniec wszystkich fanek serii – Xerxes Break. I właściwie to Xerxes stał się wyróżnikiem serii – o ile Oz i Gilbert to fajtłapy, jego wujek to imprezowicz, to Xerxes jest bardziej szurniętą wersją Kapelusznika. Xerxes potrafi ni z tego, ni z owego wyskoczyć z szafki. Xerxes potrafi uniknąć wszelkiej odpowiedzialności. Wreszcie – nie wiadomo, kim jest Xerxes, i o co mu tak naprawdę chodzi – oprócz wpuszczania bohaterów co i rusz w maliny (przynajmniej póki sytuacja nie stanie się poważna). Przy scenach z jego udziałem reszta blednie.
Zresztą – fabuła „Pandora Hearts”, na którą już narzekałem, wygrywa właśnie w kategorii oddzielnych scen. Całościowo może nie wychodzi poza średnią (górne stany średnie to domena drugiej połowy serii), jednak kreacja postaci w połączeniu z mistrzowsko poprowadzonymi dyskusjami i kłótniami zasługuje na najwyższą notę. Dość powiedzieć, że absurd goni absurd, a każde działanie jest uzasadnione.
Twórcy „Pandory” nigdy zresztą nie twierdzili, że ich anime będzie drugim „Ergo Proxy”, w którym bohaterka też dociera do prawdy przy pomocy różnych dziwnych postaci. Anime, choć porusza czasem dość poważne wątki, jak choćby kwestia identyfikacji samego siebie, nie przytłacza ciężarem. Wręcz przeciwnie – sam pomysł, by demon pomógł w dotarciu do sekty odpowiedzialnej za niezły bałagan w życiu rodziny Vessaliusów, sprawia wrażenie czystego absurdu. Okazuje się jednak, że leczenie dżumy cholerą ma sens – zwłaszcza, gdy rzeczona dżuma okazuje się być zwodniczo urocza i cukierkowa.
Grafika w „Pandora Hearts” jest – podobnie jak muzyka – najwyższej klasy. Na te elementy serii zwraca się uwagę od razu – od początku odcinka po jego zakończenie. Nie jest ponuro, ale też cukier nie zgrzyta między zębami. Całość świetnie połączono z lekką fabułą i tylko czasem można odnieść wrażenie, że któryś z grafików mógłby trochę bardziej się przyłożyć do szczegółów.
Są to jednak wady drobne i raczej nie wywołują zbytnich zgrzytów. Największym problemem serii jest zdecydowanie fabuła – to, co na początku niezbyt przykuwa uwagę, po paru odcinkach zaczyna wciągać, by, w końcu zauroczyć. „Pandora Hearts” to dziwne anime-baśń, stworzone zgodnie z zasadą mówiącą, że im dalej w las, tym więcej drzew. Ale nawet bez nadmiernych oczekiwań w stosunku do fabuły potrafi być dobrą rozrywką – głównie dzięki świetnie wykreowanym postaciom i sprawnym nawiązaniom do klasyka literatury.
koniec
23 kwietnia 2012
dodajdo

Komentarze

23 IV 2012   14:52:45

Po obejrzeniu anime zaraz zacząłem sprowadzać mangę. Niestety zakończenie wersji animowanej nic nie kończy na dobrą sprawę a historia wciąga na tyle, że chce się poznać dalsze losy bohaterów :).

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

10 najlepszych filmów Pedro Almodóvara
Esensja

10 V 2013

Dziś premiera „Przelotnych kochanków”, najnowszego filmu Pedro Almodóvara. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was ranking 10 naszym zdaniem najlepszych filmów słynnego hiszpańskiego reżysera.

więcej »

Stary człowiek i Park Chan-wook
Joanna Pienio

9 V 2013

Miłośnik zemsty, filmów klasy B i łamania konwenansów. Niektórzy nazywają go południowokoreańskim Tarantino, ale w rzeczywistości to autor „Pulp Fiction” jest fanem twórczości Park Chan-wooka. I choć jego filmy wywołują skrajnie sprzeczne uczucia, nie da się zaprzeczyć, że jego „Oldboy” wprowadził kino koreańskie na salony europejskie.

więcej »

Do kina marsz: Maj 2013
Esensja

30 IV 2013

Bardzo, bardzo ciekawy miesiąc. Dla miłośników kina rozrywkowego nowy „Star Trek”, nowy „Iron Man”, nowy film Baza Luhrmana, szósta odsłona „Szybkich i wściekłych”. Dla miłośników kina tzw. ambitnego nowy Almodovar, nowy Łoznica, nowy Ozon i pierwszy zachodni film Park Chan-wooka. A na DVD seria przebojów z początku roku.

więcej »

Polecamy

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta

Hobbit:

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Gabriel Krawczyk, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

30 najlepszych filmów fantasy wszech czasów
— Esensja

Niekończąca się opowieść
— Gabriel Krawczyk

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wielka przygoda puka do drzwi!
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Aktor enigmatyczny
— Ewa Drab

Romanse z nutką szaleństwa
— Jarosław Loretz

Kto dziś tak umie kochać…
— Sebastian Chosiński

Przystojny zdolny
— Ewa Drab

Historia pewnego zniknięcia
— Joanna Pienio

Japoński Kubrick horroru filozoficznego
— Konrad Wągrowski

Kolejna historia z wampirami
— Mateusz Kowalski

Gdybym mówił językami, a nienawiści bym nie miał…
— Sebastian Chosiński

Najważniejsze nie zapomnieć, kim się jest
— Jarosław Loretz

Echa minionych chwil
— Joanna Pienio

Tegoż autora

Esensja słucha: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Łukasz Izbiński, Dawid Josz, Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja słucha: Grudzień 2012 (2)
— Łukasz Izbiński, Dawid Josz, Mateusz Kowalski, Michał Perzyna, Przemysław Pietruszewski

Esensja słucha: Grudzień 2012
— Mateusz Kowalski, Paweł Lasiuk, Michał Perzyna, Bartosz Polak

Esensja ogląda: Listopad 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Patrycja Rojek

50… 40… 30… 20… 10…: Listopad 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Mateusz Kowalski, Przemysław Pietruszewski

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Copyright © 2000-2013 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.